Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Menu wegetarianina

Aleksandra poprosiła mnie o udostępnienie mojego tygodniowego menu. Postaram się je opisać w jak największych szczegółach. W kuchni zwykle improwizuję, nie podaję więc konkretnych przepisów, a jedynie pomysły.

Śniadanie

  • Płatki śniadaniowe firmy Uncle Sam, ze względu na ich pełnoziarnistość i bardzo niską zawartość cukru (<1 g) z mlekiem sojowym Silk bez dodatku cukru. Do płatków zawsze dodaję pestki dyni, słonecznika, nasiona sezamu oraz świeże jagody lub suszone owoce jak żurawiny, wiśnie, czy morele. Czasem mieszam z innymi niskocukrowymi płatkami.
  • Owsianka z naturalnych płatków górskich (rolled oats). Również dodaję nasion, pestek i owoców jak w przypadku płatków. Zamiast gotować, zalewam wrzątkiem, zakrywam i daję się moczyć aż zmiękną w międzyczasie przygotowując lunch lub pijąc kawę. Potem dodaję odrobinę mleka sojowego bezcukrowego.
  • Naleśniki z gotowej kupnej mieszanki z dodanymi do ciasta jagodami, nasionami siemienia lnianego i pestkami słonecznika. Trzeba uważać jaką mieszankę się kupuje, bo wiele zawiera nabiał i jajka. Najlepiej beznabiałową i pełnoziarnistą. Do tego syrop klonowy, bo niskocukrowe syropy zastępcze są strasznie nafaszerowane chemią. Ewentualnie można posmarować konfiturą.
  • Komosa ryżowa lub kasza gryczana, zwykle podgrzane z dodatkiem mleka sojowego, nasion i owoców, czasem kiełków.

Lunch

  • Przynajmiej trzy razy w tygodniu na lunch jem sałatkę przygotowaną rano przed pracą (parę razy również na obiad, ale nie w ten sam dzień, w którym ją jadłam na lunch). Mam płaski pojemnik o pojemności 3 szklanek i w nim robię sałatki na wynos. Kupuję organiczne sałaty różnych gatunków, szpinak, rukolę – są już umyte, co mi oszczędza czas. Do sałaty dodaję różne kombinacje warzyw i nasion: pomidor, rzodkiew, por, awokado, suszone żurawiny, grzyby, cukinię, paprykę, gotowaną soczewicę, fasolę (z puszki: cieciorka, bób, co mi wpadnie w ręce), kiełki i surową wykiełkowaną fasolę różnych gatunków, orzeszki piniowe, pestki dyni i słonecznika, siemię lniane, nasiona sezamu, drobne kawałki orzechów włoskich. Czasem dodaję wędzone tofu. Oczywiście nie wszystko na raz, chodzi jedynie o to, żeby ta sałatka nie była cały czas taka sama. Na to organiczny sos do sałatek lub taki domowej roboty. Unikam niskotłuszczowych (low fat), bo te są napakowane dodatkowym cukrem i masą chemikaliów.
  • W pozostałe dni pracy, na lunch zabieram resztki z obiadu.
  • W weekendy na lunch robię wegetariańskie kanapki na chlebie żytnim lub pełnoziarnistym placku tortilla: zamiast masła używam pasty z migdałów lub domowej roboty hummusu, albo też sojowego majonezu. Do kanapki wkładam sałatę, pomidor, kiełki, czasem tofu lub awokado. Do smaku czasem pokrapiam sosem do sałatek. Czasem miażdżę widelcem połówkę awokado z łyżką salsy pomidorowej i tą paćką smaruję chleb lub placek. Takie kanapki są pyszne.

