Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Czy żyjesz ekologicznie?

Od dłuższego czasu interesuję się ekologią. Jakiś czas temu zadałam sobie pytanie, co mogę zrobić JA, aby oszczędzać energię i spowolnić proces zaśmiecania naszej planety. Zaczęłam myśleć o swoich codziennych czynnościach przez pryzmat środowiska. Przełożyło się to na drobne zmiany, jakie stopniowo wprowadzam w swoim życiu aby zredukować swój carbon footprint, czyli ślad węglowy.

  • Jeżdżę samochodem o niskim przebiegu i ultraniskich emisjach. Mój mąż również. Niestety w moim mieście nie bardzo da się żyć bez samochodu.
  • Nie myję samochodu, bo się lenię, a i tak jest szary.
  • Mam żarówki energooszczędne w całym domu.
  • Jestem w trakcie wieloletniego, stopniowego projektu izolacji domu i wymiany okien.
  • Używam najmniejszego dostępnego na rynku bojera na wodę, bo taki nam starcza.
  • Używam starych / dziurawych skarpet do ścierania kurzu.
  • Obniżam temperaturę na termostacie kiedy nas nie ma w domu i na noc.
  • Używam żaluzji i zasłon do dodatkowej regulacji temperatury w domu.
  • Używam toreb wielorazowego użytku na zakupy. Odkąd nasz supermarket wprowadził takie torby w 2007 roku, sieć zużyła 880 milionów mniej toreb plastikowych (wg. statystyk sieci Wegmans).
  • Nie kupuję wody w butelkach. Używam wody z kranu w butelkach wielorazowego użytku. Napełniam je co rano i przynoszę do pracy. Jest to redukcja odpadów rzędu 1200 półlitrowych plastikowych butelek rocznie od osoby, bo wcześniej kupowaliśmy 24-ro butelkową zgrzewkę na tydzień na osobę.
  • Jeśli nie wypiję wody, podlewam nią kwiatki.
  • W miarę możliwości kupuję lokalnie uprawiane jedzenie, które nie podróżuje przez tysiące mil. Tym samym wspieram tutejszych rolników, płacę mniej i jem świeży produkt.
  • Mielę wszystkie odpady organiczne w młynku zainstalowanym w zlewie, przez co trafiają do oczyszczalni ścieków zamiast na zsyp.
  • Unikam kupowania produktów w naczyniach jednorazowych, jak np. kawa. Kawę robię sama, albo kupuję kawę prosząc o nalanie do własnego kubka z wieczkiem. Oczywiście robię wyjątki.
  • Sikam pod prysznicem.
  • Używam ekologicznej miseczki menstruacyjnej, która eliminuje wszelkie odpady.
  • Skrupulatnie sortuję śmieci do odzysku: makulaturę, szkło, plastik i metal.
  • Szatkuję opadnięte liście kosiarką do trawy, żeby mi nawoziły trawnik.
  • Płacę wszystkie rachunki przez internet, przez co nie otrzymuję ich pocztą na papierze. Dzięki temu zużywam też mniej czeków, kopert i znaczków pocztowych.
  • Unikam drukowania dokumentów kiedy tylko mogę. W zamian używam dokumentów elektronicznych i skanera.
  • Używam zużytych kopert do robienia list na zakupy.
  • Robię większość prania w zimnej wodzie.
  • Gotuję większe porcje. Np. zamiast gotować trochę ryżu cztery dni w tygodniu, gotuję jedną dużą porcję na cały tydzień a potem odgrzewam. Wykorzystuję wodę z gotowania np. dyni do blanszowania jarmużu czy boćwiny.
  • Staram się kupować biodegradowalne środki czyszczące.
  • Jeśli robię imprezę, używam naczyń wielorazowego użytku, co jest oczywiste w Polsce, a przeciwne amerykańskiej kulturze papierowych talerzy.
  • Nie jem mięsa. Produkcja mięsa wymaga dużo więcej ilości wody niż produkcja roślin. Ilość ziarna, jaką zjadają zwierzęta hodowlane wykarmiłaby dużo więcej ludzi, niż wyprodukowane z nich mięso. Odchody zwierzęce produkują ogromną ilość dwutlenku węgla przyczyniając się do efektu cieplarnianego.
  • Cieszę się, że nie mam dziecka, bo pieluszek tetrowych bym nie przeżyła. ;)

 W planie lub w trakcie rozważań:

  • Myślę o przestawieniu się z mydła w płynie na mydło w kostkach, bo nie wymaga plastikowej butelki i pakowane jest w karton. Niestety nie przepadam za mydłem w kostkach.
  • Wymiana sedesów na energooszczędne, bo obecne zużywają bardzo dużo wody.
  • Kompostnik.

 Co marnotrawię:

  • Wyłączam komputer na noc i jak idę do pracy, ale jeśli jestem w domu, to jest na chodzie cały dzień.
  • Nie wyłączam sprzętów elektronicznych z trybu stand-by, bo się lenię.
  • Często zostawiam włączone światło w różnych pomieszczeniach.
  • Używam papierowych ręczników i jednorazowych chusteczek dezynfekujących. Ja bez nich po prostu nie mogę żyć.
  • Choć w większości używam plastikowych pojemników wielorazowego użytku na przechowywanie jedzenia, nadal zużywam dużo plastikowych torebek do kanapek i mrożenia, które potem wyrzucam.

A jakie są Wasze pomysły na ekologiczne życie?

wtorek, 10 listopada 2009, anetacuse

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/10 18:05:42
"Dzięki temu zużywam też mniej czeków"

