<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Revolutionary Road - komentarze</title>
    <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html</link>
    <description>Film &amp;#8222; Revolutionary Road &amp;#8221; zaskoczył mnie swoim geniuszem: prostotą uwypuklenia rozczarowania, jakie często towarzyszy początkom dorosłego życia. Myślę, że każdy może się odnieść do któregokolwiek z elementów filmu jak praca, małżeństwo, czy kontakty międzyludzkie. Myślę, że w pewnym sensie dorosłe życie to pułapka monotonności. &#xD;
Całe swoje życie od wczesnych lat szkolnych po studia tyrałam na swoją przyszłość. Zabieganie o oceny, o dobrze zdane egzaminy, o dostanie się na taki czy inny kierunek, do takiej czy innej uczelni. Wszystko to było maratonem po pracę, ba, może nawet karierę. Cele nie były jasno sprecyzowane poza tym, że chciałam, żeby móc na siebie zarobić i zawsze mieć na podstawowe potrzeby i może trochę więcej. Niezbyt wygórowane. Maraton po samodzielność i samoistnienie. &#xD;
Mam wyuczone dwa zawody: w Polsce &amp;#8211; nauczycielka angielskiego, w Stanach &amp;#8211; informatyk. W Polsce w zawodzie pracowałam tylko rok, potem wyjechałam do Stanów. W Stanach mogłam zacząć od zera i szukałam zawodu uniwersalnego, gdyż nie byłam pewna w jakim kraju przyjdzie mi się osiedlić. Skończyłam dwie szkoły w wybranym kierunku, na amerykańskich uczelniach, z wyróżnieniami. Szczytem mojego sukcesu był tutejszy magister z kolorowymi szalami i medalem zdobiącymi moją czarną togę. Trzy miesiące przed zakończeniem szkoły dostałam dobrą ofertę pracy w renomowanej firmie .  Telefon z ofertą zadzwonił jak stałam zmarznięta w połowie lutego czekając na autobus. Byłam pijana ze szczęścia. Ta oferta była uwieńczeniem moich wieloletnich starań. Była metą mojego maratonu.  I was living the dream. &#xD;
Po skończeniu szkoły rozpoczęłam pracę w nowym zawodzie. Miałam prawie godzinę dojazdu w jedną stronę, 8 godzin pracy i godzinną przerwę na lunch. Z życia studenckiego i półetatowej asystentury przerzuciłam się na cały etat i chodziłam jak zombie. Po 11 godzinach siedzenia na tyłku (zanim przyszło mi do głowy chodzić na lunchowe spacery) wracałam do domu prawie nieprzytomna ze zmęczenia. Po obiedzie siadałam na kanapie przed telewizorem, a potem szłam spać. I rano od nowa. W środku lata szłam z biura do samochodu i nagle stwierdziłam, że ostatnio nawet nie wiem jaka jest pogoda. I wtedy do mnie dotarło: &amp;#8222;So this is it???&amp;#8221;  Ten kierat z 10 dniami wakacji rocznie był uwieńczeniem moich dwudziestoparoletnich zabiegów? To po to tyrałam całe swoje życie, żeby teraz chodzić jak automat i pracować, pracować, pracować i starzeć się bez oglądania czterech pór roku? Poczułam się rozczarowana. Jakby mnie ktoś ograbił ze wszystkich złudzeń i nadziei. &#xD;
Dostosowanie się zajęło mi ponad trzy miesiące, w trakcie których byłam fizycznie wykończona i przytyłam. A potem wzięłam się w garść. Schudłam, zaczęłam lepiej organizować czas i czerpać satysfakcję z pracy, choć odkryłam, że niestety nie jest moją pasją. To wtedy zaczęłam się interesować zdrowym żywieniem, a później kajakarstwem. Przyszedł czas na Revolutionary Road , czyli na własny dom z American Dream . My akurat o tym marzyliśmy i nasz własny kąt był i jest dla nas oazą, a nie kotwicą czy barierą. Jestem szczęśliwa i cieszę się tym co mam, choć czasem mi żal... beztroski, wakacji i wolnego czasu, które są przywilejem tylko dzieci. Ale przecież ucieczka do Paryża tego nie zmieni.</description>
    <lastBuildDate>Mon, 2 Nov 2009 16:03:31 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>anetacuse: Resvaria: pewnie, że zagląda :). &#xD;Meta ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7365833</link>
      <description>Resvaria: pewnie, że zagląda :). &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Meta jest subiektywna i samo-określona. Dla mnie kiedyś to był dyplom w dłoni i etat w kieszeni. Teraz nie mam mety (metą wg. mnie jest śmierć), a mam po prostu milestones i skupiam się na życiu. Na drobnych czynach, odpowiedzialnościach i przyjemnościach. W sumie to jest mniej stresujące niż młodzieńczy pęd przez szkoły, przynajmniej dla mnie. &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; No i dodam, że ja jestem z przedmieścia i mi z tym dobrze :). Bezpieczeństwo, rozleniwienie, rutyna, te same restauracje, te same sklepy, te same ścieżki spacerów. Czyli - monotonia z wyboru :). Dla kontrastu podam Evek, która z entuzjazmem lata po Chicago z aparatem oraz Ciebie, KobietęP, Aniębuzuk, Anię K. i Hjuston - podróżnicy w stylu globetrekkers.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7365833</guid>