Obiad

  • Moje ulubione wariacje to krótko podsmażane warzywa z tofu. Kupuję twarde (extra firm) tofu, odlewam z niego wodę i daję poleżeć przez parę minut na talerzu wysłanym złożonym na czworo ręcznikiem papierowym. Na wierzch również kładę złożony na czworo ręcznik papierowy i dociskam niedużą deską do krojenia i czymś ciężkim. Tym sposobem wyciskam wodę z tofu. Do jednego obiadu na 2 osoby, z którego zawsze zostaje mi trzecia porcja na lunch, używam 1/3 kostki tofu. Resztę wkładam do plastikowego pojemnika wysłanego świeżym ręcznikiem papierowym i wkładam do lodówki – zjadamy w przeciągu tygodnia, a przechowuje się bardzo dobrze. Tofu kroję w kostkę i podsmażam na oleju rzepakowym (canola oil) z sosem sojowym Bragg’s Liquid Aminos (podobny do sosu sojowego, ale produkowany bez dodatku soli i procesu fermentacji), szybko dodaję wybrane warzywo (zwykle tylko jedno), np. brokuły, brukselka, fasolka szparagowa, cukinia, do tego fasolę lub soczewicę (z puszki lub wcześniej ugotowane) oraz drobne dodatki jak nasiona, orzechy czy pestki, drobno krojone suszone pomidory, żurawiny, itp. Czasem dodaję tahini (pasta sezamowa) i trochę mleka sojowego. Do tego przyprawy: curry, czerwona papryka, kminek, itp. Za każdym razem robię inną mieszankę, więc nigdy się nie nudzi. Do tego zrobienie takiego obiadu zajmuje tylko 10 minut.
  • Wiele razy na obiad jadamy sałatki, patrz lunch.
  • Zawijasy z placków tortilla. Tych mam dwie wersje: surową i gotowaną. W wersji surowej do placka tortilla wkładam pastę z awodako i salsy, sałatę, kiełki i kiełkowaną fasolę, pomidor, itp. W wersji gotowanej toritillę napełniam gotowaną fasolą i gotowanymi warzywami, np. cukinią i grzybami. Do tego salsa i przyprawy. Tutaj też jest wiele miejsca na improwizację i zmiany.
  • Sałatki z ziaren i warzyw. Do miski wkładam pokrojone warzywa: pomidor, koreander, bazylię, cukinię, por, paprykę, awokado (koniecznie!)  oraz co mam pod ręką plus ziarna i nasiona. Gotuję jedno z wybranych ziaren: pęczak, kaszę gryczaną, proso (millet), komosę ryżową (quinoa) – uwielbiam, lub brązowy ryż. Po ugotowaniu odcedzam wodę (jeśli jest) i wrzucam gorące ziarno prosto na zimne warzywa. Dodaję sos do sałatek, mieszam i gotowe – w temperaturze pokojowej, gdyż zimne z lodówki warzywa neutralizują gorące ziarno.
  • Hamburger z warzyw (np. Boca Burgers) na pełnoziarnistym chlebie pita z sałatką lub kukurydzą.
  • Makaron pełnoziarnisty z bezmięsnym sosem pomidorowym i warzywami.
  • I na obiady i na lunch jadamy też domowej roboty zupy, które zwykle gotuję raz w tygodniu w niedziele, aczkolwiek dużo rzadziej latem.

Małe co-nieco pomiędzy posiłkami

  • Mieszanka (1/2 cup) naturalnych (surowych i niesolonych) orzechów codziennie: migdały, macadamia, pekany, orzechy włoskie, laskowe, nerkowe, brazil i inne.
  • Owoce (1-2 dziennie): organiczne jabłka, banany, daktyle, kiwi i inne sezonowe.
  • Chipsy tortilla (multigrain) z salsą; krakersy z masłem migdałowym; łyżka masła orzechowego; gorzka czekolada.

Planuję wypróbować robienie „twarożku” z rzodkiewką, szczypiorkiem lub porem z miękkiego tofu. Mam też w planie zakup sokowirówki z myślą o piciu soku z warzyw, których albo nie lubię, albo za długo się gotują i nie mam na nie cierpliwości.