Czeki zużywam w tempie około 0.5 czeku na rok. W sumie nie rozumiem po co ludzie jeszcze w ogóle ich używają. Przeżyłem szok niedawno jak niedawno widziałem babkę przy kasie płacącą czekiem.
-
2009/11/10 18:36:06
Czeki są niezastąpione jak się nie ma przy sobie gotówki, a karty nie są przyjmowane, oraz do przesyłania pocztą. Np. moja koalicja farmerów nie przyjmuje kart, czekiem płacę za parking miesięczny, kredyt za samochód, bo bank używa staromodnych książeczek gdzie się wyrywa kartki i przesyła opłatę co miesiąc. No i jak się komuś przesyła listownie kasę jako prezent, na ślub na przykład, to czek się sprawdza super. Reszta opłat to albo karty, albo przelewy bankowe.
-
2009/11/10 18:57:43
Wiekszosc rzeczy z Twojej listy tez robie. Plus myje sie kostka mydla od jakis szesciu lat, uwielbiam dove :) a co do pieluszek, Bo akurat zapamietalam, jakbys miala baby to bys mogla uzywac pieluszek z materialu, ewentualnie z wkladami, ktore sie smuszcza w toalecie, Bo sie rozkladaja jak papier. No I oczywiscie mozna szybko przyzwyczajac dziecko do nocnika! Tak robi jedna moja szefowa, jej syn ma 9 miesiecy I od dwoch juz miesiecy wszystkie kupy robi na duzej toalecie.
A przypomnialo mi sie, zdecydowanie nie sikam pod prysznicem! A fuuj!
-
2009/11/10 19:27:05
Na pewno zwiekszam swoj carbon footprint uzywajac jednorazowych pieluch, Baska pali wiecej niz Twoja Honda (bo masz Honde, o ile pamietam), nie mam mlynka w zlewie, a dziurawe skarpety wyrzucam. Imprezy robie glownie na papierowych talerzach, ale sama sie rozgrzeszam, bo po prostu nie mam talerzy dla 20, czy wiecej gosci. Jesli chodzi o pomysly na ekologiczne zycie, to ganiam meza za pozostawione swiatlo i wlaczone 3 komputery. Moze byc :)?
-
2009/11/10 19:36:33
Alex: wiem, wiem, o tym prysznicu to była już dyskusja bodajże u Anibuzuk. A z pieluchami, to miło jest wiedzieć, że są inne opcje i że niektórym rodzicom się chce uczyć dziecko wcześnie korzystać z toalety. Bo większość amerykańskich dzieci jakie znam chodzi w pieluchach do 5-tego roku życia, przynajmniej na noc. Swoją drogą gdzieś trzeba postawić granicę pomiędzy niemożliwością i niewygodą życia a ekologią.

Aniabuzuk: z imprezami to ja zrobiłam tak: poszłam do Bed Bath & Beyond i kupiłam 30 sztuk szklanych talerzy obiadowych po 99c za sztukę, tyleż samo szklanych miseczek i tyleż samo małych talerzy. Nie kupiłam na raz, ale na kilka rat. Potem dokupiłam plastikowe talerzyki do appetizers w Target. To ze względu na dużą rodzinę męża. Teraz zawsze mam talerze i nie kupuję papierowych, chociaż sprzątania więcej, to na pewno. Tak, jeżdżę Hondą Civic, ale Ty i Twój mąż również jeździcie pociągiem do pracy, co przecież jest bardziej ekologiczne niż samochód. I chyba macie tylko jeden samochód, a nie dwa? A skoro już męża "ganiasz" to podłącz się pod motorek - może zasilisz telewizor ;).
-
2009/11/10 19:40:52
Aneta, mamy dwa samochody. Drugi to Honda Civic, wiec rzeczywiscie malo pali. I zgadza sie - do pracy jezdzimy pociagiem, choc musimy do niego dojechac samochodem. Na szczescie niedaleko. A z tymi talerzami to niezly pomysl. Nie taki duzy wydatek.
-
Gość: ania_2000, out-124.latticesemi.com
2009/11/10 19:53:28
no z tym sikaniem pod prysznicem to mnie rozwalilas - jaki to ma zwiazek z ekologia?
-
2009/11/10 19:57:20
Ania_2000: "Jeśli choć raz dziennie oddamy mocz podczas mycia się, to już zaoszczędzimy 4380 litrów wody w ciągu roku." Wzięte z wpisu tierralatina:
tierralatina.blox.pl/2009/08/Sikasz-pod-prysznicem-Sikaj.html
-
2009/11/10 20:05:02
To nie lepiej sikac do kibelka i ewentualnie splukiwac raz dziennie wieczorem jak sie uzbiera?
Poza tym - jak sikasz do prysznica, to potem nie spolukujesz go? I co robisz z papierkiem po wytarciu?
-
2009/11/10 20:12:19
Ania_2000: nie, no padłam ze śmiechu. Przecież chodzi o sikanie pod prysznicam w trakcie mycia, kiedy człowiek stoi pod lecącym strumieniem wody i nie trzeba wycierać, bo spłuka się samo, a potem człowiek się normalnie umyje :). Chodzi o to, że woda leci i tak i tak celem umycia się, więc nie musisz spłukiwać osobno paroma galonami z baczka spłuczkowego. No niby można kibel spłukiwać raz dziennie, ale zapach byłby "nie tego."
-
2009/11/10 20:15:44
W zależności od tego ile razy dziennie ktoś bierze prysznic, tyle razy dziennie mniej spłukiwania * 365 dni w roku * ilość zużytych galonów na jedno spłukiwanie = ileśtam galonów zaoszczędzonej wody rocznie.
-
2009/11/10 20:22:46
Aneta, podazam dalej - jak sikasz podczas mycia, to zakrecasz w tym czasie wode? Woda leci dluzej "bezuzytecznie" podczas czasu w ktorym sikasz. No chyba ze rownoczesnie myjesz sie;)
Z tym sikaniem pod prysznicem to wg. mnie bezsens - jak ktos lubi niech sika, w koncu jego prysznic - ale zeby dorabiac do tego od razu "ekologie" to wg. mnie przesada:)
-
2009/11/10 20:29:34
Ania_2000: nie, nie zakręcam wody, myję włosy. No ale tematem mają być Wasze sugestie na ochronę środowiska w codziennym życiu, a nie roztrząsanie moich :).
-
2009/11/10 20:50:55
tez w sumie robie wszystko to co ty. jesli chodzi o imprezy to mam takie plastikowe talerzyki wielorazowego uzytku. mozna je nawet myc w zmywarce ;) moj samochod subik pali znacznie wiecej, ale prawde mowiac to nawet ten twoj samochod w porownaniu do europejskich dizelkow to chyba nic specjalnego.
rzadko susze wlosy suszarka.
jesli chodzi o moja firme, to na przyklad do drukowania uzywam w niej papieru zadrukowanego z drugiej strony- na przyklad z reklam kart kredytowych.
nie uzywam pieluch wielorazowego uzytku. uzywam seventh generation, ale w sumie to nie ma sie czym chwalic. prenumeruje magazyny, chociaz moglabym je czytac w internecie. latam samolotem chcoiaz moglabym poplynac statkiem. uzywam klimatyzacji, ale pocieszam sie, ze wy ludzie polnocy, i tak zuzywacie wiecej energii na dogrzewanie sie zima.
-
2009/11/10 20:56:57
Hjuston, no co Ty! My, ludzie północy, kupą się trzymamy i żadnego ogrzewania nie używamy, hehe ;) Ja wiem, że moja bryka na europejskie warunki to wcale nie jest taka energooszczędna, ale w Stanach to naprawdę jeden z najmniej palących aut poza hybrydami i Smartami. Napisz coś więcej o tych pieluchach 7th generation, bo nigdy nie słyszałam.
-
2009/11/10 21:02:29
Dobre, bardzo mnie rozbawiło Wasze oburzenie na to sikanie pod prysznicem:) Nie wiem co w tym akurat takiego strasznego, rzeczywiście pozwala zaoszczędzić sporo wody, zwłaszcza, że amerykański standard spłuczek to smok energetyczny. Przy JEDNYM spłukaniu zużywa się 3,5 galona wody a główki pryszniców w Am. Płn. w ciągu minuty zużywają co najwyżej 2,2 galona. A więc jedna spłuczka to prawie DWIE MINUTY wody pod prysznicem. Tak więc ma sens:)
Jeszcze apropos brzydzenia się. Nie wiem czy wiecie, że świat się dzieli na dwie strefy kulturowe: papieru toaletowego i wody. Więcej ludzi mieszka w strefie wody, należy do niej też Turcja. Więc kiedy się w Turcji idzie do toalety nie znajdziecie tam papieru tylko kranik z zimną wodą i plastikowy kubek. Resztę dopowiedzcie sobie sami. Zapewniam, że da się tak funkcjonować, choć rzecz jasna nie jest to dla kogoś wychowanego w strefie papieru łatwe. O dziwo, jest to bardziej higieniczne. No i nie da się ukryć, bardziej ekologiczne, zwłaszcza w krajach w których nie ma wielu drzew.

