Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość na pokaz

Facebook mnie momentami dobija. Nie ma już prywatności, intymności, wszystko się nosi na rękawie, obnosi jak błyszczący medal do oglądania całemu światu. Narodziny, śmierć, miłość, żałobę, sympatię - wykręcające wnętrzności wyznania, których wcale nie chcę czytać, które przyprawiają o mdłości, bo są za prywatne i zbyt pod publikę. Kiedy kocham, mówię to osobom kochanym, tylko dla nich, do ucha. Ludzie zatracili poczucie prywatności i publikują wszystko jak leci. Chcę pozostać w kontakcie z przyjaciółmi i znajomymi, ale nie chcę czytać ich osobistych wyznań, ich głupot, ani o tym, co jedli na śniadanie. Cząstka mnie tęskni za światem sprzed pojawienia się portali społecznościowych.

poniedziałek, 13 maja 2013, anetacuse

Polecane wpisy

  • Polska AD 2017

    Ponad miesiąc minął od mojego powrotu z Polski, czas udokumentować, zanim rozmyją mi się szczegóły... Minęło 5 lat od mojej ostatniej wizyty i w dalszym ciągu

  • Książki i płaszcze

    Przeczytane, niedoczytane, stojące od lat na półkach książki mają jedną rzecz wspólną z dawno nienoszonymi płaszczami: często kryją skarby. Wystarczy taką książ

  • Komnata Morfeusza

    Ciężkie dębowe drzwi o lśniącej chromowej klamce otwierają się bez najmniejszego dźwięku. Przestępujesz przez próg zamykając je za sobą bezszelestnie. Pokój jes

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/05/13 03:18:46
Oj chyba mocno przesadzasz. Facebook to narzędzie, takie jak młotek. Czy można mieć pretensje do młotka gdyż ktos go użył do zabicia kota? Widocznie wiele osób ma potrzebe ekshibicjonizmu i facebook jest doskonałym do tego narzędziem. Ale przecież facebook nikogo nie zmusza do publicznego obnażania się i daje możliwość wyboru osób, których zaliczymy do swoich "przyjaciół". Pozdrawiam.
-
2013/05/13 03:39:13
Pharlap: Opisuję swoje subiektywne impresje. Ja nie mam pretensji do Facebooka, choć taki skrót myślowy faktycznie zawarłam w pierwszym zdaniu, a właśnie do jego użytkowników. No i przecież nie wyrzucę rodziny czy przyjaciół z listy znajomych tylko dlatego, że ich wpisy mnie wkurzają, tak jak nie wyrzuca się kogoś z rodziny na podstawie denerwujących komentarzy w czasie np. obiadu świątecznego. Po prostu dzielę się spostrzeżeniami zawyżonej potrzeby ekshibicjonizmu u coraz większej liczby osób, co jest umożliwiane i akceptowanie dzięki rozszerzonej popularności portali społecznościowych.
-
2013/05/13 07:41:20
Dla mnie chyba największym absuredem facebooka są (nazwa symboliczna) 'zdjęcia z porodówki' i fakt, że ja szybciej widzę dziecko koleżanki, niz jej własna mama.
I zgadzam się, cudza potrzeba ekshibicjonizmu potrafi wprowadzić w zakłopotanie. Choć - w moim przypadku nie za często. Może z raz na tydzień :)))
-
2013/05/13 14:32:41
Aneta, musimy pogodzic sie z faktem, ze ludzie roznia sie miedzy soba:) To, co Ty uwazasz za bardzo prywatne inni - niekoniecznie:) Mysle, ze podchodzi to troche pod roznice kulturowe. Wczoraj byl Dzien Matki (pewnie do tego nawiazujesz) i wiele osob opublikowalo zdjecia z mamami wyznajac im przy tym publicznie milosc. To jest tutaj bardzo normalne, ze rodzice mowia dziecku (i vice versa) jak bardzo je kochaja. W naszej, wschodnioeuropejskiej, komunistycznej kulturze tego nie bylo. Prawde mowiac nie pamietam abym w dziecinstwie mowila mojej mamie, ze ja kocham ani nie pamietam aby ona mi to mowila. Teraz to sie zmienia:) Mnie sie osobiscie to podoba, ta otwartosc i nie kamuflowanie swoich uczuc. Jak kochasz, to to powiedz! Zawsze mozemy ignorowac wpisy innych na FB albo, jak naprawde graja na nerwach, mozemy zaznaczyc opcje, ze nie chcemy widziec ich wpisow na scianie czasu:) Dopoki nikt mnie nie krzywdzi swoimi wpisami, dopoki inni nie naruszaja mojej wlasnej prywatnosci nauczylam sie ich tolerowac:)))
-
2013/05/13 15:48:13
Mnie w zasadzie nie przeszkada to, że inni sobie wstawiają w FB, bardzo mało tam zaglądam i tyle. Lubię oglądać zdjęcia, bo to mi daje możliwość kontaktu z ludźmi którzy daleko mieszkają. Przyzanaję, że też mnie itytuje kiedy ludzie dzielą się ze światem każdą pierdołą, ale po prostu ignoruję.