piątek, 07 sierpnia 2009, anetacuse

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/07 21:42:35
popraw mnie, jesli sie myle, ale to mi wyglada na _weganska_, a nie wegetarianska diete - bo nabialu i jajek tez nie jecie?
-
2009/08/07 22:27:57
Aa, bigapple, dobre pytanie. Wg. wiki są różne odmiany wegetarianizmu. Lacto-wegetarianizm zalicza nabiał, a ovo-wegetarianizm zalicza jajka, zaś wegetarianizm lacto-ovo zalicza i nabiał i jajka do diety. Więc polegając na tych definicjach, czysto teoretycznie, interpretuję to tak, że skoro nie precyzuję przedimkiem, to wegetarianin to osoba nie jedząca ani mięsa, ani nabiału, ani jajek. Tymczasem weganin nie je żadnych produktów zwierzęcych ani pochodzenia zwierzęcego, np. miodu, a do tego nie używa niczego produkowanego ze zwierząt, np. skórzanego obuwia.
Z w/w względów określam się prostym mianem "wegetarianina," gdyż bardzo lubię swoje skórzane buty i kurtkę, jak również nie jestem radykalna, gdyż utrzymanie czysto wegańskiej diety jest praktycznie niemożliwe. Tak więc mięsa i ryb nie jem wcale i pod żadną postacią, natomiast nabiał i jajka jadam z konieczności, choć unikam ich w domu (z wyjątkiem half-and-half do kawy - tej jakoś nie potrafię sobie odmówić). Ale jak wychodzę "na miasto," nie zawsze mam wpływ na to co jest w menu, więc zdarza mi się jeść pizzę, lody czy sernik, albo ravioli z serem. Do tego różne chleby, wypieki, krakersy - zdecydowana ich większość zawiera nabiał. Taki to właśnie osiągnęłam kompromis, więc kłamałabym gdybym określała się jako weganka.
A, i jeszcze jedno: ludzie wariacji dostają jak słyszą, że ktoś jest "vegan" - są bardzo podejrzliwi i traktują cię jakbyś był upośledzony, po czym zaczynają się pytania i kazania. "How do you get your protein???" Jak się im natomiast powie, że się jest "vegetarian" - przymują to dużo łatwiej, ze spokojem i z góry zakładają, że jesz nabiał i jajka. Wtedy nie trzeba się bronić, a oni mogą spać spokojnie, że nie padniesz z głodu lub niedożywienia :).
-
2009/08/07 23:00:11
Ta komosa ryzowa mnie zastrzelilas. Znam ja tylko jako pospolite zielsko, a o odmianie ryzowej i jej ziarnach nigdy nie slyszalam. Jak smakuje?
-
2009/08/07 23:13:14
AniaB: teraz Ty mnie zastrzeliłaś! Jak opisać smak? Smaczna jest: drobna, delikatna, lekko kleista i ma taki śmieszny ogonek. Najlepiej sama się przekonaj :).
-
2009/08/07 23:37:09
quinoa jest pyszna moim zdaniem, mozna kupic czerwona i normalna. ja robie jako "side dish" zamiast ryzu np. ale moj maz nie lubi za bardzo niestety.on w ogole nie lubi ikasz, ryzow i innych ziarnistych, co utrudnia sprawe torche. a dziki ryz jadlas (wild rice)? pycha moim zdaniem. poza tym naparwde podziwiam Twoja dyscypline dietetyczna... a piwo chociaz pijesz? ;-)
-
2009/08/07 23:48:32
Ania K: ależ oczywiście, że piwo piję. Ostatnio lubuję się w... wiśniowym. Samuel Adams Cherry Wheat! Pycha! No i wino też piję, tylko miewam różne fazy, że raz wolę jedno, a raz drugie :).
-
2009/08/08 01:12:18
no to super. chociaz cos robisz niezdrowego ;-) ja tez lubie wino i bia;le i czerwone, piwo glownie rodzaj Pale Ale...
-
Gość: Alicja, 71-218-61-249.hlrn.qwest.net
2009/08/08 01:20:18
Myślisz o robieniu soku z warzyw których nie lubisz? Hmmm, a czy masz inne masochostyczne skłonności? :)
Jak ja czegoś nie lubię, to ostatnia rzecz, jaka przyszłaby mi do głowy to robienie z tego soku. Toż to esencja czego się nie lubi!
Dieta poza tym super. Nie dla mnie co prawda, ale super!