O naszych zabiegach proekologicznych napiszę później, chcę zostawić KP możliwość dopisania czegoś od siebie kiedy wróci z pracy:)
-
2009/11/10 21:09:04
Resvaria: zaskoczyłeś mi z tymi dwoma strefami. Niby coś tam wiedziałam, ale chyba nie wierzyłam. Widziałam to w dość śmiesznym filmie "Outsourced." Mimo wszystko, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić: zimna woda? A mydło chociaż jest? A czym się człowiek potem wyciera, bo przecież mokry? I czy Ty i KP się zastosowaliście, czy przemycaliście papier toaletowy? I czy oni faktycznie podcierają się tylko lewą ręką?
-
2009/11/10 21:16:28
W porządnych domach jest umywalka, mydło i ręcznik, więc można sobie potem umyć porządnie ręce. Ale taka zwykła turecka ubikacja to żadne luksusy. My to różnie, zależnie od sytuacji. Nie wszędzie sprzedają papier, poza tym jest dosyć drogi, więc podczas naszych wędrówek przerabialiśmy różne wersje. I właśnie najbardziej mi przeszkadzała nie sama metoda ale ta cholernie zimna woda:)
-
2009/11/10 21:43:54
Resvaria, zeby bylo jasne, bo znowu przesadzasz:) Ja sie nie OBURZAM na sikanie pod prysznicem, bo majac przez kraj w ktorym mieszkam - gleboko zaszczepione poczucie FREEDOM to uwazam ze kazdy moze sobie sikac gdzie chce we wlasnym domu:)

- natomiast nie uwazam zeby to mialojakikolwiek zwiazek z ekologia.

A to ile galonow wody potrzebne jest do splukiwania, to tez jest wzgledne - jak ktos taki ekologiczny to moze splukiwac szklanka wody.Nie wspomne juz o kolejnych galonach zuzytych na dokladne szorowanie tegoz prysznicu po wysikaniu sie wynim - w koncu nie chcemy, zeby zaczelo z niego smierdziec no nie?
Notabene policz ile tysiecy galonow idzie na branie prysznica? Dlaczego nikt nie pisze, zeby toego zaprzestac? Lepiej sie nie myc - jakie wtedy oszczednosci..
-
2009/11/10 22:04:31
No wiesz, nie trzeba popadać ze skrajności w skrajność, ale faktem jest, że w Ameryce Północnej zużywa się o wiele więcej wody, gazu i prądu niż w Europie, a przecież żyje się podobnie. Europejskie toalety zużywają 6L wody na całe spłukanie i połowę tego po sikaniu (system z dwoma guzikami). Zaczynają się takie pojawiać i tu, ale póki co to nowinka, jak energooszczędne pralki ładowane od przodu. Amerykańskie pralki to kolejne smoki energetyczno-wodne. Podobnie samochody, klimatyzacja (na południu zużywa prawie tyle energii co ogrzewanie w zimnych klimatach) i tak dalej.
-
2009/11/10 22:09:41
a i jakie zdrowe- przeciez wiadomo, ze czeste mycie skraca zycie ;)

