Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Dylematy egzystencjalne, czyli o wschodach i zachodach

Od pewnego czasu rozglądamy się za miejscem do przeprowadzki gdzie niebo jest bardziej niebieskie, powietrze bardziej rześkie, słońce promienniejsze, podatki niższe, ludzie milsi, samopoczucie lepsze i w ogóle raj, nieprawdaż. Poszukiwania huśtają nam się od wybrzeża do wybrzeża, mąż analizuje statystyki zachmurzenia, ciśnienia barometrycznego, wilgotności powietrza, rynku pracy (sobie, bo moja praca jest przenośna) i takich tam innych stóp podatkowych, podatków od nieruchomości, podatków stanowych od przychodów i w ogóle. Przez moje ostatnie podróże od wybrzeża do wybrzeża i z północy na południe z bólem dotarło do mnie, że jest jeszcze jeden czynnik, który może zepsuć całą zabawę, czyli pory wschodów i zachodów słońca, które, jak to uczono sto lat temu na geografii, nie są identyczne wszędzie, a różnią się w zależności od długości i szerokości geograficznej. Naprawdę!

Jestem dzieckiem północy. Suwałki, gdyby leżały na kontynencie Ameryki Północnej, byłyby odpowiednikiem położenia w północnej Kanadzie, tymczasem Syracuse jest na wysokości włoskiego Rzymu (włoskiego, bo nieopodal Syracuse mamy miejscowość o nazwie Rzym, a jakże, mamy nawet Polskę). Tak więc przyzwyczajona byłam do cudownie długich letnich wieczorów i kretyńsko wczesnych wschodów słońca latem. Uwielbiałam. Potrafiłam wstać o 3 rano po to tylko, żeby przechadzać się z przyjaciółką o tym bladym świcie i cieszyć się dniem i pustymi ulicami sąsiedztwa. To, że dni zimowe były nieludzko krótkie nigdy nie zaprzątało mojej uwagi. Kiedy więc jako osoba dorosła przeprowadziłam się do Syracuse, latem zwyczajnie BOLI mnie jak późno wstaje słońce i jak wcześnie zachodzi. Boli mnie co rok. To, że zimą dni są dłuższe nie obchodzi mnie w ogóle - i tak są za krótkie, i tak wychodzę z pracy po ciemku. Co lato tęsknię do długich, długich letnich dni, a przecież za tak niewieloma rzeczami z przysłowiowego "starego kraju" tęsknię.

Ostatnio znów byłam na Florydzie. Jest późna wiosna. Wychodzę do pracy o 6 rano. JEST CIEMNO. Zupełnie jak zimą. Tak, pięknie, ciepło, palmy i w ogóle, ale wieczory też nie są zbyt długie. I teraz zadaję sobie pytanie, czy byłabym w stanie, czy chciałabym, zmienić klimat kosztem dłuższych letnich dni? Mój umysł został tak jakoś zaprogramowany, że późne wschody i wczesne zachody porą letnią mnie dobijają. 

W czerwcu lecimy na wakacje do Arizony. Moja szwagierka mieszka tam już od lat i uważa ten stan za najlepsze miejsce do mieszkania w USA (poza tym, że tam sobie człowiek raczej nie pokajakuje). Już wiemy kiedy tam wschodzi i zachodzi słońce i jest to raczej rozczarowujące. Tak, świetna pogoda, ale ciemno, ciemno...