Pozdrawiam.
-
Gość: Alicja, 71-218-61-249.hlrn.qwest.net
2009/08/08 01:24:43
masochistyczne. Ja zawsze myślałam, że wcale nieźle jem, a tutaj u Ciebie to kiełków i sałat i ryżowatych i komosowatych (lubię, lecz w umiarze) chmara.
U nas w domu często na stole gości soczewica. Na śniadanie zwykły jogurt i owoce, na lunch też yogurt często. I scones. I serki. I więcej serków.
Wyczuwam jednak masochizm, no ale jeśliś piękna i zdrowa, to i masochizm nie zaszkodzi. No i jeśli masz dobry humor i dobrze śpisz to wszystko jest super.
-
2009/08/08 02:28:43
Alicja: dieta sama w sobie masochistyczna nie jest, bardzo się w niej znalazłam i służy mi lepiej niż początkowo sądziłam. Jest też dużo łatwiejsza w utrzymaniu, niż początkowo sądziłam. Przy zakupach funkcjonuję jak automat, przy robieniu posiłków też. Ale z tym masochizmem to trochę masz rację: jeżeli wierzę, że coś jest dla mnie dobre, to będę to robić niezależnie od tego czy lubię, czy nie. Np. kiedyś nie lubiłam czerwonego wina i gorzkiej czekolady, ale przestawiłam się z białego wina i z mlecznej czekolady bo tak niby było zdrowiej. Ciekawe, że teraz uwielbiam jedno i drugie (tzn. gorzką i czerwone). Odkryłam, że smak się zmienia i można się do czegoś przekonać. A z tym sokiem z warzyw to jest tak, że np. niespecjalnie rzucam się na korzeń selera (celery sticks), ale jakby z niego zrobić sok z dodatkiem np. marchwi, to już inna para kaloszy - da się lubić bez konieczności pogryzania włóknistych kawałków. Albo jarmuż - sporo go trzeba gotować aby nadał się do spożycia, a ja nie mam cierpliwości. A tak przetrzeć na sok z jakimś pomarańczem, wypić i już. Enzymy i witaminy zachowane, a zero roboty.
-
Gość: Alicja, 71-218-61-249.hlrn.qwest.net
2009/08/08 04:52:56
Ja jarmuż czyli kale gotuję krótko, na parze. Jest świetne holenderskie danie, co prawda z kiełbasą, ale ziemniaki, jarmuż i kiełbasa czyli dla Ciebie może być kiełbasa z tofu. Jarmuż gotuje się na parze nad ziemniakami. Danie nazywa się Boerenkool czyli kapusta (w tym wypadku jarmuż) po chłopsku. Jest super, a jarmuż nie gotuje się dłużej niż 5-7 minut. Należy jednak z niego usunąć główną żyłę przed gotowaniem, bo jest twarda. No i oprócz tego jarmuż trzeba trzymać w zamrażalniku, wtedy jest smaczniejszy i szybciej się gotuje.

ja w życiu używam zasady: wszystkiego w umiarkowaniu, łącznie z samym umiarkowaniem. :) I smak i czy lubię jest dla mnie super ważne. Jestem zdecydowanie hedonistką.
Pozdrawiam.
-
2009/08/08 05:09:28
Aneto, bardzo dziekuje za ta notke!! Bardzo roznorodne i kolorowe to twoje menu. I ile roznych ziaren, kasz. O komosie ryzowej nie slyszalam? Czy jesz o stalych porach? Ja ostatnio kupilam sobie jogurt sojowy na sprobowanie, i nie do konca mi podszedl. Mleka nie pije, nie mam wewnetrznej potrzeby, choc ciekawa jestem jak smakuje to sojowe, musze kiedys sprobowac. Co do tofu, czy moglabys polecic marke, ktora jest najlepsza, tez chcialabym sprobowac. Po Twoim wspomnieniu o nalesnikach, jak bylam ostatnim razem w Wegmanie kupilam z pelnego ziarna, musze sprobowac jak smakuja.
A wegetarianskie hamburgery z boca bardzo lubie i te szpinakowe placki, chyba tez z tej samej firmy. Co do wina czerwonego, przez bardzo dlugi okres w moim zyciu uwielbialam czerwone wino, od jakiego roku, nie trawie, za ciezkie jest dla mnie. Nie mowiac juz, ze coraz mniej pije. A soki, mniam, zwlaszcza marchewkowe, ciekawe jak smakuja z innych warzyw.
-
2009/08/08 13:39:38
Ania K: ja też lubuję się w Pale Ale, ciemnych raczej nie lubię, chociaż robię wyjątki.

