Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
piątek, 24 kwietnia 2015

Pierwszy tydzień maja spędzę na konferencji w Greenville w Południowej Karolinie. Po powrocie w domu zabawię zaledwie jeden dzień, bo w niedzielę polecę w okolice Hjuston, Teksas prowadzić tygodniowe szkolenie. Tak akurat wyszło i to dokładnie wtedy kiedy akurat skończy się remont biura. Mąż zostanie słomianym wdowcem, a ja będę harować, za to w cieplejszym klimacie. Nigdy nie byłam w Teksasie, więc tym bardziej się cieszę.

Biuro prawie wykończone, niedługo dojadą meble. Indywidualne biura po lewej w konserwatywnych kolorach ziemnych, przestrzeń rekreacyjna - pomarańczowo-niebieska w kolorach firmowych - po prawej. Będą kanapy i fotele, telewizor, przestrzeń do czytania, wyposażona kuchnia z barem śniadaniowym, pokój konferencyjny. Nie będzie recepcji ani sekretarki. W tej firmie po prostu ich nie ma.

21:27, anetacuse , Praca
Link Komentarze (1) »
środa, 15 kwietnia 2015

Wiem, wiem, może po tych zdjęciach wiosny nie widać, ale przyszła naprawdę. Śnieg praktycznie stopniał, a to, że jezioro Oneida nadal w większości zamarznięte (zdjęcia są z ostatniej niedzieli), to już zupełnie inna para kaloszy...

Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali pomimo wszechogarniającej stagnacji i zmarzliny.

Zimę miałam ciężką. Nie, żeby zdarzyło się coś złego czy nadzwyczajnego, tylko dopadła mnie długotrwała i głęboka chandra. Przyczynami były m.in. praca i pogoda. Rozczarowanie po zmianie pracy miało dwa źródła. Po pierwsze, odziedziczyliśmy te same projekty od poprzedniej firmy, bo poprzednia firma nie mogła się z nich wywiązać. Nowa praca sprowadziła się więc w moim przypadku do pracy dla tej samej szefowej, tego samego projektu i klienta, robiąc tę samą robotę w której się grzebię już od kilku lat i której mam naprawdę dość. Nic nowego, żadnego światełka w tunelu, marazm i rezygnacja. Oczywiście ten projekt się w końcu skończy, więc światełko w tunelu jest, tylko zabrakło mi cierpliwości i nadziei. Po drugie, praca z domu, jakkolwiek wygodna, przyczyniła się do mojego dołka. Brak kontaktów z ludźmi, siedzenie w domu samemu miesiącami i grzebanie w wypruwających flaki zadaniach. Wiem, że będzie lepiej, już jest. W maju firma wystawia konferencję, więc pierwszy tydzień maja spędzę w Południowej Karolinie. Jestem jednym z prezenterów, więc mam nad czym pracować. W międzyczasie wielki kombajn się zatrzymał (czytaj: klientowi skończyła się forsa i nie wie kiedy znajdzie więcej), więc przestałam pracować nad tym projektem i w najbliższej przyszłości mam nowy, na Florydzie. Należy tylko trzymać kciuki, żeby kombajn nie ruszył zbyt szybko, bo chciałabym mieć czas pojeździć na innej maszynie. Do tego w maju w końcu skończy się remont naszego nowego biura i po powrocie z konferecji będę jeździła do pracy jak normalni ludzie. W samą porę, bo moje domowe biuro na strychu już się robi za gorące.

Ta zima, od strony pogody, była jedną z najsurowszych jakie przeszłam z swoim życiu. Śnieg i mróz nie przeszkadzały mi aż tak bardzo, ale przez większość zimy źle się czułam. W końcu poszłam do lekarza tylko po żeby potwierdzić, dokładnie jak podejrzewałam, że jestem zdrowa jak koń. Mój cały wachlarz kretyńskich symptomów, którymi nie będę tu Was zanudzać, był najwyraźniej efektem sezonowym. W tym klimacie wszyscy na coś cierpią i większość mojch znajomych miała naprawdę paskudną zimę pod kątem zdrowia.

Właśnie. Zmiana pogody przyszła nagle. Jak można w tydzień przejść od spania pod wielką puchową pierzyną, okutanej we flanelową pościel i ubranej po zęby, do spania pod lekką narzutą, w bawełnie, letniej piżamie, przy otwartym oknie, ze wszystkimi (gołymi) kończynami na wierzchu i budzenia się spoconej jak mysz???

Powiększyłam swoją flotę kajakową o dwa plastikowe kajaki zaprojektowane do ekstremalnych warunków morskich. W tym roku znów wybieramy się na kajakowanie z wielorybami (cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4). Tym razem przygotowujemy się na wyprawę dużo porządniej aby zminimalizować niebiezpieczeństwo i planujemy trenować w trudnych warunkach jak często się da. Mamy w planie mniej biwaków, a więcej wypadów jednodniowych.

15:42, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (3) »
statystyka