|
Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu
San Francisco kompostujeSan Franciso wprowadziło prawo, które zakazuje wyrzucania odpadków organicznych do śmieci (NPR, Morning Edition, 21/10/2009). Mieszkańcy miasta otrzymują specjalne pojemniki kompostowe na odpady organiczne, po czym miasto odpady odbiera, kompostuje, a kompost sprzedaje lokalnym rolnikom. Dzięki kompostowaniu oraz segregowaniu odpadów ze szkła, metalu, plastiku i papieru, miastu udaje się zredukować ilość śmieci lądujących na zsypach o 72%. Częstotliwość odbierania śmieci w kompleksach mieszkaniowych zmniejszyła się o 50%, a do tego śmieci mniej śmierdzą. Pierwszym miastem, które wprowadziło kompostowanie było Seattle (informacja zawarta w poprawce). Miejmy nadzieję, że inne miasta szybko wezmą przykład. Kompostowanie to najbardziej ekologiczna metoda na odpady organiczne. Sama o tym myślałam, ale nie prowadzę ogrodu, a nikt w Syracuse kompostu nie skupuje, więc nie miałabym co z nim zrobić. Obecnie używam garbage disposal, czyli młynka na odpady organiczne wbudowanego w odpływ zlewu kuchennego. Odpady organiczne to 70% wody, więc przynajmniej wędrują zmielone do oczyszczalni ścieków, zamiast na zsyp. Ponoć zupełnie przyzwoite rozwiązanie, przynajmniej wg. producenta InSinkErator. A co Wy robicie z odpadami organicznymi? czwartek, 22 października 2009, anetacuse
TrackBack
Komentarze
atsanik
2009/10/22 17:13:00
ciekawy pomysl, my nie mamy takiego mlynka w zlewie. tak sobie mysle tylko, jaka czesc moich smieci to odpady organiczne... bo chyba wiekszosc to niestety opakowania plastikowe (poza butelkami, bo te zbieramy i oddajemy, innych opakowan nie przyjmuja).
2009/10/22 18:17:06
w norwegii jest podobnie. my tez mamy ten mlynek i tez go uzywam.
jesli chodzi o ten kompost to jestem przekonana, ze znalazlby sie na niego chetny jesli chcialoby ci sie oddac go za darmo. tez sie zastanawiam nad zakupem kompostownika. 2009/10/22 21:17:10
W Toronto kompostują od dobrych kilku lat:
www.toronto.ca/greenbin/facts.htm Mamy trzy rodzaje koszy na śmieci: green bin - na organiczne blue bin - na papier, szklo, plastik black bin - na reszte Pierwsze dwa typy wywoza "za darmo" (placimy w podatku za dom) i mozna ladowac do woli albo nawet wystawic kilka sztuk a black bin jest w kilku rozmiarach. Najmniejszy wywoza i oddaja rabat, do sredniego trzeba troche doplacac, duzy kosztuje juz dosyc konkretnie a najwiekszy jest drogi. Kazdy kosz ma kod paskowy, wiec skanuja i wiedza kto placi za co. Green bins przerabiaja na kompost, a potem rozdaja ten kompost na targach farmerow i specjalnych stoiskach mieszkancom miasta za darmo. Jedynym problemem jest to, ze podobno w komposcie z jedzenia jest za duzo soli. Jesli sie zdecydujesz na zalozenie kompostu w ogrodku to pewnie znajda sie maniacy, ktorzy beda od Ciebie ten kompost chcieli odbierac. Moze nie za pieniadze, ale w koncu to chyba nie jest wazne:) Co do mlynkow to mam mieszane uczucia. Niby to lepsze niz wyrzucanie na smietnik, choc z drugiej strony gnijace jedzenie wpada do rzeki/jeziora (z tymi oczyszczalniami w Ameryce Polnocnej to roznie bywa...) i zatruwa wode a na smietniku gnije, rozklada sie i tyle. Nie zanieczyszcza wody, chyba, ze gruntowa. Nie wiem, moze sie myle. PS. Po producentach mlynka nie spodziewalbym sie opinii o tym, ze jest to malo ekologiczne rozwiazanie... 2009/10/22 21:20:13
PS. Kiedy kupilismy dom byl w nim duzy kosz (choc pani od ktorej kupilismy mieszkala sama), wiec zamienilismy na sredni. Teraz chyba zamienimy na najmniejszy, bo kiedy sie oddzieli plastik, szklo i organiczne to w zasadzie niewiele zostaje. Mamy problem zeby zapelnic sredni kosz raz na dwa tygodnie (wywoza na zmiane - co tydzien organiczne a co drugi tydzien albo blue bin albo black bin)
2009/10/22 21:23:52
Nie mogłem sobie odmówić zamieszczenia linka do tej uroczej ulotki urzędu miasta, po polsku!