Alicja: dzięki za podpowiedź z jarmużem.

Alex: tak, w większości jem o stałych porach, chociaż obiad czasem się waha ze względu na bieganie pomiędzy 5:30 a 8 wieczór. Bo czasem jem przed bieganiem, a czasem po. Albo tego dnia nie biegam, to jemy wcześniej. Komosę polecam, dość szybko się gotuje - ok. 15 min., w przeciwieństwie do pęczaku i brązowego ryżu. Z tymi jogurtami, sojowymi czy mlecznymi, to jest tak, że prawie wszystkie jak na mój gust mają za dużo cukru. Kiedy jadałam nabiał, najbardziej lubiłam naturalny jogurt Dannon albo Wegmans Organic (plain).

Co mnie denerwuje wśród wegańskich aktywistów, to to że namawiają ludzi do rzucenia mięsa promując produkty zastępcze na wszystko: jest wędlina z tofu, kiełbasa z tofu, hamburgery z warzyw lub fasoli, jakieś tam chicken nuggets, itp. Ale jeśli ktoś się przestawi z chemicznie przetwarzanego mięsa na chemicznie i do bólu przetwarzane tofu, to moim zdaniem bez sensu. Już lepiej jeść mięso. Dlatego ja stronię od tych wszystkich tworów - jakbym tak bardzo chciała kiełbasy - jadłabym kiełbasę. Ale wolę np. cukinię. Nic na siłę.

Nie wiem jaka jest najlepsza marka tofu, Wegmans ma chyba 2 (nie wliczając smoked tofu firmy Soy Boy, które kupuję do jedzenia na surowo). Do tej pory kupowałam Nasoya i jest całkiem całkiem. Wegmans ma organiczną sekcję produktów i tam kupuję tofu, płatki śniadaniowe, mleko sojowe, komosę (quinoa), masło migdałowe, sosy do sałatek itp. Znalezienie niektórych produktów zajęło mi miesiące, teraz jak wiem gdzie są, jest łatwiej. Ponoć są też lody sojowe, ale tych jeszcze nie próbowałam. Ja też lubię Boca, ale o szpinakowych plackach nigdy nie słyszałam, a szpinak uwielbiam. Pamiętasz jak się nazywają?
-
Gość: Alicja, 71-218-61-249.hlrn.qwest.net
2009/08/08 16:34:49
Lody sojowe są super, ale zauważyłam, że mają bardzo dużo cukru i kalorii - jak normalne ze śmietany. No i trochę tajemniczych składników jest podanych, więc unikam takich lodów.
Te kiełbasy i boczki z tofu zawsze mnie fascynowały, bo zastanawiałam się co to znaczy dla wegatarianów.

