Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
wtorek, 28 października 2014

Otoczona (nie)problemami 1-szego świata, o których zwyczajnie wstyd pisać, wstydzę się i wściekam jednocześnie. Ciągłe oczekiwanie na to i na tamto, bo biedna ja nie może mieć tego i tamtego tu i teraz, jak na zepsutą Amerykankę przystało. Do tego status kulawej kaczki - lame duck - czyli osoby nadal na stanowisku, ale na wychodnym. W zasadzie trzeba to było uciąć nożem, dać zwyczajowe dwa tygodnie wypowiedzenia, ale wydawało się, że cztery będą bardziej etyczne. Tylko, że ktoś te cztery tygodnie wyrzucił na wiatr, a ja i inni siedzimy i gnijemy, bezmotywacyjnie, starając się zrobić co tylko się da, ale już zupełnie bez przekonania. Stan zawieszenia, oczekiwania, znużenia, poddenerwowania - wszystko na raz. Nie mogę przewinąć, więc odliczam dni robiąc kolejne zakupy.

19:52, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (7) »
sobota, 25 października 2014

Jeżeli wszystko dobrze pójdzie z nową pracą, umożliwi mi ona w miarę bezstresowe danie nogi z krwiopijczego stanu Nowy Jork dużo szybciej niż nasz pierwotny plan 10-cio letni. Głównymi powodami, dla których nie zamierzam tu mieszkać na dłuższą metę są:

1. Niebotycznie wysokie podatki od nieruchomości.

2. Wyższy niż w wielu innych stanach podatek dochodowy (stanowy oczywiście).

3. Paskudne zimy z efektem jeziornym (to tylko w zachodnio-centralnej części stanu).

4. Zawyżone w stosunku do reszty kraju ceny paliwa.

5. Zbyt kosztowna i liberalna polityka socjalna.

6. Zbyt dużo upierdliwych praw i restrykcji nakładanych na mieszkańców - stan jest często złośliwie nazywany "stanem-niańką."

Lubię tu mieszkać, ale jeżeli mogę zaoszczędzić znaczną część swoich ciężko zarobionych pieniędzy gdzie indziej, to tak zamierzam zrobić.

Myślimy o wyprowadzce za 3 lata. Czas ten przeznaczymy na mniejsze i większe remonty w domu pod kątem sprzedaży. Póki co myślimy o zamieszkaniu w północno-środkowej Południowej Karolinie, albo południowo-środkowej Północnej Karolinie, ale to się może zmienić, gdyż z moją pracą mogę mieszkać w miejscu kompletnie dowolnym, o ile jest to kontytentalne przylegające USA.

Marzy mi się uproszczone małe lokum, coś ergonomicznego i łatwego w utrzymaniu, bez kosiarek i śnieżnych pługów, bez sterty roboty zawsze czekającej na zrobienie.

wtorek, 21 października 2014

Na malowniczym, zielonym wzgórzu stała stadnina koni. Stadnina była bardzo zadbana i cieszyła się dobrą reputacją. Mieszkały w niej konie pociągowe i wierzchowe oraz trochę osłów i kilka psów. Wszystkie zwierzęta wynajmowały się do różnych zadań tym samym na siebie zarabiając. Pewien zleceniodawca wyraził kiedyś zapotrzebowanie na jastrzębia. “Czemu nie?” – pomyślały konie i znalazły kilka jastrzębi do zamieszkania w stadninie. Zapotrzebowanie na usługi jastrzębi zaczęło rosnąć i stało się dla stadniny dosyć lukratywne. Konie wprawdzie nie rozumiały czym dokładnie zajmują się jastrzębie, ale wiedziały, że one tego zrobić nie potrafią. W stadninie bardzo o jastrzębie dbano: zostały zamontowane specjalne gałęzie i gniazda pod dachem stajni z dostępem do odpowiedniej ilości gryzoni. Konie i jastrzębie mieszkały razem pod jednym dachem i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Do czasu.

