Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Obiady dla niemyślących

Kiedy raz na parę lat gramy na loterii i bawimy się w "co bym zrobiła gdybym wygrała", zatrudnienie domowego kucharza jest zwykle na mojej liście. Wiem, że gotowanie jest dla wielu ludzi świetnym hobby, że można w domu tworzyć cuda dla podniebienia, ale nie mam do tego ani czasu, ani zapału, ani chęci, ani cierpliwości. Nie gotuję z przepisów, bo to za dużo zachodu i czasu. Ot, wwalam do gara co popadnie, improwizuję - ma być prosto i szybko. W tym roku podróże służbowe i stres tak mi dały w kość, że kiedy już byłam w domu myślenie o tym, co włożyć do talerza przekraczało moje możliwości.

O ile w przeszłości wszelkie reklamy na Fejsbuku spływały po mnie jak po kaczce, tak się złożyło że ostatnio ich reklamy trafiają w samo sedno moich słabych życiowych punktów. Tym sposobem dowiedziałam się o ciekawej usłudze (nie jednej - jest ich kilka), która ułatwia gotowanie w domu. Muszę przyznać, że jestem zachwycona.

Działa to tak: zapisujesz się, wybierasz typ tygodniowego pakietu - u nas 3 posiłki na tydzień dla dwóch osób. Możesz zaznaczyć, że jesteś wegetarianinem lub nie jesz wieprzowiny / wołowiny / owoców morza itp. Wybierasz dzień przesyłki. Firma raz na tydzień wysyła ci dobrze izolowany i wyłożony lodem karton ze składnikami na 3 obiady wraz z przepisami. Nie trzeba robić zakupów spożywczych ani szukać udziwnionych składników: wszystko jest w pudełku oprócz soli, pieprzu i oliwy. Jeden ząbek czosnku, czy łyżka mąki, czy też dwie łyżki octu. Rozdzielam składniki do trzech dużych plastikowych misek i wsadzam do lodówki (niektóre firmy mają już poodzielane w osobnych plastikowych torbach). Potem gotuję z nich obiady. 

Obiady są prawie zawsze pyszne. Niektóre trudniejsze, niektóre łatwiejsze do przyrządzenia, mniejszy lub większy bałagan w kuchni, ale zwykle mieszczą się w godzinie włącznie z ich zjedzeniem. Dwie porcje są dość duże, zwykle mam resztki na lunch lub nawet dwa. Uczę się nowych kuchennych sztuczek i łatwych w powtórzeniu pomysłów. Cenowo jest nieźle: przesyłki są darmowe, a cena jednego obiadu to $10. Fakt, samemu można zjeść taniej, ale zapatrzenie się w rzadko używane składniki byłoby drogie na początku, a składniki z czasem by się przeterminowały. W tym systemie oszczędzam mnóstwo czasu na nie planowaniu i nie wymyślaniu obiadów, potem na nie robieniu większych i bardziej skomplikowanych zakupów spożywczych. Oszczędzam też pieniądze, bo nie marnuję jedzenia i nie wychodzę do restaurcaji bo w domu "nie ma co jeść". Z dostawy w danym tygodniu można zrezygnować (aczkolwiek przed konkretną datą), można też zamieniać posiłki w menu na inne jeśli coś nie odpowiada.

Do tej pory próbowałam dwóch firm. Jedna ma większy wybór, ale mniej zaufane hurtowe źródła i używa dużo plastkiu w opakowaniach, druga mniejszy wybór, ale miejscowych zaopatrzeniowców i mniej opakowań. Są jeszcze przynajmniej dwie inne firmy, ale nie bardzo chce mi się bawić w dodatkowe testy. 

Jedyną wg. mnie wadą tego systemu jest nieekologiczność pomiędzy wysyłką a marnotrawstwem opakowań. Ogólnie jednak jest to naprawdę niezłe rozwiązanie dla bardzo zajętych ludzi: ktoś inny układa ci menu, robi zakupy i postawia pod sam nos, ty tylko gotujesz i zjadasz. 

Poza obiadami mam też doroczną działkę warzyw z miejscowego gospodarstwa rolnego. Pomiędzy jednym a drugim wypady po zakupy spożywcze stały się krótką i nawet przyjemną eskapadą.

Dodam, że moja wybrana firma oferuje też prenumeratę wina (małe, półlitrowe butelki, 6 na miesiąc), które przychodzą z opisem winnic i atrybutów samego wina i są łączone z obiadami. Można się więc przy okazji dokształcić na temat wina.

Poza poprawieniem sobie kulinarnej jakości życia, cieszę się bardzo fajnym latem. Fakt, jest susza, ale mi to nie przeszkadza - w końcu przestałam marznąć. Gościliśmy tego lata mego tatę, pojechaliśmy na wakacje do Arizony - w końcu zobaczyłam Wielki Kanion, byliśmy na kilku świetnych biwakach. Poza tym kajaki, rowery, spacery, książki. No i oczywiście pracuję pełną parą nad dwoma projektami, które jak do tej pory bardzo dobrze idą, a projektowanie obu rozwiązań przychodzi mi łatwo i sprawia dużo radości. Moja młoda współpracownica, którą mi przydzielono sprawuje się rewelacyjnie i muszę przyznać, że praca w parze jak do tej pory sprawdza się rewelacyjnie.

czwartek, 28 lipca 2016, anetacuse

Polecane wpisy

  • Orgia pomidorowa

    Jest sezon na pomidory i co tydzień napływają do nas m.in. spore ilości wszelkich gatunków pomidorów z "naszej" farmy (mamy sezonową "prenumeratę" warzyw z miej

  • Ciasteczka rabarbarowe z płatków owsianych

    Albo malinowe, truskawkowe, winogronowe - w zależności od owoca lub dżemu jaki macie :). To jeden z moich ulubionych przepisów, a ja z tych raczej niepiekących.

  • Sztuka rabarbarowa

    Nie dość że kwasowe to zielsko, to jeszcze wyjątkowo kreatywne. Pokolorowało mi uprzednio jednolity garnek tak: Prawda, że pięknie?

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/08/28 17:43:05
Aneta, prosze napisz jakie firmy wyprobowalas, bo wlasnie sie nad tym zastanawiam.
-
2016/08/29 19:40:36
Ola: Wypróbowałam Blue Apron, Hello Fresh i Home Chef. Wszystkie w podobnej cenie i naprawdę dobre. Blue Apron nie jest poporcjowany - jeśli zamawiasz 3 obiady tygodniowo to musisz sama porozdzielać składniki, choć nie jest to znowu taki problem. Pozostałe dwa mają trzy osobne paczki. Home Chef miał najmiej ekologiczne opakowania. Blue Apron stara się brać jedzenie od miejscowych zaopatrzeniowców, np. mięso było wysokiej jakości. Blue Apron ma mniejszy wybór indywidualnych posiłków i preferencji dietetycznych w porównaniu do innych serwisów. Jeśli nie zmienił Ci się adres e-mailowy, mogę Ci wysłać darmowy pakiet do wypróbowania z Blue Apron, daj znać czy chcesz. Może mam je też do rozdania z innych serwisów, nie pamiętam. Poza tym, serwisy oferują zniżki dla nowych klientów, więc łatwo jest wypróbować. Blue Apron oferuje prenumeratę wina - 6 półlitrowych butelek miesięcznie - bardzo dobre wino z "rodowodem" - opisem regionu pochodzenia, winiarni, atrybutów itp.
statystyka