Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
środa, 23 czerwca 2010

Centralny Nowy Jork raczej nie słynie z trzęsień ziemi, niemniej jednak właśnie się jedno przetoczyło. Trwało krótko, ale zatrzęsło porządnie całym budynkiem. Teraz czekać co na to powiedzą w wiadomościach.

Update: Epicentrum koło Ottawy, 5.5 w skali Richtera.

Źródło: Syracuse.com

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Siedzę w biurze i kątem oka zerkam przez okno na wyczekane lato. Wszystko w zasięgu wzroku pławi się w słońcu. Oprócz mnie. Myślami sięgam do czasów dzieciństwa kiedy co roku o tej porze wracałam do domu w granatowej plisowanej spódniczce i białej bluzce, ze świadectwem w ręku i duszy lekkiej jak motyl pławiąc się w błogiej świadomości, że przede mną dwa cudowne miesiące wolności. Dorosłość jest przereklamowana.

czwartek, 17 czerwca 2010

Pierzaste dziecko w dalszym ciągu poznaje świat i własne możliwości. Uwielbia żuć skórzane i wiklinowe zabawki rozkładając je, coraz szybciej, na czynniki pierwsze. Na wióry. Najnowszą pasją papugi jest jednak strzyżenie klocków drewnianych na trociny. Odgryza drewniane kółeczko umocowane do zabawki, po czym trzymając je w łapie metodycznie odłamuje kawałek po kawałku, aż drewniany klocek zmieni się w kupkę kolorowych kawałeczków na dnie klatki. Pasją numer dwa jest wyciąganie zapinki z moich włosów, która po kilku minutach ma nieco krótsze zęby grzebyczków. Śrubkami też lubi się bawić, ale tam nie można nic odłamać.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Nasz klub kajakowy z entuzjazmem wita nowych członków, ale bywają momenty, że nowicjusze przyprawiają o zgrzytanie zębów. Tak było wczoraj. Na 12-to milowy spływ dla zaawansowanych przybył pan z nowiutkim niewypróbowanym kajakiem rekreacyjnym. Kajak nie miał statecznika (skegu) ani płetwy sterowej, a panu, z braku doświadczenia, pływanie prosto nie za bardzo wychodziło. Płynął zygzakami i kręcił się w kółko czyniąc bardzo powolny postęp. W końcu zostało z nim kilku ochotników, a reszta grupy popłynęła naprzód. Po jakimś czasie przez radio napłynął następujący komunikat: "Czekajcie przy moście. Mamy nową gęś na postronku, zaraz was dogonimy." I rzeczywiście jeden z naszych najlepszych wioślarzy kajakarzy wyścigowych przyholował nowicjusza do mostu i holował go przez pozostałe 10 mil spływu.

Dojrzała, nie za miękka.

niedziela, 13 czerwca 2010

Sprzedawałam wiosło na Craigslist za $80. Bardzo szybko zgłosiła się chętna i umówiłyśmy się na parkingu znanego sklepu. Kobieta przyjechała z mężem, ja też. Obejrzeli wiosło i uznali, że im pasuje.

Kobieta: Yeah, we'd like to buy it. Will you lower the price to $70?

Ja: Uh, I'd rather not. We already lowered it down quite a bit.

Kobieta wymienia spojrzenia z mężem i widać, że im cena nie pasuje (blefują!). Poddaję się (mięczak!).

Ja: Ok, ok. $70. Fine.

Kobieta: $75? Ok!

Wypłaca mi $75, podajemy sobie ręce, dziękujemy i żegnamy.

Mój mąż: He he, you agreed to $70, and she paid you $75.

P.S. Proszę zauważyć, że cała transakcja przebiegła pomiędzy kobietami, podczas gdy ich mężowie pełnili rolę doradców, względnie ochroniarzy ;).

14:42, anetacuse , Język
Link Komentarze (4) »
środa, 09 czerwca 2010

Śmierdzącą stroną kajakarstwa długodystansowego jest obuwie neoprenowe. Kiszenie pocących się stópek przez 4-8 godzin w mokrym obuwiu połączone z niechęcią mięciutkich botków do szybkiego wysychania powoduje rozrost bakterii i w rezultacie niewyobrażalny wręcz odor. Zwłaszcza, jeśli się przez zapomnienie zostawi rzeczone mokre buty w samochodzie w czasie upału. Taki błąd robi się tylko raz, a potem pilnuje płukania i suszenia obuwia jak oka w głowie po każdym spływie.

Metodą prób i błędów doszłam do następującego planu zapobiegania śmierdzącemu kryzysowi:

  1. Wylej wodę w butków.
  2. Opłucz buty wewnątrz i na zewnątrz, zwłaszcza jeśli są utytłane piachem, błotem lub wodorostami.
  3. Zamocz je na 15 minut w płynie Mirazyme. Jeśli masz pralkę ładowaną od góry - zamocz w pralce, jeśli nie - miska czy zlew posłużą równie dobrze. Cudowny eliksir wyżera bakterie i eliminuje smród. Jeśli się prawidłowo but wysuszy.
  4. Nastaw pralkę na program płukania. Przy pralce ładowanej od góry płukanie ma miejsce w wodzie z dodatkiem płynu Mirazyme, w której buty się moczyły. Przy pralce ładowanej od przodu, płyn należy dodać. Płukanie w pralce można odpuścić na rzecz płukania w misce, ale ja wolę je porządnie "wytrząść."
  5. Odwiruj. Najlepiej dwa razy. Wirowanie jest bardzo ważne, bo zbyt mokre buty zbyt długo schną, przez co nadal trochę śmierdzą. Samo płukanie bez wirowania przynosi rezultat dużo gorszy.
  6. Ustaw butki w dobrze przewietrzonym ciepłym miejscu celem wyschnięcia. Włóż tekturowe tuby jeśli but jest za kostkę, aby cholewka stała do góry i nie blokowała parowania.
Po takim traktowaniu butki za każdym razem wychodzą jak nowe. Proces sprawdza się też przy piankach neoprenowych i innych ubraniach i gadżetach biwakowych.
poniedziałek, 07 czerwca 2010

Od pewnego czasu ostrzyłam sobie zęby na morski wodoodporny GPS firmy Garmin. Cacko miało się ukazać 1 czerwca br. Czekałam i patrzyłam na niezmienną cenę, taką samą w różnych sklepach internetowych. Wiadomo, nowy produkt, trudno oczekiwać zniżki. Jednak po 1 czerwca GPS pojawił się po bardzo kuszącej cenie obniżonej o $20 na Amazon.com. Myślałam, żeby łapać okazję, wiedząc, że rynek internetowy jest kapryśny. Postanowiłam czekać. Cena wzrosła o $5. Po czym spadła o $35 z pierwotnej ceny. No! Mój moment. Kupiłam. W piątek. W sobotę mało nie dostałam zawału jak zobaczyłam, że cena spadła o kolejne $25, czyli całe $60 mniej od pierwotnej ceny. Szlag mnie trafił. Co robić? Kupić tańszy i odesłać ten droższy? Za dużo zachodu! Oczywiście im mniej zapłacisz, tym więcej zaoszczędzisz na podatku od sprzedaży. Po trzech dniach jojczenia na temat rewelacyjnej ceny, która mnie ominęła, dziś w końcu doznałam olśnienia: zadzwoniłam do Amazon i wyjaśniłam co mnie boli. Że kupiłam za tyle, a teraz jest za tyle i bardzo bym chciała, żeby zwrócili mi różnicę. Pan mi grzecznie wytłumaczył zasady ich współpracy z innymi firmami, coś po linii tłumaczenia Hjuston w komentarzach pod TYM wpisem, po czym - ku memu zaskoczeniu - powiedział, że w ramach wyjątku mi różnicę zrefunduje. To się nazywa dbanie o klienta! Tak więc kupiłam dokładnie to, co chciałam za całe $65 mniej włącznie z podatkiem.

Po raz kolejny (z wielu) w swoim życiu przekonuję się, że jak prosisz - otrzymujesz (ask and you shall receive). Wystarczy jeden telefon, a najgorsze co może cię spotkać to odmowa.

piątek, 04 czerwca 2010

W niedzielę zabraliśmy się z klubem kajakowym na plażę nad jeziorem Ontario przy Montario Point. Pogoda była cudowna i przybyło prawie 50 osób. Tradycyjnie plaża ta używana jest przez nasz klub do ćwiczenia akcji ratunkowych. W ujściu do jeziora ćwiczymy kontrolowane wywrotki i wiele technik samodzielnego i dwuosobowego powrotu do wywróconego kajaka.

Doskonale znam swoją niską tolerancję na niskie temperatury i pomimo upału wiedziałam, że długo w wodzie nie wytrzymam pomimo rekordowych, jak na maj, 70 stopni F. Nie chcąc stracić dobrej okazji do manewrów ubrałam się więc w suchy kombinezon. Do kombinezonu, który chroni od stóp po szyję przed wilgocią i zimnem (jeśli się człowiek odpowiednio ubierze pod kombinezonem), założyłam kosmicznie brzydką czapeczkę neoprenową przeznaczoną na zimną pogodę, aby uniknąć bólu głowy lub uszu w kontakcie z zimną wodą. Czapeczka, zapinana ciasno pod brodą, rolę swoją spełnia znakomicie, aczkolwiek urody nie dodaje. Ubrana w kombinezon i czapeczkę przy upale 90 stopni wyglądałam wyjątkowo nie z tej ziemi, za to cel osiągnęłam, bo wytrzymałam w wodzie około dwóch godzin bez jakiegokolwiek dyskomfortu, wypadając z kajaka i wspinając się z powrotem wiele razy. Kombinezon zaoszczędził mi również wielu siniaków i zadrapań.

Na zdjęciach poniżej "ratuję" rozbitka klasyczną metodą dwuosobową. Choć wygląda to łatwo, trzeba dobrze rozłożyć siłę nacisku na pusty kajak aby nie "odjeżdżał" i aby platforma była wystarczająco stabilna, aby rozbitek mógł się wdrapać. Inną metodą, łatwiejszą zarówno dla ratownika i jak i rozbitka, bo wymagającej mniej siły i oferującej większą stabilność na dużych falach jest T-rescue, czyli konfiguracja ratownicza w kształcie litery T, ale o tym innym razem.

Fot. Greg Ramsey & Kim Wojnowicz

środa, 02 czerwca 2010

Kayak bumper sticker

Photo by Greg Ramsey

statystyka