jesli chodzi o te pieluchy to napisalam, ze nie ma sie czym chwalic. one sa po prostu bez chloru ale zasmiecaja tak samo.
a w sprawie tego mlynka i jego ekologicznosci to polecam ten artykul
www.treehugger.com/files/2009/02/is-my-in-sink-garbage-disposal-eco-friendly.php
(czasem treehugger publikuje bzdury, ale ten artykul wydaje sie dosc sensowny)
-
2009/11/10 22:19:19
Normalne kibelki, zadna tam nowosc w USA zuzywaja na splukanie 1.6 galona - oczywiscie, ze sa tez stare, gdzie idzie wiecej, ale podejrzewam, ze kazdy kto jest very sensible na ekologie juz dawno sobie wymienil. Albo wsadzil cegle do zbiornika z woda...Tak samo z shower head. Popularne sa water saving, zuzywajace ok 2 galonow na minute.
Co do tego, ze zuzywa sie wiecej wody..no to temat rzeka. Jednym slowem - cywilizacja. Ale zeby zyc ekologicznie to nie znaczy chyba wyzbywac sie owej cywilizacji i wracac na drzewo?
-
2009/11/10 22:21:17
Hjuston, dzięki za linka. Dokładnie czegoś takiego szukałam wcześniej jak pisałam o kompostowaniu w San Francisco, ale nie znalazłam, a te pozytywy, które znalazłam, wydawały mi się za dobre, aby były prawdziwe. Niemniej jednak młynek wydał mi się "mniejszym złem" od wyrzucania. Salon Nowojorski pisała, że młynki są zabronione w NYC i teraz wiemy dlaczego. Kompostniki wspomniane w artykule to super pomysł do zrealizowania w każdych warunkach, aczkolwiek ciut drogie.
-
2009/11/10 22:29:23
napewno nie idziesz na łatwiznę, to co marnotrawisz to najprostsze sprawy do opanowania. Moja lista eko-zachowań jest o wiele krótsza. Dodatkowo staram się namawiać,przekonywać innych do rozsądnych eko-działań. Ty poniekąd też!
-
2009/11/10 22:39:35
Aniu, wszystkie pisuary jakie widziałem do tej pory w Stanach i Kanadzie (co do jednego) i wszystkie kible publiczne, poza parkami narodowymi, mają "American Standard" i 3.4GPF. Specjalnie zwracam na to uwagę, bo okropnie mnie to irytuje.
Zgadzam się, że ludzie, którzy myślą o oszczędzaniu energii już dawno zrobili co trzeba, albo robią, ale większośc społeczeństwa w Kanadzie i USA nie myśli. Gdyby myślało to nie byłoby kilkunastominutowych kolejek pod drive-through, monstrulanych SUV i Hummerów, oraz włączonych przez całą dobę świateł, prawda?

Shower heads z 2.2 galona nie są oszczędne. To największa dopuszczalna norma dla główek, energooszczędne są te które zużywają mniej niż 2.2:

The Federal Energy Policy Act of 1992 required all faucet and shower fixtures made the USA to have a flow rate of no more than 2.2 GPM at 60 PSI. Often you can get below 2.2 GPM with low flow aerators. However before 1992, older fixtures used much more water than 2.2 GPM, sometimes upward of 10 GPM.

Ale to jałowa dyskusja. Tak z ciekawości: ile zużywacie na miesiąc wody (galonów albo litrów), gazu i prądu?
-
2009/11/10 22:55:52
Resvario, alez ja nie neguje tego ze wiele jeszcze pracy przed nami zeby zyc "ekologicznie" cokolwiek by to znaczylo ale IMHO sikanie pod prysznicem nie jest jednym z nich - byc moze dla niektorych jest to przyjemnoscia - ale nazywanie tego zachowaniem "ekologicznym" to lagodnie mowic - przesada. bo jak na razie nie dostalam zadnego przykladu na to ze nie jest..
btw - "american standard" to nazwa firmy a nie wzorzec.
btw #2 - twoja irytacja na temat kibli w parkach narodowych rowna sie z moja irytacja na temat (kiedys, teraz nie wiem) ich braku na postajach przy drogach w Polsce - cudownie zasranych ale jakze ekologicznych;)
-
2009/11/10 23:10:24
Wiem, że American Standard to nazwa firmy, ale de facto w większości miejsc widziałem ich produkty, więc nie ma różnicy. Na wszystkich ładnie wypisano 3.4GPF:)
Ja się nie irytuję kiblami w parkach (są ekologiczne latryny) tylko właśnie tymi publicznymi.
A polskie realia to już inna sprawa. Śmieci, psie kupy i gehenna na parkingach... No i kible publiczne po 2.50zł za sikanie i ekstra 50gr-1zł za mycie rąk. A wiadomo, że ludzie oszczędni...:(
Ale może lepiej nie będę się wypowiadał, bo znowu mi się dostanie po uszach za kalanie gniazda:)
-
2009/11/10 23:40:18
To juz nie ode mnie:)
Z tego wszystkiego umknelo mi pochwala dla Anety!, czapka z glowy! za to co kobieta robi, i jak sie stara - bo ja nawet polowe tego nie robie, lacznie z jedzeniem mieska;)
-
2009/11/10 23:49:09
Hangai: dziękuję bardzo :). Podoba mi się fraza "eko-działania."

Ania_2000: również dziękuję, no staram się jak mogę :).

Pomyślcie tylko jaki mielibyśmy wpływ na środowisko, żeby każdy choć trochę się starał...

A tu proszę, link na czasie: tierraincognita.blox.pl/2009/11/Ty-decydujesz.html
-
2009/11/10 23:52:23
Ja tak z przekory mam ochotę popełnić tekst o ciemnych stronach tego proekologicznego trendu:) I o tym dlaczego nasze (Zachodnie) wysiłki nie wystarczą, choć rzecz jasna miło mieć czystą okolicę. Ostatnio myślałem, że padnę kiedy przeczytałem całkiem poważną dyskusję o tym jacy jesteśmy paskudni, bo nasze psy i koty się przyczyniają do końca planety. Ale ani jeden redaktor się nie zająknie o tym, że to może rodziny z dziesięciorgiem potomstwa w Azji i Afryce są głównym sprawcą katastrofy a nie psy i może zamiast wpędzać właścicieli czworonogów w moralne rozterki lepiej by zacząć szerzyć antykoncepcję w Trzecim Świecie... No ale to niepoprawne politycznie... To przecież nasza wina choćby nie wiem co.
-
2009/11/11 00:06:08
Resvario, i tu sie z toba zgodze:)
My przynajmniej jestesmy swiadomi tego co sie dzieje i cos tam robimy, i staramy sie, zeby ten "slad" zostawic jak najmniejszy. A wezmy takie Chiny albo Indie na przyklad i ich stalownie, huty, kopalnie - nie wpominajac o ich ilosci. To jest dopiero tragedia.
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-125-39.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/11/11 00:10:44
Nie mówiąc już o sugestiach radykalnych eco-działaczy (terrorystów w pewnym sensie): są propozycje, aby przerzucić się z diety mięsnej opartej na bydle na dietę miesną opartą na królikach i....psach! No bo niby dla nich trzeba mniej miejsca, mniej energii i tym podobne bzdury. Te sugestie z kolei pochodzą od nader poważnych i szanowanych działaczy. Kto zechce to poszuka i znajdzie. A te cholerne Priusy, które tutaj wszędzie jeżdżą, czy wiecie ile energii whodzi w wyprodukowanie akumulatora do nich? No i trzeba je wymieniać, a co robić ze starymi?