www.toronto.ca/greenbin/pdf/infocard/card_polish.pdf 2009/10/22 21:41:45
Atsanik: Niestety większość moich zakupów organicznych pakowana jest w plastik: figi, daktyle, jagody są w pudełkach plastikowych, a zielsko warzywne w plastikowych torebkach. Nie wszystko nadaje się do odzysku, to zależy od numerka na opakowaniu. Reszcie śmieci muszę się dobrze przyjrzeć. Młynek jest superpraktyczny: oczyszczasz owoce i warzywa nad zlewem bez konieczności zbierania odpadów i paradowania z nimi do kosza, mniej śmieci, mniej smrodku, mniejsza szansa na muszki-owocówki latem.
Hjuston: Myślę, że faktycznie znalazłby się chętny, zawsze mogę pogadać ze swoimi farmerami, od których kupuję. Kw: nie wiedziałam, że Toronto jest takie do przodu. Świetny pomysł. Najbardziej podoba mi się pomysł z różną wielkością czarnego pojemnika na śmieci. Płacisz wg. potrzeb i tyle, co jest pewnie zachętą do produkcji mniejszej ilości śmieci. U nas tak nie ma, wywalasz ile chcesz (w granicach normy oczywiście, bo gruzu z remontu czy ram okiennych nie wywiozą, za to trzeba oddzielnie płacić), jedna roczna opłata wliczona w podatek od nieruchomości. My produkujemy jeden 30-to galonowy worek śmieci tygodniowo, do tego jeden niebieski kubeł (blue bin) szkła, metalu i plastiku do odzysku oraz sporą szpaltę makulatury z unsolicited mail. Nasze odpady zdecydowanie idą do miejskiej oczyszczalni ścieków, a nie do rzek i jezior. Poza tym odpady organiczne na śmietniku nie "gniją i rozkładają się i tyle", a produkują metan: "In landfills food scraps decompose quickly, producing methane, a greenhouse gas at least 21 times more potent in trapping heat in the atmosphere than carbon dioxide, plus an acidic liquid residue (leachate) that can seep into ground water." (InSinkErator). Plus paliwo spalone na dowóz tych odpadów na zsyp. A producent młynka nie mówi, że to mało ekologiczne rozwiązanie, wręcz przeciwnie, że to może nie idealne rozwiązanie, ale lepsze niż wysyłanie śmieci organicznych na zsyp: "recycling food waste by grinding it up in a disposal is an environmentally responsible and practical part of a holistic waste management strategy." oraz "While there is no waste management silver bullet, food waste disposals are both a practical and environmentally responsible way to help manage the more than 31 million tons of solid waste represented by food scraps generated in the US each year." 2009/10/22 21:52:44
Kw: przeczytałam tę ulotkę i zupełnie nie jarzę, jak oni do licha kompostują pieluchy i produkty sanitarne. Przecież pieluchy i podpaski to plastik. A odchody zwierzęce to w torebkach, czy luzem?
