Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA

Teardrop trailer

poniedziałek, 09 czerwca 2014

W miniony weekend zrobiliśmy próbę generalną przyczepy: 2 noce z inwentarzem. Wycieczkę mogę podsumować jedym słowem: SUKCES!

Spostrzeżenia ogólne: Doczepianie, odczepianie, parkowanie i jazda - łatwe. Namiot - przedsionek rewelacyjnie rozwiązany, można tam stać i przebrać się oraz zostawić co się nie mieści w przyczepie, np. torby czy buty, nie zmokną.

Gotowanie: Niebo a ziemia w porównaniu do namiotu. Przyczepa ma dwa składane stoły doczepiane do boków: jednen pasujący pod lodówkę, drugi tuż przy blacie głównym, gdzie można przygotowywać posiłki i potem zmywać. Gotowanie jest prawie tak łatwe jak w domu, zmywanie też (system na dwie miski).

Spanie: Cooper (papuga) ma w domu klatkę wysokości 170 cm i drugą klatkę podróżną, w której mieszka jak jest przez kogoś pilnowany. Aby się zmieścił do przyczepy, musieliśmy mu kupić jeszcze mniejszą klatkę podróżną, która jest za mała do tymczasowego mieszkania, ale wystarczająco duża do wizyt u weterynarza oraz do spania. Tak więc klatka poszła w kąt łóżka, a dywanik z przodu klatki to miejsce psa. Nam została reszta. Układ ten sprawdził się dużo lepiej niż przypuszczałam. Zwierzaki wydawały się zadowolone. Spanie w przyczepie okazało się niezwykle wygodne i przytulne, pomimo że trochę na sardynkę. Przyczepa ma rewelacyjnie rozwiązaną wentylację: można otworzyć boczne okna i lufcik w dachu, gdzie również mieści się też wiatrak z termostatem i czujnikiem przeciwdeszczowym.

Cooper spędzał dnie w większej klatce: w zimne poranki i wieczory w przyczepie lub samochodzie, w ciągu dnia na świeżym powietrzu.

Selkirk Shores to park stanowy położony nad jeziorem Ontario nieopodal miejscowości Pulaski w stanie Nowy Jork.

piątek, 30 maja 2014

Osobówka z przyczepą teardrop ma się tak do TIRa jak kot do konia.

P.S. To nie jest miejsce noclegu. Na postoju nocnym był ocean TIRów.

Wróciliśmy z dwutysięcznomilowej wyprawy do stanu Wisconsin po przyczepę. Były to jedne z najbardziej ekscytujących pięciu dni ostatnich kilku lat.

Wyruszyliśmy w sobotę, najpierw do Chicago. Pogoda była piękna, podróż przeszła jak po maśle, do naszych gospodarzy dojechaliśmy przed czasem, bo już przed 7. wieczór. Tam czekało na nas zimne piwo, wyborny obiad i późnonocne rozmowy. Spędziliśmy z nimi całą niedzielę, a w poniedziałek przed południem wyruszyliśmy do Wheaton odwiedzić innych znajomych. Tam spędziliśmy kolejną noc.

We wtorek rano wyruszyliśmy do Necedah, WI po odbiór przyczepy. Podróż wydłużyła się z racji przebudowy autostrady. Na miejsce dojechaliśmy przed południem. Orientacja zajęła cztery godziny, obejrzeliśmy fabryczkę, szczegółowo omówiliśmy konstrukcję i zasady użytkowania przyczepy do ostatniej śrubki. Wyruszyliśmy przed 4, ale zatrzymaliśmy się na obiad, więc w drogę wyruszyliśmy dopiero o 5.

Oryginalnie planowaliśmy dojechać do Ohio i tam zatrzymać się na nocleg w przyczepie, ale było to niemożliwe - zabrakło czasu, a to ponad 400 mil. W zmodyfikowanym planie było wyminięcie Chicago i postój gdzie popadnie. Żadne z nas nigdy nie jeździło z przyczepą. Najpierw jechałam ja, była okropna ulewa. Wymijanie Chicago wypadło na męża: ciemno, ulewa, spory ruch i ogromny stres. Postój wypadł koło Portage, IN około 10. wieczór. Nocleg w przyczepie okazał się porażką, pomimo wygodnego łóżka i rewelacyjnej wentylacji. Zaparkowaliśmy na postoju autostradowym wsród ponad setki tirów. Pomimo totalnego wykończenia przy hałasie tylu silników, klimatyzatorów i generatorów absolutnie nie dało się spać. Około 1. w nocy ewakuowaliśmy się stamtąd do najbliższego zjazdu z hotelem.

Środa była ciężka. Byliśmy niewyspani i mieliśmy 675 mil do przejechania. Niemiej jednak pogoda dopisała i wszystko poszło dobrze pomimo jazdy ze śrubką w przedniej oponie. Odkryliśmy ją w Wisconsin, ale że nie uciekało powietrze, zostawiliśmy jak była. To była dobra decyzja.

Do domu dotarliśmy w środę wieczór, trochę po 8. Cało i zdrowo, bez wypadku. Przyczepę zaparkowaliśmy ręcznie na wjeździe. Jest tak lekka, że jedna osoba może ją pchać ręcznie bez problemu.

Więcej szczegółów wkrótce.

sobota, 10 maja 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy cz. 5. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.



czwartek, 08 maja 2014

Od jakiegoś czasu zaglądam na bloga Christiny Tiny Yellow Teardrop, gdzie można znaleźć morze informacji na temat przyczep teardrop. Christina zadała mi kilka pytań, po czym opublikowała odpowiedzi u siebie na blogu we wpisie pt. New Teardropper: AnetaCuse. Wpis jest anglojęzyczny.

wtorek, 06 maja 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy - część 4. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

środa, 30 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy - część 3. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy - ciąg dalszy. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

sobota, 12 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

sobota, 29 marca 2014

We got hitched. Co po angielsku znaczy w mowie potocznej, żeśmy się hajtnęli (no, lata temu). Albo w mojej mowie potoczniejszej, że zainstalowano nam hitch, czyli hak holowniczy do przyczepy. 

 
1 , 2
statystyka