Natomiast co mnie ciekawi to to, że irytujesz się na FB a sama w swoim blogu wstawiasz rzeczy, o których ja bym na przykład publicznie nigdy nie napisał - choćby Twoje problemy z otartym łokciem:) Wydaje mi się, że każdy z nas ma swój osobisty poziom prywatności i wrażliwości na prywatność innych.

Myślę, że Monika ma rację - w polskiej kulturze ludzie nie potrafią mówić o uczuciach, zwłaszcza pozytywnych. Nie tylko na forum, również prywatnie.
-
2013/05/13 16:13:31
Fidrygauka: Dokładnie wyczułaś o co mi chodziło. Dość niedawno bliski mi człowiek dowiedział się o śmierci własnej matki z... Facebooka właśnie. Byłam zdegustowana.

Monika: Wiem dokładnie o czym piszesz, ale nie o to mi chodzi. Okazywanie uczuć jest fajne, ale ludzie piszą osobiste wiadomości na czyjejś ścianie dla wszystkich do przeczytania. Jeśli piszesz "Kocham swoją matkę" jako swój status w przeciwieństiwe do napisania eseju miłosnego do tej matki, ale publicznego - to mnie mierzi, bo mam wrażenie jakbym czytała cudzą pocztę. Wiem, mogę wyłączyć i tak też robię, ale czasem ludzie mnie zaskakują.

Resvaria: Czekałam na ten argument :). Oczywiście masz rację, ale patrz wyżej: różnica jest w pisaniu o czymś w przeciwieństwie do pisania do kogoś. Mogę pochwalić męża na blogu, ale nie opublikuję listu miłosnego do niego, bo ten jest tylko dla jego oczu. No i blog jest jednak bardziej anonimowy niż FB, ze zdjęciami, nazwiskami prawdziwych osób itp.
-
2013/05/13 16:26:58
Jeszcze cos. A skad wiesz, ze jak pisza na swojej scianie czasu, to kazdy z ich znajomych to widzi? Ja mam tak ustawione, ze niektorzy moi znajomi nie widza nic, co pisze u siebie na scianie ani tez nie moga ogladac zdjec, ktore wklejam.
-
2013/05/13 16:39:40
Monika: Nie wiem czy każdy, ale skoro do mnie dochodzą prywatności kolegi kolegi, który nie jest moim kolegą, tylko dlatego że mój kolega kliknął 'Like' to chyba ustawienia mają dość publiczne.
-
2013/05/13 16:40:45
Aneta, rożnica jest mim zdaniem pozorna i raczej akademicka.

Do tego ta anonimowość bloga jest bardzo zwodnicza - w FB przynajmniej mam kontrolę kto widzi zdjęcia mojej córki a kto nie i tak dalej, w blogu nie mam żadnej, dlatego nie wstawiam u siebie żadnych.

