Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
piątek, 26 kwietnia 2013

"W Cintrze, jak pamiętała, atrakcyjny mężczyzna sięgał głową powały, a barami od framugi do framugi, klął jak krasnolud, ryczał jak bawół i na trzydzieści kroków śmierdział koniem, potem i piwem, bez względu na porę dnia czy nocy."

"Kiedy krzyżował przedramiona na piersi - a krzyżował z upodobaniem - wyglądało to tak, jak gdyby dwa kaszaloty uwaliły się na wielorybie."

- "Krew Elfów", Andrzej Sapkowski

Prawda, że pyszne?

czwartek, 25 kwietnia 2013

Nie wiem jakim cudem udała mi się taka kretyńska wpadka, ale dziś tankując samochód musiałam włożyć końcówkę węża niepoprawnie, bo kiedy stałam z głową w chmurach jedną ręką naciskając wajhę końcówki, spostrzegłam nagle że paliwo przelewa się bokiem po karoserii i kole tworząc kałużę na betonie. Oczywiście nie zostały oszczędzone moje buty i spodnie. Teraz siedzę w pracy i śmierdzę. Może pojechać do domu? Dobrze, że chociaż nie palę.

14:21, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (6) »
wtorek, 23 kwietnia 2013

W końcu zabrałam się za oglądanie bardzo chwalonej adaptacji książki "Gra o tron." Nie będę oryginalna kiedy stwierdzę, że ekranizacja jest pierwsza klasa i bardzo wciągająca, nie wiem tylko, czy na moje nerwy. O ile jestem w stanie czytać wszelkie thrillery czy horrory, do oglądania takowych zupełnie się nie nadaję, a serial jest brutalny, pełen czarnych charakterów i makabrycznych, realistycznych obrazów. Wciąga, ale zdecydowanie wolę "Downton Abbey," bo przynajmniej nie śni się po nocach. Mimo wszystko bardzo polecam.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Czy wie ktoś może gdzie w Stanach można kupić nasiona rzeżuchy? Amazon ma, ale za rzeżuchę sprzedawca (polski zresztą) życzy sobie $1.99, co jest spoko, za to za jej wysyłkę aż $5.00. Kupiłam od innego sprzedawcy, ale raz, że nie wygląda mi na to samo, a dwa, że w pakuneczku była tylko szczypta nasion, co to nawet na jeden raz by nie starczyło. O ile się orientuję, po angielsku rzeżucha to Garden Cress.

niedziela, 21 kwietnia 2013

W Stanach w komplet ręczników wchodzi ręcznik kąpielowy, ręcznik do rąk i maciupeńki ręczniczek do... właśnie, do czego? Kiedy tu przyjechałam, nie miałam pojęcia do czego są te wszędobylskie miniręczniczki, dopóki mnie ktoś nie uświadomił: to są myjki. Zważywszy na fakt, że i tak nie mogłam tu nigdy kupić "normalnej" gąbki, w momencie odkrycia przeznaczenia miniręczniczków zaprzestałam kupowania wszelkich myjek i zaczęłam używać je zgodnie z przeznaczeniem. Sprawdzają się do mycia ciała znakomicie i starczają dużo dłużej niż gąbki.

Skyr to gęsty jogurt islandzki przypominający polski serek waniliowy. Zwykle jest beztłuszczowy, choć do niektórych dodawana jest śmietana, i charakteryzuje się gęstą konsystencją i wysoką zawarością białka. Coraz bardziej popularny w centralnym Nowym Jorku z racji lokalnej fabryki, która go wytwarza.

23:21, anetacuse , Jedzenie
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 kwietnia 2013

Dziś kilka kalek językowych często występujących w języku potocznym przy, najczęściej podświadomym, tłumaczeniu z języka angielskiego na polski.

  • Często używana w angielskim fraza it works, np. it works for us, this is how it works może być tłumaczona na: to działa, to się u nas sprawdza, tak to działa.
  • Class może być tłumaczone jako lekcja czy zajęcia, bo "klasa" po polsku to albo grupa osób w klasie np. IIIc, albo pomieszczenie gdzie odbywają się zajęcia lekcyjne.

Macie inne przykłady często używanych odbitek językowych? Jeśli tak to poproszę, dopiszę je tutaj.

14:53, anetacuse , Język
Link Komentarze (16) »
czwartek, 18 kwietnia 2013

Dziś rano wyjechałam do pracy zapomniawszy służbowego laptopa. Nie zorientowałabym się nawet dopóki nie dojechałabym na miejsce, gdyby nie zadzwonił mąż. Nie tylko zadzwonił, ale też zaoferował mi go przywieźć, pomimo, że moje biuro jest w przeciwnym kierunku niż jego, więc przysługa dołożyła 15 mil do jego normalnie 45-cio milowego dojazdu. Ponieważ pracę zaczyna później, spóźnił się tylko 20 minut, natomiast gdybym sama miała zawracać po komputer - straciłabym całą godzinę.

To, że on wiedział, że nie mam najlepszego tygodnia, i że spił tę kroplę, która z pewnością przepełniłaby czarę goryczy, bardzo wiele dla mnie znaczy. Nie tylko dzisiaj - codziennie.

środa, 17 kwietnia 2013

Gazowy kominek w saloniku ma blaszaną rurę odprowadzającą spaliny do wylotu komina. Ilekroć pada deszcz, krople donośnie stukają o blachę i słychać je doskonale w środku. Ostatnio coraz częściej przytrafiają się nam prywatne stukkoncerty dzięcioła stukającego w szczyt komina. Wrażenie dość niesamowite: turbo-stukot, pauza, turbo-stukot, pauza. Równie dobrze mógłby stukać w ścianę od wewnątrz, tak dobrze się niesie. Jak się człowiek wystarczająco cicho wymknie z domu, to nawet może go (ją?) poobserwować w akcji. A wszystko przez inwazję niezidentyfikowancych robali na kominowej ścianie, które dzięciołowi najwyraźniej smakują. Niestety ostatnio spryskaliśmy i koncerty się skończyły. Robale (miejmy nadzieję), też.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Żeby już Was nie denerwować książkami o dietach i samodoskonaleniu oficjalnie się pochwalę, że nareszcie zaczęłam czytać serię Sapkowskiego o Wiedźminie. Wiem, na pewno łapiecie się za głowę dlaczego dopiero teraz, ale z drugiej strony pewnie mi zazdrościcie, że taki smaczny kąsek dopiero przede mną. Jak do tej pory najbardziej zachwycił mnie język, a przede wszystkim słowa, z którymi nie spotkałam się od bardzo wielu lat.

 
1 , 2
statystyka