Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
środa, 30 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy - część 3. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Miniseria HBO wyprodukowana w 2012 na podstawie tetralogii Forda Madoxa Forda. Akcja rozpoczyna się przed I wojną światową. Obsada: Benedict Cumberbatch (znany m.in. z roli Sherlocka popularnej serii BBC), Rebecca Hall i Adelaide Clemens. 5 odcinków około godziny każdy.

"Konserwatywny arystokrata jest rozdarty pomiędzy lojalnością wobec niewiernej żony, a rodzącym się uczuciem do młodej sufrażystki." Filmweb.pl

Dobrze rozwinięte postaci i rewelacyjna gra aktorska. Polecam przede wszystkim dla fanów Downton Abbey i Benedicta Cumberbatcha.

----------------------

P.S. Nie żeby ktoś to czytał, ale po skończeniu tej miniserii nie wiem, czy naprawdę mogę ją polecić. Jest... frustrująca. Zakończenie nie satysfakcjonuje. Ma się ochotę wziąć głównego bohatera za klapy i dobrze nim potrząsnąć. No, ale jeśli trafi Wam się jeden czy dwa początkowe odcinki, to jak najbardziej.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Mój sąsiad w podeszłym wieku większość zimy spędził w szpitalu. Jego psem zajmowała się sąsiadka z przeciwka. Kiedy starszy pan w końcu wrócił do domu, przywitałam go z powrotem. "O mało nie kupiłem farmy" - wyznał mi na powitanie. "Tak?!" - wykazałam podekscytowane zainteresowanie. Dopiero po sekundzie przypomniałam sobie, że "kupić farmę" to odpowiednik "kopnięcia w kalendarz," które notabene w angielskim to kopnięcie w... wiadro. Całe szczęście sąsiad nie zauważył mojej gafy i kontynuował historię swojej choroby.

Kilka przykładowych eufemizów na śmierć:

  • To buy the farm (kupić farmę)
  • To kick the bucket (kopniąć w wiadro)
  • To bite the dust (gryźć pył)
  • To push up daisies (pchać stokrotki)
  • Więcej przykładów w Wiki.
22:18, anetacuse , Język
Link Komentarze (5) »
czwartek, 24 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy - ciąg dalszy. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

środa, 16 kwietnia 2014

Oddali! Obiecuję, że po tym wpisie porzucę pisanie o pogodzie, przynajmniej na jakiś czas. Póki co, wreszcie się porządnie wyspałam, mój pies też, bo on też łazi po nocach jak jest za ciepło.

Trochę o pogodzie w tym tygodniu.

Poniedziałek. W lunch wyskoczyłam na spacer po wiosce z kolegą z pracy. Trochę pochodziliśmy, trochę posiedzieliśmy na ławce, gdzie każdy sobie poczytał/pograł. Mijały nas kobiety w letnich sukienkach i klapkach japonkach. Wieczorem przyszła wichura i ulewa, lało przez większość nocy.

Wtorek. Przestało padać, ciepło, ponad 70 stopni F. Na porannym spacerze z psem szłam w krótkim rękawku. Do pracy pojechałam w krótkim rękawku, cienkim swetrze i lekkiej kurtce przeciwdeszczowej. Była wichura i padało. Po południu zaczęło śnieżyć. Zanim wyszłam z pracy o 5-tej musiałam stać w lodowej brei w nieodpowiednich do tego butach i odskrobywać samochód z lodu, trzęsąc się z zimna, gdyż było 29 stopni F, czyli poniżej zera w skali C. Na wieczorny spacer z psem ubrałam się w kozaki, puchową kurtkę, czapkę i rękawice. Pies był wyraźnie ożywiony.

Środa. Chłodna noc przy zamkniętych oknach, po której nastąpił piękny, słoneczny, prawie bezchmurny dzień. Świat się iskrzy na biało, wszędzie leży śnieg, na drogach lód. Temperatura 22 stopni F. W drodze do pracy utknęłam za pługiem śnieżnym.