      <pubDate>Mon, 2 Nov 2009 16:03:31 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>resvaria.net: Nie nadążam z odpisywaniem na ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7365736</link>
      <description>Nie nadążam z odpisywaniem na komentarze. Trochę spóźnione, ale może ktoś jeszcze tu zagląda:&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;1. Meta: nie wiem czy istnieje, przynajmniej w moim przypadku. Może osiemdziesięciolatek może powiedzieć, że do mety dotarł ale kiedy jest się młodszym to za każdym rogiem czają się jakieś wyzwania, niespodzianki i nieoczekiwane zwroty akcji, dobre i złe. Ja sam nawet nie przestałem jeszcze być studentem. Co więcej nawet nie pamiętam czasów kiedy nie byłem albo uczniem albo studentem. Skończyłem 35 lat, zmieniałem adresy na trzech kontynentach i dalej dzieje się coś nowego. Myślę, że na pewno mogę powiedzieć o Toronto "this is it" ale to nie znaczy, że nasze życie tutaj ma być takie samo przez następnych x lat. Jest tyle miejsc w które chcemy pojechać, tyle książek i filmów, które chcemy pochłonąć, tylu ludzi, których chcemy poznać, tyle smaków, dźwięków i zapachów...&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;2. Ania K - kw, z gory dyskwalifikujesz cos, czego nie znasz... zupelnie jak nie ty ;-) [...] A jesli chodzi o zycie na suburbiach, to akurat jestem ostatnia osoba, doktorej mozesz przyczepic ta etykietke ;-)&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Chyba dopisujesz treść której nie ma:) Nie krytykuję seriali tylko stwierdzam, że nie lubię ich porównywać do filmów. Jedne i drugie mogą być bardzo dobre i tak na przykład Godfather i The Sopranos są doskonałe w swoim gatunku, ale nie można ich porównywać. W filmie masz dwie-trzy godziny na stworzenie świata i osób, w serialach masz zwykle kilka sezonów (jak to jest po polsku?). Dlatego Twój argument, że RR nie analizuje aż tak dogłębnie całego życia społecznego lat 50-ych jak MM nie działa. RR to nie epicka opowieść na kilkanaście godzin. Za to w swoim wymiarze doskonale pokazuje spojrzenie na świat, oczekiwania społeczne, rozdarcia, dramaty i wizję "sukcesu" w tamtych czasach w tym konkretnym miejscu. Czy ta wizja była taka sama w każdym miejscu Stanów? Na pewno nie, ale nie o tym jest film:) &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Co do przedmieść to przecież Ci nie przykleiłem etykietki. Napisałem jedynie, że każdy ma inny styl życia i podejście do świata. To się nie przekłada na "jesteś z przedmieścia":) &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7365736</guid>
      <pubDate>Mon, 2 Nov 2009 15:48:06 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>anetacuse: Kasiah24: ciesżę się, że podobał Ci ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7346046</link>
      <description>Kasiah24: ciesżę się, że podobał Ci się wpis. To prawda, że ideały/cele się zmieniają, jest wiele dróg do spełnienia się w życiu i całe szczęście.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; Atsanik i sorbet5: cieszcie się, że jeszcze tam nie dotarłyście, bo meta niej jest aż tak fajna jak się może wydawać ;). I człowiek pusty jakiś się robi i musi wyszukiwać nowe cele. Poza tym myślę, że środowiska akademickie różnią się znacznie. W innych zawodach jest drastyczne odcięcie: koniec szkoły, początek pracy. W akademii najpierw się jest studentem, potem i studentem i nauczycielem, w końcu nauczycielem i granica jest płynna, a środowisko te same. A nawet jak się ma już ten doktorat, potem tenure, profesura, taki i inny grant... Chyba nigdy nie ma "końca" - zawsze jest coś więcej. Tak mi się przynajmniej wydaje.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7346046</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 19:42:26 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>atsanik: ja troche jak sorbet5, jeszcze nie ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342686</link>
