|
Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu
Wgląd w zmianę zawoduMiewam momenty, że chce mi się zaczynać życie od początku i dostaję chrapki na zmianę zawodu. Ostatnio główkowałam nad zostaniem dietetykiem (RD - Registered Dietitian). Bliższy wgląd w kolejne studia magisterskie szybko sprowadził mnie na ziemię. Syracuse University (SU) posiada wiele ciekawych i obecujących studiów. Studia magisterskie, w zależności od programu, wymagają 30-40 godzin kredytowych (credit hours). Jedna godzina kredytowa to około 15-16 godzin zwykłych. Jedne zajęcia na semestr to zwykle 3 godziny kredytowe, a jeśli wliczone są ćwiczenia np. w laboratorium to 6 godzin kredytowych. Pisanie pracy magisterskiej też przeliczane jest na godziny kredytowe, za które - jak za wszystkie inne - płaci się czesne. Tak, ty urabiasz się po łokcie pisząc pracę, a uniwersytet za to zgarnia pieniądze. To samo jest z praktykami. Praktyki płatne czy nie, ty płacisz czesne dla uniwersytetu, żeby z nich skorzystać. Dochodząc do sedna sprawy, jedna godzina kredytowa na Syracuse University kosztuje $1,117. Czyli mowa tu o $3,351 za jedne zajęcia. Fakt, Syracuse University jest uniwersytetem prywatnym i drogim, a koszta studiów są różne na różnych uniwersytetach. Niemniej jednak powala mnie z nóg, że zrobienie magisterki na SU kosztuje $45,000-$50,000 licząc tylko koszt czesnego, opłat i podręczników. Poza zapłaceniem za studia gotówką lub wzięciem pożyczki, istnieje opcja asystentury takiej jak Graduate Assistantship czy Teaching Assistanship. Asystentura polega na pracy na rzecz uniwersytetu około 20-tu godzin tygodniowo w zamian za pokrycie czesnego i skromną wypłatę. Asystentury są trudne do zdobycia jeśli nie jest się studentem doktoranckim, a przyznawane są najbardziej obiecującym lub najlepiej wykwalifikowanym na daną pozycję kandydatom. W zamian za tytuł magistra i zero długu w banku oddajesz w leasing ciało i duszę. Czasem warto nabrać perspektywy i nie sięgać po każdy świecący się przedmiot. piątek, 22 stycznia 2010, anetacuse
TrackBack
Komentarze
2010/01/23 05:20:12
Jak patrze na rachunek za trzy moje semestry wlosy mi sie jeza na glowie, ceny boskie ;) Poza ta pozyczka dochodzi ciagla nauka, jezeli pracujesz to jeszcze praca i zero zycia osobistego nie wspominajac o spedzaniu czasu z mezem ;) ciagle zonglowanie czasem wykancza. Ja dochodze do wniosku, ze najlatwiej jest byc w szkole kiedy nie ma sie meza i domu na glowie.
2010/01/23 16:43:56
Maya.d: Też sporo, ale cena jednak bardziej przystępna.
Alexxela78: Tak, wiem coś o tym. Wyszłam za mąż przed ostatnim semestrem mojej magisterki i w tym ostatnim semestrze zupełnie mi się nic nie chciało... Studencka dynamika jest zupełnie inna i "robotę" przynosi się do domu. Ale Ci już niewiele zostało, prawda? 2010/01/23 20:07:20
No, 31 sierpnia mam zakonczenie ;) juz blizej niz dalej. najgorszy bedzie ten ostatni, letni semestr, bo jeszcze krotszy poza tym mamy tez wielki egzamin na koniec ;)
2010/01/24 22:26:37
Ta.....
Przeszlam przez ten sam dylemat juz jakis czas temu i zakonczylam dokladnie z takimi samymi wnioskami. No ale oczywiscie ja pesymista niepoprawny jestem ;) |
|
Co ciekawe potem też myślałam o dietetyce, bo mnie ta dziedzina ciekawi. Ale nie o studiach magisterskich, ale o jakimś 'diploma through distance learning'. Ale jakoś nie było czasu. Teraz to w ogóle nie ma na razie szans :)