Ma się ocieplić do weekendu. W sobotę wybieram się na kajaki, więc mam nadzieję, że meteorolodzy nie kłamią.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Tak, wiem. Do niedawna narzekałam w kilku niekrótkich postach jaka paskudna zima nas tutaj w tym roku opadła. No i opadła. Pozwólcie, że dziś ponarzekam sobie na lato.

Po metrach śniegu, lodzie, zmarzlinach, mrozach, suchej skórze i oczach, spaniu jak księżniczka na ziarnku grochu nie na, ale pod tysiącami pierzyn okutanych we flanele, ubrana po zęby w metry flanelowych piżam i skarpet w końcu doczekałam się.... %^&*$ upałów. Nie, wiosna nas kompletnie ominęła. No, może liznęła gdzieś po drodze w inne, lepsze miejsca. Z 20 stopni F niepostrzeżenie weszliśmy w 80. W 80!!! Z ciągłego dmuchania pieca do momentu, kiedy ogrzewanie jest wyłączone a temperatura w domu jest o dobre 5 stopni wyższa, niż ustawia się w zimę. Zmiana pościeli na bawełnę, zamiana puchowej kołdry na cienką narzutę, lekka koszula do spania, otwarte okno, prawda, że to dobrze brzmi? Ale ja nie śpię!!! Latem nie mogę spać. Jest za gorąco, człowiek nie może się uregulować, poci się jak mysz, przewraca z boku na bok, łazi po nocy, a za oknem... Za oknem cały ranek skrzeczą wiewiórki, świergocą i pohukują ptaki, miauczą koty, latają samoloty i helikoptery, a ja mam ochotę poukręcać im te małe śliczne łepki! Idźta wy wszyscy spać, zamknijta te pyszczki i dzioby, bo nawet korki do uszu nie pomagają! Kiedy nie śpię, jestem w morderczym nastroju. Czyli większość lata. A to dopiero kwiecień!

Nic to, dziś ma padać śnieg a temperatura znów spadnie jak skoczek spadochronowy. Znów poślizgam się w białej brei, ale może się chociaż wyśpię. Za cholerę nie wiem co ja robię w tym kretyńskim klimacie.

15:06, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ergonomia w pracy jest bardzo ważna i zadbałam o to, aby moje stanowisko w biurze było jak najbardziej ergonomiczne. Niestety tej zimy z racji częstych i gęstych śnieżyc pracowałam przez wiele dni w domu, gdzie nie mam ergonomicznego stanowiska pracy. Tym sposobem nabawiłam się chronicznego bólu w prawym ramieniu od myszowania (czy jak kto woli, ciągłego klikania myszą). Ponieważ ból nie odchodził, postanowiłam nauczyć się operować mysz lewą ręką, co okazało się w miarę łatwe. Tym sposobem nie tylko minął mi ból w prawym ramieniu, ale teraz mam zamienne ręce, więc kiedy mam problem z jedną, mogę użyć drugiej. Polecam.

20:24, anetacuse , Praca
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 kwietnia 2014

Jeziora już prawie odmrożone. Na zdjęciu bezpośrednio poniżej - sieczka z odłamków lodu. Pływa się przez to jakby się pływało przez morze rozbitego szkła: woda jest gęsta, a odłamki wydają chrzęszcząco-dzwoniący dźwięk. Poza tym, naprzemienne masy powietrza gorącego i zamrażarkowo lodowatego - bardzo ciekawe doświadczenie.

Odnośnie ubrania na takie okazje: zawsze należy się ubierać pod kątem temperatury wody, a nie temperatury powietrza, co przeważnie oznacza przegrzanie się podczas wyprawy, co mimo wszystko jest lepsze od wpadnięcia do wody nieodpowiednio ubranemu, co grozi śmiercią przez hipotermię. Przy temperaturze wody minimalnie powyżej zera, najlepszym wyjściem jest suchy kombinezon.

Jezioro Oneida, 10.7 mil.

sobota, 12 kwietnia 2014

Przyczepa teardrop w trakcie budowy. Zdjęcia zrobione przez producenta Camp-Inn.

statystyka