Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Trudna nauka partaczenia

Czasem się okazuje, że można nauczyć starego psa nowych sztuczek. Albo przynajmniej spróbować. W wieku 40-stu lat uczę się - proszę państwa - partaczyć.

Może "partaczyć" to nie jest dobry wybór słowa. Być może wybór słowa został tu skalany moją głęboko zakorzenioną opinią. Dobrze, wybierzmy nowe: robić coś wystarczająco dobrze. Ten wpis będzie o robieniu rzeczy "wystarczająco dobrze". Bo perfekcja jest wrogiem wydajności.

Sprawa wyszła pod natłokiem spraw w pracy i ogólnego niezadowolenia z życia. No i wyszło, że moje podejście do życia jest ogólnie szkodliwe. Próbuję więc czegoś nowego. Już tłumaczę.

Masz pozamiatać ścieżkę do domu. Do pozamiatania ścieżki, potrzebne są:

  1. Dobra miotła, nie jakaś tam byle jaka.
  2. Jakieś specjalistycznie ubranie do zamiatania. Z pewnością. Albo przynajmniej ubranie robocze.
  3. Muzyczka jakaś, bo jak tu zamiatać bez?
  4. Plan działania: kolejność, odkąd dokąd, no i koniecznie z wiatrem. No i żeby nie padało.
  5. Tak w ogóle, to trzeba wyznaczyć, gdzie ta ścieżka. Prowadzi do schodów wejściowych i trochę za, te "za" z pewnością też jest ścieżką. Czyli "za" też należy zamieść. Acha, ścieżka łączy się z wjazdem samochodowym, czyli wjazd jest ścieżką, czyli - zamiatamy i wjazd.
  6. Przy fundamencie rosną chwasty, które kolidują z pięknem ścieżki i z pewnością ich usunięcie jest nierozłączną częścią zamiatania ścieżki.
  7. Acha, do tych chwastów potrzebne są jeszcze rękawiczki i motyka.

Parę godzin później ścieżka nadal nie jest zamieciona, bo to przecież robota na co najmniej pół dnia, a dopiero się ubrałam i znalazłam odpowiednią miotłę. I motykę.

No więc uczę się brania byle miotły i zamiatania tylko ścieżki tak jak stoję, z buta, w 15 minut. Wtedy ścieżkę można "odhaczyć" i zamieść jeszcze 15 innych ścieżek. Te chwasty i wjazd mogą być na innej liście i doczekać (lub nie) swojej kolejności. 

Wpis mi wyszedł jadowity, ale coś w tym jest. Robię tak wielkie "halo" z wielu zadań, że się człowiek spoci na samą myśl o ich wielkości i wcale nie chce się do nich brać. Albo wszystko muszę mieć zrobione od A do Z i jeszcze wypolerowane. Albo zabiera mi to za długo, a i tak wszyscy mają w dupie sprawę chwastów. W rzeczywistości trzeba załatwiać sprawy fundamentalnie, a chwasty i tak poczekają.

Może to chwilowe objawienie, a może metoda na życie. Tak czy inaczej - życzcie mi powodzenia.

środa, 30 maja 2018, anetacuse

Polecane wpisy

  • Zostawić Syracuse!

    Przeprowadzamy się do Południowej Karoliny. Dogryzła nam zima. Planowaliśmy to od lat, ale plan został przyspieszony, a wszystko potoczyło się niespodziewanie s

  • Tu i teraz

    Nie wiem kiedy dokładnie to się stało, ale te książkowe i filozoficzne porady o "życiu w teraźniejszości" stały się moją rzeczywistością. Przypuszczam, że spraw

  • A może już czas?

    Coś napisać? Jak się może domyślacie, praca porwała mnie i przepuściła przez wyżymaczkę. Nie wiem, czy da się w skrócie, ale spróbuję. Po fabryce soku pomarańcz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/06/04 14:31:51
jak ja to wszystko rozumiem. zamiatanie sciezki w 15 min, zlosc, parade i wreszcie przeprowadzke.
na robactwo polecam firmy, ktore raz na dwa miesiace przychodza do domu i pryskaja chemie. no chemie, ale przynajmniej robali nie ma... tych duzych. do robali jaszczurek nie zaliczam, te sa. i bardzo je lubie :)
-
Gość: Agata, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/07/15 09:47:17
Cieszę się, że tu zajrzałam , bo lubiłam czytać twojego bloga a byłam przekonana, że już nie piszesz. Wydaje mi się, że jeden wpis w miesiącu to minimum, żeby utrzymać zainteresowanie czytelników. Ale nawet jeśli pisze się tylko dla siebie, to chyba warto - po latach będzie ciekawie wrócić do tych wpisów.
Problem, o którym piszesz jest też moją zmorą. Ostatnio przeczytałam hasło "Zrobione jest lepsze niż doskonałe". Coś w tym jest. Napisz jak ci idzie zmienianie podejścia. Bardzo mnie ciekawi, czy można z tym wygrać.
statystyka