      <description>ja troche jak sorbet5, jeszcze nie doszlam do momentu, ze moge powiedziec "that's it?". w moim biznesie zdarza sie to chyba tylko statecznym profesorom. czasami frustruje mnie to, ze wpakowalam w moja tzw. kariere kupe pracy i lat swojego zycia, ale nie ma to zadnego przelozenia na finanse :-( bo w zyciu jest tak jak napisala nina.mazur: na zycie i hobby trzeba miec pieniadze... jednego tylko nie moge powiedziec (co bardzo mnie cieszy), ze moje dorosle zycie jest monotonne. no ale moj zawod ma z prawdziwa dorosla praca niewiele wspolnego i chwala mu za to! &lt;br/&gt; a co do Revolutionary Road to swietny film i zgadzam sie w pelni z tym co napisal resvaria. a propos my tez odcielismy sie od swiata kablowego i przerzucilismy na filmy :-)</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342686</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 04:58:00 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>kasiah24: Idealy sie zmieniaja. Kiedys byla to ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342680</link>
      <description>Idealy sie zmieniaja. Kiedys byla to praca. W pewnym momencie wracalam z pracy ale przynosilam sobie prace do domu i tak jechalam, albo po pracy jechalam dwa razy w tygodniu do kolejnej pracy. Kiedy urodzilo sie dziecko to wszystko sie zmienilo. Teraz pracuje aby zyc a rodzina jest zdecydowanie wazniejsza i juz nie pracuje po 12 godzin i bardzo rzadko przynosze "robote" do domu.&#xD;&lt;br/&gt;I wkurzaja mnie Amerykanie, pracoholicy, ktorzy nie jezdza na wakacje - no bo trzeba pracowac, no bo po co urlop. No i co z tego - haruja a potem wydaja forse w mallu i w restauracjach.&#xD;&lt;br/&gt;Chcialabym wiecej podrozowac - no ale tu jest problem z urlopem i forsa.&#xD;&lt;br/&gt;Dlatego teraz czasem marze, zeby wygrac na loterii:) Dlatego czasem tesknie do wakacji i polskich 26 dni urlopu.&#xD;&lt;br/&gt;A w ogole to bardzo dobry ten Twoj wpis Aneta.&#xD;&lt;br/&gt; A film - byl interesujacy, a los bohaterki tragiczny. Wiecej nie chce mi sie pisac. Dobranoc!</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342680</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 04:39:03 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość sorbet5: A ja Wam zazdroszcze tego momentu, ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342667</link>
      <description>A ja Wam zazdroszcze tego momentu, ze doszlo sie juz do sytuacji, w ktorej mozna powiedziec "this is is?" bo ja ciagle jeszcze przed nim.... :)</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342667</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 03:12:10 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość ania k: dziewczyny, CO SIE WYDARZYLO W ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342656</link>
      <description>dziewczyny, CO SIE WYDARZYLO W STATNIM ODCINKU??</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342656</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 02:24:09 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość ania k: kw, z gory dyskwalifikujesz cos, ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342655</link>
      <description>kw, z gory dyskwalifikujesz cos, czego nie znasz... zupelnie jak nie ty ;-)&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;a jesli chodzi o zycie na suburbiach, to akurat jestem ostatnia osoba, doktorej mozesz przyczepic ta etykietke ;-) na przetrzeni ostatniej dekady przez 6 lat mieszkalam na nowojorkism brooklynie, a 4 w ostatim hipposowskim bastionie tego kraju;-) suburbia sa mi tak samo obce jak powiedzmy republika kongo.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; w kswestii MM to malo co tak dobrze obrazuje pulapke american dream, suburbia w latach 50-tych, role kobiet w rodzinie i miejscu pracy w tym przelomowym okresie (czego RR w ogole nie dotyka), dramat statusu house wife etc. polecam. dostepne na DVD. :-)</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342655</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 02:23:36 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>hjuston: ja tez sie zgadzam, ze MM o wiele lepszy ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342585</link>
      <description>ja tez sie zgadzam, ze MM o wiele lepszy niz ten film. i ten ostatni odcinek ... i te kostiumy...</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7342585</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Oct 2009 00:42:44 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>anetacuse: Aniabuzuk: szukasz idealnego środka - ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341602</link>