2009/10/22 22:23:51
No racja z tym metanem, tyle, że niektóre kraje w Europie już dosyć dawno wpadły na to, że ten metan można przecież przerobić na prąc albo ogrzać nim domy. Niestety w Am. Płn. pewnie jeszcze wieki tego nie będzie.
Z wielkością koszy mam też mieszane uczucia. Pomysł, w założeniu, bardzo dobry, tyle, że sporo ludzi widzi to jako tax grab, no ale to jeszcze można uznać za koszt wliczony w ochronę przyrody. Co gorsza pojawił się problem znany z Polski - co bardziej "zaradni" mieszkańcy zamawiają najmniejszy kosz, kasują rabat a śmieci wywożą nocą do parków miejskich albo wyrzucają na parkingach supermarketów... Nie jest to może aż tak znaczące zjawisko jak w Polsce, ale jednak można go było uniknąć. Swoją drogą nie tylko mieszkańcy są zaradni. Kilku "zaradnych" śmieciarzy wpadło na to, że nie chce się im jeździć z organicznymi na kompost i wyrzucali je do zwykłych, a zwykłe Toronto eksportuje do Stanów (Detroit). No i na śmietniku w Detroit ktoś to zauważył i zrobiła się afera i bardzo dobrze. Swoją drogą nie rozumiem jak Stany się zgadzają na przyjmowanie kanadyjskich śmieci. Proceder ma się kiedyś tam skończyć ale i tak nie rozumiem jak do tego doszło. Pieluchy i odchody zwierzęce w torebkach? Oni mają taką specjalną maszynerię, która sortuje te organiczne śmieci i wybiera plastik. Tak więc części organiczne zostają przerobione na kompost a plastik idzie osobno. Osobiście najchętniej widziałbym takie rozwiązania, które organiczne śmieci przerabiają na prąd. To doskonałe źródło energii, w pewnym sensie odnawialnej i szkoda je marnować. Niestetety nie wszystkie miasta i prowincje są takie do przodu. Któraś stolica prowincji w ogóle nie sortuje odpadów, teraz już nie pamiętam która. Poza trzema rodzajami kubłów od wiosny do jesieni zbierają też "yard waste" czyli liście, gałęzie, ziemię i tak dalej. Wystawia się to w papierowych workach z makulatury, które można kupić w sklepach żelaznych. I nie wolno do nich pakować trawy, bo sama się rozkłada na trawnikach i nawozi. Wszystkie opakowania po alkoholu są w Ontario objęte kaucją i można je oddać w każdym sklepie z piwem (Beer Store). Niektórzy bezdomni w ten sposób zarabiają na życie, więc podobno przetwarza się ponad 90% opakowań! W parkach miejskich też są osobne kosze na różne rodzaje odpadów. Jakiś czas temu się zastanawiali co z tym robić, bo najwięcej z tego to psie kupy... :) Z innych rozwiązań ekologicznych wspomnę, że sklepy żelazne przyjmują opakowania po farbach i chemikaliach domowych, nawet częściowo zużyte a producenci sprzętu domowego i elektroniki muszą doliczać specjalną opłatę ekologiczną do ceny produktu w ramach kosztów recyklingu. Tonery/kartridże można za darmo wysyłać pocztą do producenta a baterie zbierają w większych instytucjach, na przykład w moim uniwersytecie jest specjalny kosz tylko do tego celu. W tym roku wprowadzili w Ontario zakaz używania środków chwastobójczych (bo zatruwają rzeki i jeziora) a poza tym w Toronto wprowadzono kontrowersyjną opłatę 5c za każdą plastikową torbę na zakupy. Kontrowersyjną, bo torby to coś koło 1% odpadów a poza tym wiele osób używa ich jako worki na śmieci (sami tak robimy) a poza tym w tym samym czasie zaczęli te torby przyjmować do recyklingu! Myślę, że większy sens miałaby kaucja na puszki/butelki po napojach jak w Berlinie. Jeśli jest dostatecznie wysoka to ludzie zbierają, czego dobrym przykładem jest wysoki procent odzysku opakowań po alkoholu. No ale łatwiej nałożyć podatek na torby:( 2009/10/22 23:31:37
Tez mam mlynek i jest to rewelacyjne rozwiazanie. Woda idzie do oczyszczalni, na cale szczescie.
