Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Kryzys medialny

Jest gorąco. Jest gorąco, więc nie sypiam. Nie sypiam, więc mam obniżoną odporność psychiczną na wszelkie wydarzenia "pod prąd." Jak na przykład dzisiaj. O szóstej rano. Odegrałam akt godny psychopaty. Histerycznego psychopaty. Był krzyk, wulgaryzmy i rzucanie ciężkimi przedmiotami. Zupełnie nie po mojemu. Kompletna trauma dla moich domowników, którzy na coś takiego nie zasłużyli, ani w niczym nie zawinili. Czy słusznie?

Poszło o fejsa. Mój szwagier ma tendencje samodestrukcyjne i zawsze wrzuca na fejsa i bloga kompletne kretynizmy, które lekką ręką mogą kosztować go robotę. Bez skutku od lat przemawiam mu do rozumu. Dziś rano otwieram fejsa na telefonie i widzę swoje zdjęcia z imprezy halloweenowej sprzed paru lat. Miałam świetne przebranie absolutnie nie nadające się do pokazywania nikomu oprócz garstki najbliższych przyjaciół i rodziny. No ale mój szwagier najwyraźniej tak nie myślał, bo wrzucił na fejsa i mnie otagował. I saw red to najlepsze angielskie określenie na to, jak na ten fakt zareagowałam. Zaczęłam widzieć na czerwono. Najpierw wysłałam mu maila "Untag my Halloween photos as soon as fucking possible." Wiem, sama mogę się odtagować, ale kto ma na to czas o szóstej rano? Potem go odfriendowałam, jako doraźna metoda aby moi znajomi nie widzieli tych zdjęć. Potem nastąpiło gwałtowne rozładowanie atmosferyczne (obyło się bez rannych) i nadszedł spokój. W międzyczasie odkryłam, że szwagier stworzył grupę "Rodzina" więc niewykluczone, że zna mnie na tyle i ograniczył te zdjęcia tylko do małej grupy osób w rodzinie, ale tego już nie miałam czasu dociekać. No i szwagier już nie był moim znajomym.

Zadzwoniłam do niego w drodze do pracy, ale nie odebrał. Też bym nie odebrała na jego miejscu, ludzie się mnie boją i mają rację. Zostawiłam mu wiadomość, że nie jestem wściekła, tylko nie chcę mieć tych zdjęć opublikowanych. Zanim dojechałam do pracy, napisał mi, że je wykasował.

Po raz kolejny myślę, o wypisaniu się z fejsa, ale to niczego nie rozwiąże. Ludzie nadal będą mogli wrzuciać jakiekolwiek moje zdjęcia, tylko ja o tym nie będę wiedzieć. Zdaje się, że można ustawić sobie profil, gdzie nikt cię nie może otagować, ale twoje zdjęcia i tak mogą siedzieć na czyimś profilu. Żyjemy w ciekawych czasach.

czwartek, 15 maja 2014, anetacuse

Polecane wpisy

  • iPhone wytrzymalski

    Jako dorosła osoba "na swoim" nigdy nie miałam telefonu stacjonarnego. Kiedy wyszłam za mąż, w naszym wspólnym domu były tylko jego komórka i jej komórka. Kiedy

  • Sępy krążą wokół ofiar Volkswagena

    Mamy dwa samochody VW TDI. Tak, dwa całkiem nowe, ale obecnie zniesławione brudne diesle. Odkąd wybuchł skandal z emisjami, nasza skrzynka na listy notorycznie

  • Plan na uporządkowanie życia cyfrowego

    Pomiędzy nowym macbookiem , starym pecetem, starym zewnętrzym twardym dyskiem, nieuporządkowanymi tysiącami zdjęć rozsypanymi po komputerach, dyskach, pendrivac

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/05/15 17:19:40
Aneta, masz opcje " notify me if someone tags me in a pic". W ten sposob nie pojawisz sie na zadnym zdjeciu bez swojej woli.

Osobiście jestem bardzo wrażliwą na te sprawy. Osobista mama probowala kiedyś cos tam mojego z mlodosci wstawić,ale po krótkim telefonie szybko zmienila zdanie.
Znajomych mam podzielonych na Friends, close friends, acquaintances i starannie dobieram kto i co moze widziec. Opcje prywatności ze tak powiem mam " obcykane" do granic możliwości.
-
2014/05/15 20:32:51
Ania: Też jestem wrażliwa, ale z ciągłymi zmianami w privacy settings w FB utrzymywanie tego jest czasochłonne a i tak nie wiadomo, czy na pewno działa. W każdym razie będę się musiała temu bliżej przyjrzeć.
-
2014/05/17 23:59:38
Umieram z ciekawości jakie to straszne zdjęcia zostały umieszczone wbrew Twojej woli. W Stanach, chyba naprawde przesadzacie z tym chronieniem swej prywatności. Mnie w Polsce, do szału doprowadzają "łyse"spisy lokatorów w apartamentowcach...Od lat chodze do kolezanek "na pamięć", ale gdybym nawet chciała, nie sprawdze gdzie i czy jeszcze mieszkają...
-
2014/05/18 14:56:29
eks1991: To nie to, że "my Amerykanie mamy świra na punkcie prywatności," tylko jest to sprawa indywidualna i mi osobiście to przeszkadza. Wielu moich znajomych wrzuciłoby takie fotki dla całego świata do oglądania bez mrugnięcia okniem, ale nie ja. Kiedy piszę "takie foty", mam na myśli frywolne przebranie halloweenowe. Uważam, że każdy ma prawo puścić wodze i się czasem pobawić, zwłaszcza na kameralnej imprezie we własnym domu w grupie bliskich przyjaciół, ale to nie znaczy, że każda każdy członek rodziny czy kolega z pracy musi o tym wiedzieć, a tym bardziej widzieć. To tego typu zdjęcia wykolejają kariery jeśli są odkopane w nieodpowiednim czasie.
-
2014/05/19 02:42:46
hmm, my Amerykanie mamy swira na punkcie prywatnosci? a nie czasami w UK wyszlo ostatnio, ze mozna sie odwolac do Google, aby sciagnelo cos, co nam przeszkadza na internecie?
-
2014/06/18 11:06:43
A ja nie istnieję podobno bo nie mam konta na fejsbuku :)
-
2014/06/18 12:43:38
Szadoka Nieistniejący/a: Mimo wszystko Cię powitam na blogu ;).
statystyka