FB mnie aż tak nie mierzi jak Tweeter. To dopiero narzędzie dla ekshibicjonistów, egocentryków i grafomanów... :) Nie mam tam konta, choć nie jest powiedziane, że z powodów zawowodych nie będę go kiedyś musiał założyć.
-
2013/05/13 16:42:07
PS. Najbardziej irytujące dla mnie osobiście w FB są wpisy rodziców o tym co ich latorośle właśnie zrobiły (dosłownie i w przenośni).
-
2013/05/13 18:08:01
a ja wlasnie robie rachunek sumienia, co ostatnio napisalam na FB :)
- bieganie
- zdjecie z rowerem
- zdjecie dzieci (z obiadu zreszta :D).
chyba sie nie obnosze z uczuciami, choc przy okazji urodzin lubie napisac, ze kocham meza, syna czy corke.
mnie denerwuja zdjecia zwierzat ze schronisk. dlatego tez ostatnio ucieklam sie do opcji nie pokazywania kogos tam wpisow na scianie.
-
2013/05/13 18:22:53
Dokladnie tak jest jak napisalas.

Ale - ciekawe jest to, ze widze roznice kulturowe. Np. znajomi z USA facebooka prawie nie uzywaja - poza przesylaniem prywatnych wiadomosci i zwolywaniem sie na lokalne imprezy.
Znajomi z Polski sa totalnie ekshibicjonistyczni, podobnie jak latynosi. Sluby, porody, zakrapiane imprezy...

Chyba maja dosc kiepskie poczucie wlasnej wartosci, skoro demonstruja potrzebe bycia podziwianym i stania w centrum zainteresowania, zeby nie powiedziec bycia chwalonym.
Fascynuje mnie ten ekshibicjonizm.
Ja sama owszem czesto tez uzywam facebook ale w charakterze takim, jak kiedys IRCa. Do rozmow z ludzmi, z ktorymi inaczej nie mialabym zadnego kontaktu.
-
2013/05/13 20:48:46
Kazdy jest inny tak jak ktos wczesniej napisal, jedni bardziej otwarci, inni mniej.
Najbardziej zalamuja mnie wpisy typu: "mom - I miss you very much - happy birthday to you in heaven". Mysle, ze osoby, ktore nie zyja jednak nie czytaja fb wiec po co te wpisy.
-
2013/05/13 21:37:40
Az mnie korci, zeby kliknac "like" postu na facebooku ;)
-
Gość: , *.fibertel.com.ar
2013/05/13 21:42:26
@kasiah24:
to akurat latwo wytlumaczyc. ktos chce zakomunikowac otoczeniu, ze bardzo kocha swoja matke i bardzo mu jej brak. w wersji bezfacebookowej byloby to powiedziane prawdopodobnie do grona najblizszych znajomych. A tak obwieszcz sie to na facebook w ciut innej formie gramatycznej.

Mozliwosc druga: osoba to mowiaca jest wierzaca i faktycznie WIERZY ze matka w niebie zauwazy te wyznania...
-
2013/05/13 21:43:11
to ostatnie to bylam ja co sie zapomnialam zalogowac :)
-
2013/05/14 03:02:54
Resvaria: Tak, zdaję sobie sprawę, że blog jest bardziej publiczny, dlatego też zwykle nie umieszczam zdjęć, albo jakieś niewyraźne. Też nie używam Tweetera, nie widzę w tym sensu.

Cutie: Tobie akurat nie mam nic do zarzucenia :).

Nina: Moje doświadczenia są dokładnie odwrotne: moi polscy znajomi trzymają się w normie (nielicznych, którzy się nie trzymali dawno zakneblowałam), ale ci amerykańscy doprowadzają mnie czasem do pasji, takie to rozmazane i cukierkowe, że słabo się robi.

Kasia: Tak, ludzie są różni, a te różnice są bardziej widoczne na FB niż byłyby kiedykolwiek w kontaktach osobistych. Czasem wydaje mi się, że niektórych ludzi w ogóle nie znałam, tak są różni na fejsie.

