Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
sobota, 13 sierpnia 2011

Piątek 13-tego. Siedzę na lotnisku w Charlotte z nosem w książce czekając na połączenie do Syracuse. Nagle słyszę bardzo charakterystyczny, znajomy głos. Patrzę znad książki i czuję, jak krew uderza mi do głowy. Metr ode mnie stoi Temple Grandin. Rozmawia z młodą dziewcznyną. Odkładam książkę do plecaka i czekam, aż skończy rozmowę. Jest wysoka, ubrana w jeansy, kowbojską koszulę i pas oraz wypolerowane buty. Nie można jej nie zauważyć. Staram się być dyskretna, ale nie mogę powstrzymać podekscytowania ani odlepić od niej wzroku. Czuję się, jakbym miała 10 lat. Rozglądam się wokół z myślą, że wszyscy powinni na nią patrzeć, ale ku mojemu zdumieniu nikt wśród tuzinów otaczających nas ludzi jej nie widzi, nie rozpoznaje. Przez moment mam wrażenie, że świat zwariował. W końcu Dr. Temple kończy rozmowę. Zatrzymuję ją na krótką chwilę żeby jej powiedzieć jak bardzo ją podziwiam za jej osiągnięcia, jak ważna jej jej praca, jakim jest geniuszem. Dziękuje mi, pyta, w jakiej robię branży. Żegnamy się, odchodzę tanecznym krokiem w wielkim uśmiechem na ustach. Nieczęsto spotyka się swojego idola i ma okazję wyrazić swoje uznanie osobiście.

O Temple Grandin pisała Sporotrix, serdecznie polecam:

http://sporothrix.wordpress.com/2010/02/23/temple-grandin/

http://sporothrix.wordpress.com/2010/10/07/temple-grandin-tym-razem-na-zywo/

15:54, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (9) »
środa, 10 sierpnia 2011

Zwykle obracam się wśród gigantycznych aut preferowanych w USA, ale wczoraj spotkała mnie niespodzianka. W podróży służbowej trafił mi się z wypożyczalni nowiutki Fiat 500. Nawet nie wiedziałam jak taki fiat wygląda. Marka, o ile się nie mylę, dopiero powraca na rynek amerykański po wieloletniej przerwie.

Mały, zgrabny, sportowy prowadzi się znakomicie. Szkoda tylko, że automatyczna skrzynia biegów. Śliczna deska rozdzielcza, fajne okrągłe zagłówki, inna dźwignia biegów, wygodne siedzenia, wspomaganie kierownicy takie, że można ją obracać małym palcem, a przy tym zwrotny niesamowicie. Z wyglądu przypomina mi Smarta. Daleko mu do starego malucha. Tak fajny, że żałuję, że nie mój. Ciekawa jestem, czy Fiat 500 podbije rynek amerykański. Myślę, że tak.

Ja tymczasem jestem na etapie coraz większych samochodów z racji mojego hobby. Obecnie kombi. Na razie (całe szczęście) wystarcza.

poniedziałek, 08 sierpnia 2011

Wyprawa była bardzo udana i warta osobnego wpisu, który postaram się umieścić na blogu w tym tygodniu. Tymczasem wrzucam kilka fotek.

Przygotowania

Most nad Independence River

Przeprawa przez teren bagnisty

Czworonogi

piątek, 05 sierpnia 2011

Droga przez las upstrzona plamami słońca. Czerwony samochód o cichym silniku. Czarne miękkie skórzane rękawiczki pomiędzy dłońmi a kierownicą. Mocna gorąca kawa Starbucks w stalowym wygodnym kubku. Wibrująca żywa muzyka Rusted Root przyprawiająca o gęsią skórkę. Umysł wolny, obecny tylko w chwili, tu i teraz. Rzadkość.

14:14, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (4) »

...ten się pakuje. Jutro wprawdzie jeszcze do pracy, ale wieczorem wyjeżdżamy do "bazy" (dom znajomej blisko gór Adirondacks), a w sobotę na nasz pierwszy wypad z plecakiem w góry z parą przyjaciół i trzema (!) psami. Trzymajcie kciuki!

statystyka