Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
poniedziałek, 22 czerwca 2015

W ostatnich 6-ciu tygodniach moje życie bardzo przyspieszyło.

W pierwszym tygodniu maja byłam w Greenville w Południowej Karoline, gdzie moja firma organizowała konferencję. Każdą minutę intesywnego tygodnia spędzałam z klientami.

W drugim tygodniu maja byłam w Texasie, gdzie prowadziłam szkolenie i robiłam analizę systemu dla firmy wydobywającej ropę i gaz. Tam również każdą minutę spędzałam z klientem mając czas tylko na sen, i to krótki.

Trzeci tydzień maja znów spędziłam w Greenville w Południowej Karolinie, gdzie obserwowałam i asystowałam przy szkoleniu, po to, aby móc prowadzić własne. Mieszkałam u koleżanki z pracy, więc znów prawie cały czas byłam wsród ludzi.

Po powrocie do domu był długi weekend, więc natychmiast spakowaliśmy się ze zwierzakami i pojechaliśmy na pierwszy w sezonie biwak nad jezioro Keuka. Pogoda była piękna.

Po powrocie z biwaku - w ostatni tydzień maja - mogłam wreszcie pojechać do naszego nowootwartego biura, w którym jeszcze nie miałam okazji pracować, bo byłam w terenie. Był to tydzień oficjalnego otwarcia, więc zjechali do miasta wszyscy trzej partnerzy i każdy wieczór był spędzany wspólnie. W środę była oficjalna gala otwarcia.  Co tu dużo mówić: maj był niesamowicie ekscytujący i bardzo męczący. 

Pierwsze dwa tygodnie czerwca spędziłam cicho w biurze czekając na opadnięcie wielkiej kuli, z niecierpliwieniem odliczając. Dwa ciche tygodnie w biurze zdążyły wpędzić mnie w depresję, ale zdążyłam zaliczyć jeden biwak weekendowy i jeden czterodniowy - tuż przed rozpoczęciem nowego projektu. Długi weekend w lesie, moje urodziny, a natychmiast potem wielkie otwarcie projektu. Mojego projektu. Fabryki soku.

Czekałam na ten moment 10 lat, ale się doczekałam: w końcu mam własny projekt. Z pustego nie nalejesz, a do tej pory pracowałam nad wielkimi projektami zarządzanymi przez kogoś innego. Przez następne 9 miesięcy będę wdrażać, w większości samodzielnie, system zarządzania kapitałem u największego producenta soku pamarańczowego w Stanach Zjednoczonych: 2 fabryki na Florydzie, jedna w Kalifornii i hurtownia/centrum dystrybucji w New Jersey. Główna fabryka jest ogromna, ma własną elektrownię, oczyszczalnię ścieków i kolei. Jest to ogromne przedsięwzięcie, któremu mam nadzieję podołać. Jak na początek mój odpowiednik ze strony klienta jest bardzo utalentowanym inżynierem urodzonym i wychowanym w Polsce. Zupełny przypadek, ale jakże sympatyczny.

To teraz już wiecie, czemu ostatnio nie piszę. Mam bardzo dużo do napisania, tylko po prostu nie mam kiedy!

23:17, anetacuse , Praca
Link Komentarze (8) »
statystyka