Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Dzisiaj wg. meteorologów mamy snow squall, czyli w dosłownym tłumaczeniu śnieżny szkwał. Zima jak zima, kto mieszka w centralnym Nowym Jorku nie ma specjalnie powodów do zdziwienia, ale muszę przyznać, że przez 15 lat odkąd tu mieszkam ta zima zdecydowanie bije rekordy po kątem wyjątkowo paskudnych warunków jazdy wyjątkowo często. Oraz ilości dni mroźnych. I dni wietrznych. Oraz dni mroźnych i wietrznych. Jednym słowem: zimno, wietrznie, śnieżnie, ślisko i arktycznie.

Dzisiaj na przykład mamy lake effect snow, czyli specjalny rodzaj śniegu produkowany z racji sąsiedztwa z jeziorem Ontario - śnieg z efektem jeziornym, że pozwolę sobie luźno przetłumaczyć. Do tego jest wichura, śnieg oblepił całą ścianę budynku, wieje od pól wpoprzek autostrady zmiejszając widoczność do ok. 2 metrów. Mam wrażenie, że szkoły zamykane są ostatnio co drugi dzień, bo albo za zimno, albo za śnieżnie, albo za ślisko. Tym razem się z tego nie zżymam, bo jest faktycznie ekstremalnie.

Pozytywem (?) tej ciekawej zimy jest to, że mam wilczy apetyt i jem za dwóch i co popadnie, za to wcale nie tyję, a chwilami nawet chudnę. W normalnych warunkach przy takim jedzeniu miałabym maleńki problem z dopięciem poniektórych części garderoby. Poza tym, dużo więcej śpię. Spacery z psem, który tę pogodę uwielbia, są dużo bardziej męczące przy takim samym nakładzie czasowym. Tzn. chodzi o długość samego spaceru, bo przygotowanie się do i ogarnięcie po - to zabiera dużo dłużej.

Kolejnym pozytywem jest to, że częściej trafiają nam się zapierające dech w piersiach, magicznie piękne dni wypełnione słońcem, błękitnym niebem, brylantowo iskrzącym się i skrzypiącym pod nogami bielutkim śniegiem. W takie dni nie wyobrażam sobie życia bez zimy.

W zasadzie taka zima mi specjalnie nie przeszkadza, ale warunki dojazdowe trochę tak. Lubię jeździć w głębokim śniegu, ale raczej dla zabawy niż na drodze pełnej innych kierowców, gdzie bardzo łatwo o stłuczkę. Tęsknię też odrobinę do oglądania karoserii swojego samochodu w oryginalnym kolorze i bez grubej, obrzydliwie brudnej powłoki soli i brei.

statystyka