Myślę, że najlepiej spędzałoby mi się lato w północnej Kanadzie, a pozostałe pory roku na południu Stanów. Kto by pomyślał, że głupie pory wschodów i zachodów słońca latem pozostawią na mnie takie piętno.

czwartek, 26 maja 2016, anetacuse

Polecane wpisy

  • Dlaczego grubi

    Wchodzę do atrium biurowca w najwyraźniej popularnej minucie przed ósmą. Po drugiej stronie schodów zgromadził się pokaźny tłum. Zastanawiam się co się stało. P

  • Trzy nowe zimowe rekordy Syracuse, NY

    Wszystkim chyba wiadomo, że w tym roku zima jest wyjątkowo paskudna nie tylko w centralnej części stanu Nowy Jork, ale w większości USA nie wyłączając południow

  • Ucieczka z krwiopijczego NY

    Jeżeli wszystko dobrze pójdzie z nową pracą, umożliwi mi ona w miarę bezstresowe danie nogi z krwiopijczego stanu Nowy Jork dużo szybciej niż nasz pier

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/05/26 16:46:08
Oj, doskonale cie rozumiem.
Ludzie sie napalaja na tropiki a tam, panie, d* w krate: slonce zawsze wschodzi w okolicach 6 rano i zachodzi w okolicach 18.00 ....
Rano jeszcze jakos bym przecierpiala, ale ciemno juz o osiemnastej przez caly rok jest strasznie dobijajace. Wychodze z pracy i ciemno :-/

To jest to, co mnie w zimie zawsze rozwalalo: brak slonca. Temperature jakos da sie przecierpiec, ale ciemnosci...

System rezydowania w roznych czesciach kontynentu w zaleznosci od pory roku jest swietny, ale logistycznie nieco skomplikowany.
Z drugiej strony, jakby sie mialo dochod pasywny, to bez problemu....
-
2016/05/26 19:03:00
E no z tą północną Kanadą to dałaś czadu;) Suwałki leżą trochę na północ od Saskatoon albo Edmonton, owszem, ale to nie jest północ Kanady:)
Dla porównania, Toronto leży na 43"42'N, mniej więcej jak Maryslia na południu Francji albo Florencja we Włoszech:)
A Syracuse leży dosyć kawałek na północ od Rzymu. Na wysokości Rzymu jest Cleveland, Ohio;)
Ważna jest też ilość dni słonecznych. W Toronto jest ich 305 na rok, w Saskatoon 319 a w Syracuse... 163, bo leżą nie po tej stronie jeziora Ontario co trzeba;)
Powodzenia! Też lubię długie dni.

-
2016/05/26 19:10:48
Nina: No proszę, nie tylko ja :)

Res: Oj tam, oj tam - szczegóły. Północna Kanada u mnie jest na północ od czegoś kanadyjskiego na południu, tak jak cokolwiek ciut wyżej Nowego Jorku jest dla noworojorczyków "upstate New York", a dla mnie "upstate" to Potsdam i granica z Kanadą ;P. Grunt, że wiadomo o co chodzi. No i masz kompletną rację z tymi dniami zachmurzenia - u nas Mordor i deprecha.
-
2016/05/26 19:53:13
No faktycznie, Mordor;)
Pewnie Toronto by Wam pasowało jak chodzi o pogodę od wiosny do jesieni (choć jak dla mnie zima jest OK, nie ma dużo śniegu, znów inaczej niż u Was, bo jesteście w snow belt a my nie), ale podatki i ceny u nas wyższe znacząco. Ludzie chwalą bardzo Kingston ON - dobra pogoda, tańsze o wiele domy, miasto w sam raz, przy tym bardzo ładne, blisko do granicy...
Arizona to może i fajna, ale to wszędzie daleko.... a latem lepiej nie wychodzić. Kanadyjczycy na emeryturze lubią tam spędzać zimy masowo, czyli klimat przyjemny pewnie.
Z ciekawości, jakie są u Was różnice w podatkach od dochodu albo nieruchomości między stanami? U nas są, ale nie diametralne. Podatek federalny od dochodu i sprzedaży wszędzie taki sam a prowincjonalne różnią się o kilka procent. Od nieruchomości jest większa rozpiętość.
-
2016/05/26 22:13:04
Res: Opodatkowanie dochodowe pomiędzy stanami waha się w granicach 0-9%, czyli znacznie. Np. Floryda i Teksas nie mają w ogóle. Podobnie z podatkami od nieruchomości i sprzedaży - znaczne różnice.
statystyka