Evita: Ani mi się waż ;).
-
Gość: Tranikowa, *.81-166-168.customer.lyse.net
2013/05/14 06:55:30
A ja właśnie wkleilam zdjęcia z naszej pierwszej wspólnej wycieczki rowerowej i napisałam, ze jestem dumna z franka który choć nie ma jeszcze 5 lat, przejechał z nami 5 km. I to pod górę!
A wczoraj wkleilam zdjęcie saren które lazily po mojej ulicy.
Jak sie ma kogoś dosyć to można go wyłączyć.
-
2013/05/14 10:31:53
@ Tranikowa, nie wiem, czy Anecie o to chodziło - powiem więc za siebie :))
Mi takie zdjęcia zupełnie nie przeszkadzają. Wręcz po to mam facebooka, żeby sobie 'popodglądać' co słychać u moich znajomych, z którymi nie widuję się/ nie koresponduję często.
Ale niektóre teksty wprawiają mnie w zakłopotanie, tak samo, jakby mnie wprawiały w realu.
Jakby mi koleżanka pokazała zdjęcia dzieci, to bym po prostu obejrzała i skomentowała z uśmiechem. Jakby się nagle zaczęła zachwycać, jakiego ma wspaniałego męża i cytować jego wyznania miłosne, to przyznam szczerze, że nie wiedziałabym, jak zareagować.
Wiem, że ludzie sa rożni i chyba w tym wpisie (znowu się mianuję na rzecznika Anety :))) nie chodziło o 'zabranianie' komukolwiek pisania na swojej stronie co dusza zapragnie, ale raczej o osobiste reakcje na pewne 'wyznania'.

Mnie jeszcze dodatkowo zadziwiają czasami strony czy zdjęcia, które 'lajkują' niektórzy moi znajomi, bo sa po prostu żenujące. Nie mam zamiaru urywać z tego powodu znajomości, ale pojawia się pewien 'zgrzyt' czy zniesmaczenie.
Ale jak mówiłam już wcześniej - serwuję to sobie oszczędnie :))
-
2013/05/14 12:08:27
Tranikowa: Fidrygauka mnie uprzedziła, a zupełnie zgadzam się z tym co napisała. Nie mam Tobie nic do zarzucenia, nie wprawiasz ludzi w zakłopotanie rzewnymi superosobistymi esejami. Twoje zdjęcia (podobnie jak Kasi, Ani2000, Res i KP, Cutie, Niny) oglądam z przyjemnością i czuję się uprzywilejowana, że mogę być częścią Twojego życia, choćby bierną. Właśnie po to jestem na FB.

Fidrygauka: Dzięki, fajnie mieć rzecznika! :)
-
2013/05/16 10:42:22
dlatego nie mam konta na FB :) , z tymi co chce kontaktuje sie poza facebookiem
-
2013/05/16 15:29:37
Szadoka: Witaj na blogu! Wcale Ci się nie dziwię...
-
2013/05/16 18:58:52
Gdyby nie FB nigdy nie mialabym szans na odnaleznie bardzo wielu moich znajomych z roznych etapow zycia w Polsce, w Niemczech i wczesnych lat w Kanadzie. Zreszta FB nie sluzy jedynie do odnajdywania i utrzymywania kontaktow ze znajomymi, to skarbnica roznych wiadomosci, miejsce, gdzie rozne groupy tematyczne wymieniaja sie informacjami, pogladami, miejsce organizowania spotkan, pisania petycji, skarg (dzieki FB zreperowano wiele przyrzadow na mojej silowni), fan cluby itd itp Ja osobiscie korzystam z bardzo wielu opcji FB'a i bardzo lubie. Jedyne, czego nie trawie to roznorakich gier.
-
2013/05/16 23:35:05
Monika: Jak najbardziej!
-
2013/05/20 04:32:27
jak mnie "unfriend-niesz" to sie nie obrażę
-
2013/05/20 13:00:20
Evek: Nie unfriendnę Cie, ale dziękuję ;).
-
2013/05/21 17:11:08
:)
statystyka