Te oszczędnościowe żarówki zupełnie mi nie leżą. Poza tym zawierają rtęć i jak taka żarówka stłucze się (co za niesłychane zjawisko!), należy opuścić pokój, wywietrzyć go, usunąć dzieci i zwierzęta i tak dalej. No i nie należy uch wyrzucać na śmieci, bo są po prostu toksycznymi odpadami. Dziękuję za takie cuda. Kupię sobie wystarczająco dużo normalnych żarówek na całe życie, bo pewnie wkrótce jakiś rząd zabroni produkowania normalnych....brrrrrr. Strasznie też nie podoba mi się ich kształt ani powolne nagrzewanie. No i są rtęciowe!
-
2009/11/11 02:56:30
sikanie pod prysznicem to hit tego wpisu jak widze! ;O)
brawo Aneta za staranie i ekologie!!! ja pod kilkoma punktami z twojej listy moge sie podpisac- pod tym sikaniem pod prysznicem tez ;O)
pozdrowka!
-
2009/11/11 03:10:26
Evek: no, kobieto, to masz punkta u mnie! Pierwsza kobieta poza mną, która (1) się przyznała oraz (2) nie robi z tego wielkiego "halo."
-
2009/11/11 04:14:03
Dla tych co rzadko (albo wcale) wyłączają komputer, i maja z tego powodu ekowyrzuty sumienia (sam do nich należę), jest coś co sprawia że te godziny, kiedy komputer jest włączony ale się go nie używa, wcale nie są marnotrawstwem:
tierraincognita.blox.pl/2008/12/Oddaj-nauce-kawalek-komputera.html
-
2009/11/11 04:17:31
Aneta, a ty nadal nie rozumiesz:))) A siikaj sobie do prysznica ile wlezie, tylko nie wciskaj ludziom ze to ze wzgledow ekologicznych:) i to ode mnie EOT;))
-
2009/11/11 06:23:02
chyle czola ;-) bo ja nawet w polowie nie jestem tak ekologiczna jak ty. nie wspominajac o tonach zuzytych pieluch, ktore wyprodukowala moja latorosl. ekologiczny to moze jest moj dom, bo nowowybudowany i zgodny z jakimis tam standardami, no i pralke mamy z wsadem z przodu a nie od gory. musze sprawdzic nasze kibelki, jak to z zuzyciem wody. a propos ekologicznych toalet publicznych, mi sie podobal pomysl badajze w Yellowstone, gdzie woda z mycia rak byla wykorzystywana do splukiwania toalet.
-
2009/11/11 06:29:08
ja tam stosuje sie do maksymy "If it's yellow, let it mellow. If it's brown, flush it down". polecam wygooglac :-) co do toalet to w CA sa obowiazkowe od ktoregos tam roku low-flow i nasz nowy dom juz je ma. ta rtec w zarowkach o lotrych pisze alicja mnie martwi mowiac szczerze i sama nie wiem. dla mnie to najwazniejsze jest recycling. maz mnie wytresowal, zeby wszytsktko szlo na recycling, nawet najmniejsze plastikowe wieczko czy sloiczek. odnosnie papieru toaletowego to tylko z recycled paper. detergenty uzywam tylko ekologiczne (do naczyn, do prania, do sprzatania). seventh generation jest OK, z tanszych to green works cloroxu. o - plyn pod prysznic kupuje w "bulk" - przynosze swoja butelke/pojemnik i napelniam plynem w sklepie. polecam ci ten wynalazek - u nas w sklepach ze zdrowa zywnoscia. mozna tez tak kupowac szampony, odzywki, balsamy do ciala, plyny do naczyn czy prania. co do jedzenia to tez z naciskiem na lokalnych farmerow i male, lokalne sklepy. moja samochod pali malo (30 mpg) ale za to mojego meza wrecz przeciwnie, wstyd sie przyznac. generalnie jak bylismy na costa rice widzielismy powtorne ilosci smieci wymyte na przepiekne, dzikie plaze i duzo mi to dalo do myslenia. opublikuje zdjecia u siebie to zobaczysz.
-
2009/11/11 06:30:35
o, butelek z woda tez nie kupuje, a zwlaszcza po tym co widzialam na kostaryce.
-
2009/11/11 11:10:27
Dopiero dzis przeczytalam nowy wpis. Ja tez sikam pod prysznicem :) Pieluchy bez chloru tez uzywam dla dziecka. Ale nie jestem tak eko jak ty, moze kiedys, powolutku...
Dodam tylko, ze to odgrzewanie ryzu to nie dobry pomysl. Nie z powodow ekologicznych, ale zdrowotnych. Mialam ostatnio szkolenie BHP itp. i najwiecej zatruc jest wlasnie po zjedzeniu odgrzewanego ryzu.... jakies tam bakterie ma... I np. w Londynie iles tam turystow dziennie ma problemy z zoladkiem po lunchu na China town...
-
2009/11/11 12:49:32
Tieralatina: dzięki za linka.

Ania_2000: rozumiem. Ale to nie był mój pomysł, przeczytałam o tym i uznałam, że jest sens o tym wspomnieć skoro jestem przy temacie, a przecież nikogo do niczego nie namawiam. Mi oszczędza jedno spłukiwanie dziennie, a kible mam bardzo nie-energooszczędne.

Atsanik: a mój dom stary i średnio ekologiczny, ale nad tym pracujemy :).

Ania K: super z tym bulk, u nas tego jeszcze nie ma. Dobry, bardzo dobry pomysł.

