Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
wtorek, 29 maja 2012

"Poznaliśmy ich na blogu" - odpowiedział celnikowi mój mąż przy przekraczaniu granicy z Kanady do USA na pytanie skąd znamy owych znajomych w Toronto, od których wracamy z wizytą. "Gdzie?!?" spytał skonfundowany celnik, a mi się zaczęły pocić dłonie. "Na blogu. No wiesz, na internecie." Zrobiło mi się gorąco. To chyba jakoś niezbyt dobrze brzmi. Celnik pokiwał głową w zadumie i jeszcze spytał, czy już się wcześniej z nimi widzieliśmy osobiście, na co odpowiedzieliśmy chórem, że tak. Oddał nam paszporty i życzył miłego dnia. 

Wracaliśmy z drugiej już wizyty u Kobiety Pracującej i Resvarii, ich siedmiomiesięcznej rozdającej uśmiechy córeczki i kochającego gości psa. Spędziliśmy tam niezwykle sympatyczny weekend, który jest w USA trzydniowym weekendem świątecznym. Wyruszyliśmy w piątek po rozwiezieniu zwierząt do dwóch różnych opiekunów, spędziliśmy noc w Gananoque, ON aby się porządnie wyspać i w sobotę powoli dojechaliśmy do Toronto. W tym zwariowanym świecie, w którym każdy jest nieprzytomnie zabiegany i stanowczo od siebie za daleko, nareszcie udało nam się zatrzymać czas i pobyć, porozmawiać - po prostu nacieszyć się dobrym towarzystem przyjaciół. Spacer, siedzenie w ogródku, delektowanie się wyborną wędzoną kuchnią, zwiedzanie kampusu University of Toronto to były wisienki na torcie, którym jest możliwość kontaktu twarzą w twarz i wymiany poglądów w głębszej formie niż "Like."

Fajnie jest poczuć, że internet służy nie tylko do utrzymywania licznych acz często powierzchownych kontaków wirtualnych, ale także owocuje w te z krwi i kości, które potrafią się przełożyć na rozmowy, jedzenie przy wspólnym stole, obśliniającego cię ciepłego bobasa, czy taranującego cię ze szczęścia psa.

02:59, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (6) »
środa, 16 maja 2012

Dziś przyszedł do mnie list z Polski. Zaadresowany był tak:

CUSE ANETA

VILLE (druga połowa nazwy mojej miejscowości) NY 111 FAKE BLVD

SOMETHING (pierwsza połowa nazwy mojej miejsowości) USA

Poważnie! I doszedł! Chylę czoła temu, kto to rozszyfrował :D.

środa, 09 maja 2012

Zdarzyło Wam się kiedykolwiek potraktować własne oko roztworem wody utlenionej z chlorkiem sodu i odrobiną kwasu fosforowego? Nie? To bardzo dobrze, miejcie nadzieję, że się nie zdarzy.

Ostatnio byłam u okulisty i jak zwykle wróciłam z kilkoma próbkami płynów do soczewek kontaktowych. Wczoraj wieczorem przez pomyłkę zalałam na noc soczewki nie tym płynem co trzeba, tylko hardcorowym płynem czyszczącym wymagającym specjalnego naczynia - roztworem wspomnianym w pierwszym paragarafie. Dziś rano wetknęłam na niepodejrzewającą niczego gałkę oczną soczewkę pełną rzeczonego płynu. Szok i ból jakie nastąpiły należały do tych bardziej intensywnych. W przeciągu sekund pożegnałam się z bielą owej gałki na rzecz wściekle wampirycznej czerwieni. Oczko przepłukałam zwykłą wodą, przeprosiłam się z okularami i wio do pracy. Całe szczęście morze czerwone powoli ustępuje miejsca bieli, aczkolwiek gałeczce daleko do normalności w kwestii samopoczucia.

Dziś w pracy zapadła klamka, że przez następne 2 lata będę na copięciotygodniowej rotacji na Brooklynie. Tzn. co 5 tygodni będę jeździła z Syracuse do NYC na tydzień, aby tam pracować w siedzibie klienta. Jest to powtórka z rozrywki z lat 2006-2007, kiedy pracowałam w różnych punkach NYC co drugi tydzień, przez co rzuciłam tę pracę w cholerę. No ale skoro znów się jej podjęłam z własnego wyboru, to wypada się dostosować. Inny klient, podobne klimaty. Poprzednim razem tak się obcykałam z jazdą po NYC włącznie z Manhattanem, że jeździłam swoim samochodem z manualną skrzynią biegów. Teraz zwyczajnie mam pietra i boję się, że sobie nie poradzę, zwłaszcza, że akurat w tamto miejsce jeszcze nigdy nie jeździłam. Mam nadzieję, że uda mi się zarezerwować służbowe auto i tym samym zmniejszyć i tak już spory stres. Rotacje zaczynamy w czerwcu.

Oczywiście mam nadzieję, że dzięki tej słodko-gorzkiej sytuacji uda mi się osobiście poznać parę znajomych blogerek z Wielkiego Jabłka. A tak mi się wiejsko ostatnio żyło ;).

00:04, anetacuse , Praca
Link Komentarze (8) »
statystyka