Pewien zagraniczny właściciel koni usłyszał o dobrze prosperującej stadninie i postanowił ją kupić. Nic wprawdzie nie wiedział o jastrzębiach, ale ucieszył się na wieść o dodatkowych dochodach z ich usług. Kiedy przejęto stadninę, pozrywano wszakże gniazda i gałęzie spod dachu i ulokowano jastrzębie w boksach z sianem. Założono im też uzdy w myśl zasady, że gdy mieszkasz w stadninie, zachowuj się jak koń. Im więcej stadnin właściciel kupował, tym więcej restrykcji nakładano na jastrzębie, które dokładały wszelkich starań aby jak najlepiej wywiązać się ze swoich obowiązków pomimo ciągłych przeszkód. Do czasu.

Pewnego pięknego jesiennego poranka, naczelny jastrząb opowiedział reszcie jastrzębi o dobrze prosperującym sanktuarium, które zatrudnia same jastrzębie. Sanktuarium jest oazą dla jastrzębi i jest gotowe na przyjęcie doświadczonych jastrzębi z otwartymi skrzydłami. Jastrzębie miały wolny wybór, jednak wszystkie postanowiły opuścić stadninę i zacząć pracę na rzecz sanktuarium. Konie poczuły się zdradzone i zranione i nie mogły pojąć tej decyzji.

Na jastrzębie czekają nowe horyzonty i nowe wyzwania.

23:55, anetacuse , Praca
Link Komentarze (13) »
środa, 15 października 2014

Kiedy akurat kupiłam sobie czarne skórzane oficerki i dwie zimowe spódnice, naszedł nas gorący front i jest tak ciepło jak latem. Wróciły krótkie rękawki do pracy. Nie, nie narzekam, za 5 minut nie wykopię się z zasp śnieżych, ale pogoda naprawdę jest dziwna, bo jest ponuro, pochmurno i bardzo wietrznie niczym jesienią, a niebywale ciepło niczym latem.

Tak poza tym, szykują się u mnie ogromne i niespodziewane zmiany, ale jeszcze za wcześnie wdawać się w szczegóły. Dość, że żyje mi się trochę strasznie, trochę ekscytująco, w napięciu oczekiwania i z głową trochę w chmurach.

18:20, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (7) »
wtorek, 14 października 2014

Romansuję z jogą już od wielu lat, ale ostatnio wzięłam się za to troche poważniej. Znalazłam świetne studio jogi, które oferuje nie tylko różne typy jogi, ale także bardzo nowoczesny model biznesu: mają wiele różnych elastycznych opcji płatniczych, na zajęcia można się zapisywać przez internet lub wpadać bez zapowiedzi, jest bardzo dużo zajęć do wyboru w różnych porach dnia przez 7 dni w tygodniu, mają wielu nauczycieli. Całość jest dobrze zorganizowana i miejsce jest prawdziwą oazą dla ciała i duszy. Każdy szczegół jest dopięty na ostatni guzik.

Moim najnowyszym odkryciem, poza jogą gorącą (hot yoga w mocno podgrzanym pomieszczeniu), jest joga powietrzna (aerial yoga), nazywana też antygrawitacyjną (ani-gravity). Uprawia się ją za pomocą zwisającego z sufitu hamaka, który jest niebywale wielofunkcyjny i umożliwia zwisanie i huśtanie we wszelkich możliwych pozycjach. Jeśli komuś brak wyobraźni, podaję link do bardzo wizualnej strony:

http://www.aerialyoga.com/press-media/image-gallery-downloads/

Ten typ jogi dostarcza zupełnie nowych doświadczeń i jest ciekawym i przyjemnym wyzwaniem. Nie planuję wprawdzie ograniczać się tylko do tego typu jogi, ale na pewno pozostanie ona w moim repertuarze.

statystyka