Gmyzka: go girl! Odgrzewanym ryżem nigdy się nie zatrułam, zresztą jak go raczej używam do sałatek na zimno bez odgrzewania, jeśli to w ogóle robi różnicę.
-
2009/11/11 13:55:01
Aneta jeszcze Madonna się przyznała do sikania pod prysznicem u Davida Lettermana ( w programie nie pod jego prysznicem). Choć ona ze względów zdrowotnych (grzybica) więc nie dość że ekologicznie to również zdrowo.
-
2009/11/11 14:00:05
Keedah: Madonna, powiadasz? Ale nie bardzo jarzę z tą grzybica - sikanie ma w tym pomagać?
-
2009/11/11 14:22:58
Mocz ma własciwości antygrzybicze, więc sikając na wlasne stopy chronisz je przed "athlete's foot" wg Madonny. Coś w tym jest bo moja osobista siostra na tescie maturalnym z Biologii miala pytanie "Co zrobić jesli skaleczysz sie w lesie" - prawidłowa odpowiedz to bylo "c. Nasikac na ranę" :) - nie pamietam czy zdala ale odpowiedz zapamiętalam
-
2009/11/11 15:06:13
Jak nie odgrzewasz, to ok. Chodzi o ten odgrzewany, to ten moze spowodowac problemy zoladkowe.
-
2009/11/11 16:30:59
Gmyzka, od lat odgrzewam ryz i kasze i nigdy nie mielismy zadnych problemow. O te zatrucia w China town to raczej bym podejrzewal inne skladniki a nie ryz, zwlaszcza, ze ryz to akurat przerabiaja na biezaco. Poza tym jak sie odgrzewa to bakterie przeciez padaja:)
-
2009/11/11 17:48:56
to ciekawe o tym ryzu. moj maz, ktory jest z anglii tez jest nawiedzony na tym punkcie. ja cale zycie odgrzewalam ryz i nigdy mi sie nic nie stalo. jak mnie widzi jak odgrzewam to sie za glowe lapie. mam zakaz podawania odgrzewanego ryzu naszemu frankowi (chociaz jemu jesli sama chce go nadal jesc ;)). moze to anglicy tak maja? czy w innych krajach tez sie nie odgrzewa?
-
2009/11/11 19:37:31
pierwsze slysze o tym ryzu... cos mi sie nie chce wierzyc
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-125-39.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/11/11 22:07:26
Problem nie jest w odgrzewaniu czy podgrzewaniu ryżu, natomiast występuje w ryżu trzymanym w temperaturze pokojowej (po ugotowaniu) przez jakiś czas. Dosyć szybko rozwija się w nim bakteria z rodzaju Cereus (czyli zbożowa), która może spowodować dosyć poważne kłopoty. Jeśli wkładamy ugotowany ryż do lodówki, to nie ma problemu z odgrzewaniem. Wniosek jest taki, że nie trzymamy ryżu po gotowaniu w temperaturze pokojowej, tylko w lodówce.
-
Gość: gmyzka, 89.206.148.22*
2009/11/12 12:30:27
Mi mowili na tym kursie, by nie odgrzewac w ogole, nie wazne, czy byl w lodowce w miedzy czasie, czy nie... Anyway lepiej uwazac! :)
-
2009/11/12 15:29:23
Gmyzka, blagam nie siej paniki:) Kazde jedzenie, ktore sie trzyma poza lodowka zaczyna zyc swoim zyciem i mozna sie przytruc, ale nie przez podgrzewanie.
Poza wszystkim Anglicy sa ostatnim narodem, ktoremu bym ufal w kwestiach kulinarnych. Kefiru tez nie tkna, bo kwasne mleko jest zabojcze:) Za to calkiem dobre mieso zamorduja sosem mietowym:)
PS.
Mamy japonska maszynke do gotowania ryzu i jedna z funkcji jest wlasnie "odgrzej".
-
2009/11/12 15:37:51
Swoja droga - przypomnialy mi sie polskie jedzeniowe fobie:
- goracy chleb jest niezdrowy, boli po nim brzuch, to bylo zanim sie pojawila pizza...
- do obiadu nie pij zimnej wody tylko kompot
- surowa ryba??? kto by to jadl? mowi gosc wsuwajacy tatara az mu sie uszy trzesa...
- mleko pijemy tylko przegotowane, bo sie pochorujemy (to bylo w przedszkolu)

Acha, jeszcze jedno o ryzu - wszelkie ryze "parboiled" typu Uncle Ben's powinny byc trujace, bo przeciez byly wczesniej podgotowane, a wiec gotujac je w domu de facto "podgrzewamy" po raz drugi. Ze nie wspomne o mrozonkach:)
-
Gość: Michal, 216-80-81-193.c3-0.lem-ubr1.chi-lem.il.cable.rcn.com
2009/11/12 20:06:19
pranie ubran i mycie sie to ogromne marnotrawstwo i skutek knonwenansow - nie mowie zeby zupelnie przestac ale zmiejszyc czestotliwosc do granicy tolerancji otoczenia
zamiast prysznica - sponge bath - wystarczy galon wody co daje ok 30 sek prysznica?

trawnik - grzech ekologiczny bo podlewanie, nawozy, kosiarka - zalozyc ogrodek i chodowac tam wszystko co do jedzenia potrzebne a nawozic resztkami jedzenia oczywiscie skompostowanymi no i tym co poprzednio sie robilo pod prysznicem a teraz juz nie....

zuzywac miej RZECZY - ogolnie mniej ubran, gadgetow mniej "square footage" , - wszystkiego - wszystko to pochlania energie podczas produkcji i utrzymania

dzieci - no coz , fajne i radosc i zachowanie genow itp - ale konsumuja energie i inne zasoby wiec nalezy sie zastanowi - ale jak juz sa to trzymac:)
a przy odpowiednim rozciagnieciu okresow pomiedzy myciem i praniem to i sprawa mienia dzieci sama sie rozwiaze...:)

strefa klimatyczna - zimne strefy nie byly "pomyslane" do zycia bo i ogrzewanie i latem chlodzenie - ludzie w strefach ciaplych maja mniejsze potrzeby energetyczne zalozywszy ze OCZYWISCIE nie uzywaja AC

tylko czesciowo zartuje...
-
2009/11/12 20:32:07
Resvaria: fobie jedzeniowe w kraju-raju były (są?) bogate :). Nie pij zimnego, bo zachorujesz, kiedy w Stanach wszysto pije się z lodem. No ale każda kultura ma swoje... Mój mąż odmówił picia mleka i soku w Polsce, bo stały przez jakiś czas w temperaturze pokojowej i myślał, że się otruje. W sumie amerykańska "kultura lodówkowa" jest moim zdaniem dużo bezpieczniejsza. Dotyczy to również rozmrażania mięsa w lodówce, zamiast na blacie w kuchni.