      <description>Aniabuzuk: szukasz idealnego środka - no właśnie! Nie jestem sama w wierceniu się z własnymi myślami, nie jestem jedyną osobą, której takie myśli przeszły przez głowę! Z kolei czytając Twego bloga też by się wydawało, że znalazłaś dokładnie to czego szukałaś, nie sprawiasz wrażenia miotanej żadnymi rozczarowaniami. Bo człowiek dokonuje najlepszych wyborów w danych okolicznościach, osiąga jakiś kompromis i akceptuje. Nasza natura jest taka, że chcemy lepiej, mamy nowe cele. Życie jest jak restauracja, parę dań do wyboru, ale jak się chce dużej zmiany menu, to trzeba iść do innego lokalu. Tak, znalazłam równowagę, ale w rezultacie pewnego stopnia uprzedniego niezadowolenia, konieczności przystosowania się do nowych warunków. Bo teraz to już nie tyle pęd w zdobywaniu nowych klocków, co czas na budowanie z tych co się ma.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341602</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 20:57:00 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>resvaria.net: W ramach "złotego środka" nie ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341592</link>
      <description>W ramach "złotego środka" nie oglądamy praktycznie wcale telewizji. Nie mamy kabla. Szkoda nam czasu. Za to oglądamy sporo filmów. Z seriali oglądaliśmy (na DVD) Sopranos. Porównywanie serialu, choćby był nie wiem jak dobry do filmu jakoś zupełnie mi nie pasuje. &lt;br/&gt; Ania K, oczywiście, że każdy rozumie film po swojemu. Jak dla mnie ostatnią rzeczą o której bym mógł o tym filmie powiedzieć to to, że był "flat". Postacie były bardzo dobrze rozwinięte, gra aktorska genialna. Ale to tylko moje zdanie:) Myslę, że odbiór tego filmu bardzo zależy od stylu życia i podejścia do świata (nie piszę tego w złym znaczeniu). Dla jednych taka egzystnecja nie jest tragedią, kto inny nie mógłby tak żyć.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341592</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 20:55:09 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>aniabuzuk: No musisz. Ostatni odcinek byl ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341519</link>
      <description>No musisz. Ostatni odcinek byl kapitalny. &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Mysle, ze taka frustracje, o ktorej piszesz, przezywa wiele osob, ktorym gdy do czegos daza, wydaje sie, ze jak juz to osiagna, to bedzie spelnienie ich marzen. A potem przychodzi rozczarowanie - bo swiata sie nie widzi poza biurem, bo na nic innego nie ma czasu, bo czlowiek wypompowany, a satysfakcja zawodowa nie wystarcza. Ty, wydaje mi sie, znalazlas rownowage miedzy kieratem pracowym a zyciem poza. Masz swoje kajaki, psa, sporty, gotowanie i mimo tej frustracji odnalazlas sie w tym wszystkim. &lt;br/&gt; Ja ciagle szukam idealnego srodka (choc idealy maja to do siebie, ze nie istnieja ;)</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7341519</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 20:40:54 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>anetacuse: Doprowadzacie mnie do szału tymi Mad ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340846</link>
      <description>Doprowadzacie mnie do szału tymi Mad Men'ami (no pun intended ;)), chyba sobie w końcu wypożyczę i obejrzę, bo nic z tych zachwytów i dyskusji nie jarzę.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340846</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 18:09:09 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość ania k: kw, ja oczywiscie zrozumialam film, ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340831</link>
      <description>kw, ja oczywiscie zrozumialam film, ale wiele mu brakowalo moim zdaniem, troche byl "flat". w tej kwestii uwazam, ze Mad Men jest duzo lepszy, ale moze dlatego, ze to serial i autorzy maja czas na rozwoj postaci (tzw. character develpment).</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340831</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 18:05:21 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>alexxela78: Nie, no ja film zrozumialam :) bardzo ...</title>
      <link>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340073</link>
      <description>Nie, no ja film zrozumialam :) bardzo dobry.</description>
      <guid>http://syracuse.blox.pl/2009/10/Revolutionary-Road.html#k7340073</guid>
      <pubDate>Tue, 27 Oct 2009 15:12:04 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