Dzieki mlynkowi kubel nie cuchnie i znacznie mniej jest odpadow. Przy smietnikach w moim kompleksie sa oddzielne pojemniki na papier oraz szklo/plastik - ze smutkiem musze jednak stwierdzic, ze wiele ludzi wrzuca tam rzeczy nie nadajace sie do recyklingu i na odwrot - to co mozna odzyskac, laduje w pojemniku na zwykle smiecie. Wydaje mi sie, ze w wypadku Amerykanow recykling na duza skale zadzialalby dopiero, gdyby dostawali jakies tam pieniadze za segregowanie odpadow i odpowiednie ich skladowanie. 2009/10/23 02:10:20
Moje niestety ida do smieci. Mlynka nie mam, bo mam za stare rury i za slabe cisnienie wody. Nad kompostem maz sie zastanawial, moze kiedys.
2009/10/23 02:44:05
Moje tez ida do śmieci. A z tym kompostowaniem to byłby świetny pomysł.
2009/10/23 03:10:21
Zawsze się zastanawiałam, dlaczego w Nowym Jorku nie wprowadzono kompostowania. Mam dość mieszane uczucia, kiedy do jednego worka wrzucam obierki ziemniaków, niedojedzone sałatki, drobne papierki (duże idą na makulaturę) i różne sztuczne odpadki.
Jeśli zaś chodzi o młynki, to z tego co wiem, jeszcze niedawno nie można ich było legalnie instalować w Nowym Jorku (w samym mieście),. ale niewykluczone, że od tamtego czasu przepisy się zmieniły. 2009/10/23 16:24:28
Kw: ja też jestem w szoku, że Stany przyjmują kanadyjskie śmieci, jakbyśmy swoich nie mieli wystarczająco dużo. WTF?
U nas też odpadki ogrodowe typu ścinki i liście są odbierane w papierowych torbach sprzed domu raz na dwa tygodnie. Nie rozumiem, że ludziom się chce wywozić śmieci po parkach. Ohydne to. U nas wcale nie musisz zgadzać się na opłatę w podatkach za śmieci - możesz odmówić i śmieci wywozić sam. Niektórzy tak robią, bo chyba taniej, ale mi by się nie chciało. Butelki po piwie i napojach gazowanych tutaj też na depozyt, a w przyszłym roku mają wprowadzić kaucję za wszystkie butelki plastikowe, włącznie z tymi od wody. Nie oddane butelki kaucjowe przynoszą stanowi ogromne zyski roczne, ale dla środowiska to lepiej, żeby je oddawano i stąd zmieniają prawo. Nina: uważam, że Amerykanie i tak w miarę dobrze sobie radzą z recyclingiem, przed każdym domem na moim osiedlu ludzie wystawiają posortowane kubły, a to że czasem wrzucają co nie trzeba, to już inna para kaloszy. Wydaje mi sie, że to kwestia wykształcenia i statusu ekonomicznego. W domach sortowanie idzie w miarę dobrze, a im większy kompleks mieszkaniowy tym gorzej i są sytuacje jakie opisałaś. Aniabuzuk: mój dom budowany w latach 50-tych i dało się zainstalować młynek bez problemu. Ty masz ogródek z pomidorami, więc kompostowanie miałoby sens. Evita_duarte: no nie bardzo ma się wybór, jeśli nie ma młynka ani działki, a miasto nie kompostuje. Salon_nowojorski: dziwne to z tym prawem, chyba miasto skorzystałoby na młynkach? Może się boją, że im się rury zapchają? Ale młynek naprawdę dobrze miele, drobniej niż takie number 2. |
|