Michał: witaj na blogu. Fajnie, ale taka sponge bath zajmuje dużo czasu i nie jest dokładna. To już lepiej brać 1 minutowy prysznic co drugi dzień ;). Ja trawnika ani nie nawożę, ani nie podlewam. W rezultacie jest tak marny, że wystarczy go kosić raz na 3 tygodnie :). Dzieci też nie mam, a jeśli chodzi o zakupy to zdecydowanie nie należę do zakupoholików. I jeśli wyglądam niemodnie czy szaromyszowano, to mam dobrą wymówkę, że jestem ekologiczna ;) (prawdziwa wymówka - nie cierpię kupować ubrań, dla mnie to najgorsza katorga). Za to jak kupuję, to staram się takie, żeby nie wymagały prania chemicznego, bo na to nie lubię wydawać $$$.
-
2009/11/13 05:38:55
O Jezu....
Pani Aneto, Pani mnie zaczyna przerażać...

Nie no... sorry - wegetarianskie zarcie - moze byc, sport - jak najbardziej, ale ekologiczne zycie? O nie... ekolodzy wywołują we mnie agresję. Ekologia jako zjawisko interesowalo mnie przed ponad dekadą. Szybko zrozumialem, ze w wydaniu europejskim, a zwlaszcza polskim, jest to ideologia lewacka oraz cyniczny pomysł biznesowy.

I dlatego w takich pomyslach na zycie nie uczestnicze, bowiem uwazam ze to nie działa. A co działa? Wystarczy, ze ludzie przestana sie mnożyć jak kroliki. Sto lat temu bylo nas zaledwie 1,6mld. I swiat byl czysty. Powinno sie do populacji podobnej wielkosci powrocic, zamiast mi wmawiac, ze ekologiczna torba zbawi przyrodę.

Napisalem skrótowo, szersza wypowiedz mija sie z celem, bo nie sadze, abym umial Pania przekonac do zmiany pogladow na temat ekologii. Nie musza przeciez wszyscy miec identycznych przekan.

No chyba, ze ten Pani post - to taka prowokacja intelektualna xD

-
2009/11/13 06:42:40
w domu mojego taty maslo nigdy nie jest w lodowce, bo od momentu rozpakowania do zjedzenia jest moze 48 godzin. co wprowadzilo mojego meza w przerazenie. ze maslo nie przechowywane w lodowce. kultura zdecydoanie lodowkowa :-)
-
2009/11/13 14:34:02
Trawożerca: pocieszę Pana, że jak by mnie Pan spotkał osobiście, to moje podejście do ekologii zupełnie nie rzuciłoby się w oczy. Nie chodzę z bannerami na protestacje, nie wygłaszam kazań, nie jest to głównym tematem mego dnia, nikogo nie próbuję "nawracać," ani swoich poglądów nie paraduję. Po cichu praktykuję swoje drobne życiowe nawyki, robię co ja uznaję za słuszne w swoim życiu. Oczywiście, że wpis miał być prowokacją, przecież to jest blog. Chciałam dać ludziom do myślenia i usłyszeć jakie mają poglądy na sprawy. Jak widać się udało :).

A propos wegeterianizmu, w moim przypadku ekologia to efekt uboczny. Uwielbiam warzywa i któregoś dnia przestało mnie interesować mięso. Nie zrobiłam tego z miłości dla zwierząt ani dla ekologii, tak jakoś wyszło i bardzo mi to pasuje.

Ania K: no właśnie, zostawianie masła w temp. pokojowej w Polsce jest nagminne. Swoją drogą, owe praktyki nigdy mi nie zaszkodziły kiedy tam mieszkałam. Teraz zaś polskie jedzenie ogólnie mi szkodzi, głównie chyba dlatego, że jest za ciężkie i za dużo (nasza praktyka force-feeding w stosunku do gości).
-
2009/11/13 16:03:03
trawozerca: Wystarczy, ze ludzie przestana sie mnożyć jak kroliki. Sto lat temu bylo nas zaledwie 1,6mld. I swiat byl czysty.

Co do tego, że przyrost naturalny jest jednym z głównych problemów to oczywiście jak najbardziej się zgadzam. Tym bardziej, że część wszelkiej maści działaczy od tej strony zachowuje się hipokrytycznie. Ale twierdzenie, że tylko ów przyrost jest powodem katastrofy ekologicznej to nieporozumienie. A już twierdzenie, że sto lat temu było czysto to niestety bardzo ładne mrzonki. Proszę sobie poczytać gazety sprzed stu lat. Ale nie takie wydawane w miejscach gdzie i dzisiaj jest bardzo czysto, jak Suwałki, ale na przykład gazety brytyjskie. W Toronto są dwie większe rzeki, Humber i Don. Oglądałem zdjęcia z końca xix i początku xx wieku na których widać jak "czysty" był Don w tamtych czasach. De tego stopnia, że do dzisiaj nie ma w nim żadnych żywych stworzeń. Na brzegu co krok były garbarnie, farbiarnie, ceglarnie, tartaki, kuźnie i inne takie. A wszystkie wpuszczały odpady do rzeki, która oczywiście wpada do jeziora Ontario. Bardzo przygnębiające te zdjęcia. Ponieważ są czarno białe nie widać na nich czerwonej wody, o której pisze prasa z tamtych czasów. Śmierdzącej, trującej i paskudnej.

Działania pro-ekologiczne mają sens o ile nie jest to krucjata prowadzona w imię eko-faszyzmu. Nie ma na niego monopolu jedna formacja polityczna. Proszę sobie poczytać Tolkiena, który jako żywo nie był "lewakiem" a wręcz przeciwnie. Co więcej, słyszałem w dyskusjach na ten temat wielu głeboko zaniepokojonych religijnych chrześcijan, którzy w degradacji środowiska widzą złamanie biblijnych nakazów opieki nad światem. Czynienie sobie ziemi poddaną nie oznacza "idździe i niszczcie" tylko "oddaję wam pod opiekę". Zagrożenia związane z degradacją środowiska też nie są jakimś tam fantastycznym wymysłem. Problem istnieje, nie wiadomo jak go rozwiązac, ale chowanie go pod dywan nie sprawi, że odejdzie.
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-123-61.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/11/13 23:32:45
Jak na mój gust, to wiele osób zastąpiło sobie religię recyclingiem i "ekologią". Piszę w cudzyslówie, bo z ekologią w prawdziwym tego słowa znaczeniu niewiele "ekologia" ma wspólnego. I teraz, tak jak kiedyś byli zagorzali ludzie popierający religię i to co ona starała się krzewić, tak teraz w zachodnim społeczeństwie religię zastąpił recycling. Trochę to jest zabawne, ale nagorliwość zawsze mnie nieco bawi, o ile nie staje się oczywiście aktem gwałtu i pogwałcenia praw człowieka. Dla tych ludzi jeżdżących z bumper stickers, ma których coś tam pisze o Mother Earth i dogorywaniu (abo to albo Tybet oczywiście), chciałabym im przypomnieć, że Ziemia nie jest ich matką, to raz, i że ona wcale nie umiera, to dwa. No, ale trzeba coś w końcu robić w własnym życiem duchowym. Lepiej to niż polowanie na np. sarny czy dziki.
-
2009/11/14 02:31:08
@anetacuse

Aha... no to czuje sie chociaz troche uspokojony. Wyobrazilem sobie na podstawie tego "spisu" ekologiczna sekte i mnie zmrozilo (jak na widok każdej sekty).

