Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
poniedziałek, 31 stycznia 2011

Siedzę i myślę jakby tu przymocować płozy do kajakowej floty ;).

Od dłuższego czasu przymierzałam się do pokonania 14-to kilometrowego szlaku (8.7 mili) w lesie Highland Forrest na rakietach śnieżnych. W październiku przeszłam go pieszo bez śniegu w 3.5 godziny. W końcu nadszedł dzień, który był odpowiedni na tego typu wyprawę. Teren jest bardzo górzysty, śnieg głęboki, a trasa mało uczęszczana, wiedziałam więc, że eskapada zajmie dużo czasu i temperatura musi być znośna. Trasę pokonaliśmy w 5 godzin. Podczas kiedy szlaki do nart przełajowych roiły się od ludzi, my nie napotkaliśmy ani jednej duszy na szlaku pieszym. Zwierząt niestety też nie, gdyż rakiety śnieżne strasznie głośno chrupią. Oto kilka fotek z sobotniej wyprawy:

wtorek, 25 stycznia 2011

Od czasu do czasu korzystam ze słownika dictionary.com. Jak wiele darmowych stron internetowych ta również utrzymuje się z reklam. Dziś chciałam się upewnić co do znaczenia słowa "ravenous" (wygłodniały). Jeszcze przed definicją uraczono mnie odpowiednią reklamą: 5 najlepszych środków na tłumienie głodu. Drogi Słowniku, nad swoim głodem popracuję sama!

Ravenous (dictionary.com)

A oto kilka innych przykładów proaktywnego rozwiązywania twoich domniemanych problemów:

sad (dictionary.com)

infatuated (dictionary.com)

03:18, anetacuse , Język
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 stycznia 2011

Proszę Państwa, oświadczam wszem i wobec, że ostatnio upadłam na głowę, gdyż zapisałam się do miejskiej ligi piłki nożnej sponsorowanej przez moją firmę. Wszystkim w firmie się wydaje, że talent do piłki nożnej wyssałam z mlekiem matki, gdyż (uwaga!) - jestem z Europy. W rzeczywistości w piłkę nożną nie grałam nigdy w życiu. Po co się więc pcham do ligi, spytacie? Ano dlatego, że liga koedukacyjna potrzebuje minimum 3 kobiet do każdej gry, żeby się kwalifikować, a w mojej firmie (1) jest bardzo mało kobiet, a (2) jeszcze mniej kobiet chce grać w piłkę. Na tym etapie wybór był więc prosty: mieć możliwość uformowania ligi i grać, nawet z graczami tak zielonymi jak ja, albo nie mieć ligi i nie grać wcale. Jako, że jestem kobietą i w dodatku ogólnie dosyć ruchawą, poddałam się łagodnej presji i postanowiłam spróbować. Dodam, że jest to piłka nożna grana w arenie (indoor soccer), więc zasady są nieco inne, piłka dużo miększa, oraz mniejsze drużyny (6 osób plus bramkarz). Sezon trwa 11 tygodni i rozpoczyna się 3 lutego. Trzymajcie kciuki!

Żeby tego było mało, biorę udział w turnieju charytatywnym w curling.

Poza tym, czerpię korzyści z bardzo srogiej i śnieżnej w tym roku zimy, racząc się częstymi wypadami na rakiety śnieżne z moim mężem/psem/znajomymi z pracy (niepotrzebne skreślić w zależności od dnia). Ostatnio posuwając w mroźną noc w okolicach pełni księżyca szlakiem nad Kanałem Erie natknęliśmy się na duże stado kojotów wyjących nieopodal. Bardzo nam to pomogło w przyspieszeniu tempa, gdyż kojoty znane są z ataków na psy.

P.S. Z niejaką trudnością przychodzi mi wysławianie się po polsku w dziedzinie sportów. Jeśli popełniłam gdzieś językową gafę, poprawki będą mile widziane!

Nie wiem kiedy ten czas zleciał, ale słodziak Wiktor dziś skończył rok. Już widać, że odziedziczył to i owo po swoim dwumetrowym ojcu, albebowiem nosi ubrania na dwulatka. Mały solenizat w okolicach Bożego Narodzenia wyglądał tak:

PS. Dziękuję obojgu rodzicom Wiktora za udostępnienie zdjęć. Czytelnikom przypominam, że zimowy krajobraz z powyższego zdjęcia jest krajobrazem irlandzkim nie syracusowym.

20:37, anetacuse , Z życia
Link Komentarze (7) »
statystyka