Ja zyje ekologicznie, jesli mi jest dla mnie wygodne. Jesli kupuje zarowki ekologiczne, to dlatego, ze dlugo swieca i nie chce mi sie ich co kilka miesiecy wymieniac.
Pradu nie oszczedzam, co moze Pani zauwazyla juz, gdyz jestem stale zalogowany na FB. Tyle ze to nie ja, a moj Mac. Wody nie oszczedzam - bo lubie sie kapac. Ekologiczne auto? Auto ma byc wygodne. Najbardziej lubie wielkie taksowki.
Ekologiczna zywnosc - owszem, czemu nie - chociaz zaciskam zeby, bo bardzo drogie.
Segregacja smieci? Bez sensu. W Polsce nie ma firm do ich przetwarzania.
Ekologiczne torby w marketach? W sktocie - wisi mi to. Torba ma sie nie zarwac wypełniona zakupami i to jest jej jedyny cel. Moze byc ekologiczna, moze nie byc. Ja najczesciej ładuję zakupy do plecaka, ale to dlatego że mam zwyczaj jeździć po jedzenie rowerem...

I tak mógłbym tę listę kontynuować.

No... a sam kiedys wyprodukowalem kilkadziesiat filmow pro-ekologicznych dla telewizji. W czasach, gdy nie bylo mody na ekologie. 15 lat temu z hakiem. Troche sie wtedy musialem zainteresowac tematem, i stwierdzilem, co pozniej wielokrotnie sobie potwierdzalem, ze ekologia w wydaniu, o jakim slysze w mediach mnie irytuje i mi z nia nie po drodze... mam alerigię na wszelkie ideologie, bo są fałszywe.
-
2009/11/14 02:35:57
@resvaria.net

Fakt, z tym "100 lat temu" to trochę przesadziłem. Resztę opinii podtrzymuję, ale przypominam ze pisze w duzym uproszczeniu - bo taka na blogach jest formuła.
-
Gość: Gos Maastricht, cm1077149-a.maast1.lb.home.nl
2009/11/14 18:12:49
W wiekszosci to samo. Procz Diva cup. Ale temat mnie bardzo zainteresowal. I juz wyguglalam, ze mozna zakupic w Hol. Ciekawam bardzo.
Pare wlasnych sugestii? Lepiej, gorzej i nie w sensie czy ekologiczniej tylko czy wygodnie/czysto...

A co robie wiecej: nie mamy samochodu i nie planujemy. Jesli bardzo trzeba: wynajem. A tak to rowerki 12 miesiecy w roku.

Zarowki, rachunki, oszczednosc wody i pradu, sergregacja odpadow (raz na dwa tygodnie jest odbior odpadow biologicznych zatem sama nawet juz nie musze kombinowac) itd.
Holandia w ogole wydaje mi sie bardzo ekologiczna. Ogolnie tutaj - nieekologicznie znaczy drogo. Oczywiscie to uogolnienie ale jest w nim sporo prawdy.
-
2009/11/14 20:51:36
Gos Maastricht: pomijając ekologię, Diva Cup jest wg. mnie genialnym wynalazkiem. Nie cieknie, jest czystsza od tamponów (nic nie cieknie po sznurku), nie wysusza, nie irytuje, zapobiega przykrej woni (brak kontaktu zawartości z powietrzem), jest wygodna (tzn. w ogóle jej nie czujesz), a koszt zwraca się bardzo szybko. Nie trzeba niczego kupować ani martwić się, że zabraknie. W moim przypadku wystarcza zmieniać raz na 12 godzin: 7 rano przed pracą i potem wieczorem, ale to jest sprawa indywidualna i trzeba poeksperymentować. Na początku trochę jest kłopotów z prawidłowym zakładaniem i wyjmowaniem, bywa niezręcznie, ale po kilku dniach to zupełnie nie jest problemem. Należy bardzo dokładnie przeczytać instruckję obsługi. Co sądzą na ten temat inne użytkowniczki, można poczytać na Amazon.com - tutaj.
-
2009/11/25 03:42:39
Późno, ale i tak lepiej niż wcale:
- jeżdże głownie metrem
-żarówki energooszczędne, ale ze względu na koszt
- mieszkam w mieszkaniu, nie domu więc nie reguluję sama ciepła a zazwyczaj jest za gorąco
-skarpety wyrzucam
-Wszystkie kosze na śmieci w domu powymieniałm na takie, które idealnie pasują, żeby włożyc tam plastikową torbę na śmieci, chociaż tych staram się nie używać
-Piję wodę z mojej butelki stainless steel mam ją ciągle przy sobie
-Pod prysznicem sikam sporadycznie :) wszystkim, którzy sie brzydzą powiem tylko, że jak mają okres tro też nie biorą prysznica z podpaską
Używam podpasek i tamponów, ale diva cup bardzo mnie zainteresował miałabym kilka pytań zanim się przekonam, ale to innym razem
-Płaće rachunki przez internet
-jem mięso z wielką przyjamnością :) i używam naczyń plastikowych :(
PS. Ekolodzy nie wywołuja we mnie agresji.
-
2009/11/25 12:51:50
Evita: dzięki za podzielenie się :). Z tymi skarpetami to chodziło mi raczej, że nie używam papierowych ręczników do ścierania kurzy, a starych skarpet. Co do DivaCup to jakby co rzucaj mi maila na FB.

P.S. Dwa tygodnie temu przerzuciłam się z mydła w płynie na mydło w kostce. I odkryłam, że pal licho ekologię, ale wychodzi DUŻO taniej! Średni koszto to 4 kostki mydła za cenę 1 butelki mydła w płynie, a kostka starcza 3 razy dłużej niż płyn.
statystyka



free counters