Swoją drogą czytałam kiedyś artykuł, zdaje się w Scientific American, o tym, że tofu jest ponoć bezwartościowym produktem. Temperatura potrzebna do wytworzenia go zabija ponoć wszystkie witaminy i pożyteczne składniki i tofu staje się niejako gąbką która zapycha żołądek bez dostarczania żadnych składników potrzebnych organizmowi. Taki był wniosek tego artykułu. Od tego czasu niechętnie podchodzę do tofu bo czuję się oszukana. Lubię, ale widzę, że trzeba jeść inne rzeczy. No a prócz tego te problemy z estrogenami zawartymi w soi.... zdecydowanie istnieje połączenie ich nadmiaru i rakiem piersi. A co jest nadmiarem? Nikt nie wie, a na pewno nie mój lekarz.
-
2009/08/08 16:41:54
Alicja: ogólnie prawda jest taka, że życie jest rakotwórcze i zabija :). Do końca nigdy nie będziemy wiedzieć, co tak naprawdę jest dobre a co nie.
-
2009/08/08 16:56:54
'Trzeba uważać jaką mieszankę się kupuje, bo wiele zawiera nabiał i jajka'
jajka to tez nabial
a bierzesz wapno w tabletkach jesli unikasz nabialu? mi endokrynolog kiedys powiedziala, ze jesli unika sie nabialu to trzeba brac dwie tabletki dziennie.
ja ostatnio jem sporo pumpernikla z pasta z soszewicy (soczewica, tymianek i czosnek). ale na to klade plasterek szyneczki, jajko na twardo, pomidor i posypuje zmielonym siemieniem lnianym. polecam- oczywiscie bez szynki.
a ser kozi jesz?
-
2009/08/08 18:39:06
Hjuston: tak, ale tutaj często się odróżnia "dairy and eggs," lacto- i ovo - , oraz na opakowaniach "contains milk and egg products" - oddzielna terminologia. Nie jem żadnych serów i nie biorę wapnia poza jedną multiwitaminą "Ona a Day Women's." Dla mnie wapń i mleko to jedna wielka kicha przemysłu mlecznego. Warzywa i orzechy mają wystarczającą ilość wapnia jak się je dobrze dobiera.
www.americanheart.org/presenter.jhtml?identifier=4777
-
Gość: Alicja, 71-218-61-249.hlrn.qwest.net
2009/08/08 20:01:08
Co to jest właściwie nabiał? W sklepach jajka są zawsze obok sera i mleka. Miejskie dzieci mogą myśleć, to to samo źródło. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego jajka są zawsze obok sera a nie na przykład mięcha.

Ja w sumie unikam czegokolwiek co jest przetworzone, wolę przetwarzać sama. Stąd moja obecna niechęć do tofu - to jest ogromnie przetworzony i wyparzony na śmierć produkt. Natomiast surową fasolkę sojową to chętnie, ale w umiarkowaniu. Nawet makaron wolę sama robić bo wtedy mam pewność co zawiera.

-
2009/08/08 22:13:41
fajna notka, dzieki! zainsiprowalas mnie :-) choc ja bez serow zyc nie moge, na przyklad takich plesniowych albo starej goudy (takiej co to grudki nie wiem czego chrzeszcza pod zebami ;-) niestety w toonie ciezko o dobre sery...
-
2009/08/09 06:53:17
Dobry zestaw.
My na śniadanie często jadamy rozmaite kombinacje płatków/muesli/granoli. Bardzo lubię angielskie płatki Dorset Cereals i szwedzkie Good For You. W odróżnieniu od większości kanadyjskich nie są słodkie. Ostatnio pojawia się coraz więcej dobrych mieszanek kanadyjskich, zwłaszcza President's Choice (bardzo lubię wiele produktów tej marki, maja na przykład smaczne niskosłodzone dżemy, wyjątek wśród albo makabrycznie słodkich albo sztucznie słodzonych dżemów innych marek).
Ja płatki jadam z jogurem naturalnym - uwielbiam Astro Balkan Style, bez dodaktów, pełnotłusty. Jogurty bez tłuszczu to nieporozumienie, tak jak ser bez tłuszczu. Sama chemia i skrobia. Poza tym jadam z mlekiem a M. z mlekiem sojowym Organic President's Choice, bardzo smaczne.
Bez serów nie ma życia:) Atsanik - wiele małych serowni wysyła swoje produkty, zamów sobie. Na pewno macie u siebie jakiś odpowiednik takiej strony, zresztą z Ontario albo Quebecu też możesz przecież zamówić. Może nie pleśniowe ale jakieś twarde...:
www.ontariocheese.org/cheesemakers_map.php
-
2009/08/09 07:40:20
Atsanik, link o serach dostepnych na preriach dla Ciebie:
www.naturalpastures.com/retailers/sask
Rzut beretem od Ciebie...
-
2009/08/10 05:40:37
Bylam dzisiaj w Wegmanie, wiec poszukalam tych szpinakowych plackow. Firma, ktora je produkuje to Dr. Praeger's. Kupilam tofu, jutro po raz pierwszy bede probowac. Pozdrawiam
-
Gość: anelka, fgd106.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/10 12:25:32
Witam, ja pierwszy raz u Ciebie, ale tak mi sie spodobalo, ze od razu na szybcika za archiwum sie wzielam. Bardzo ciekawie piszesz. Szczegolnie notki o zdrowym zywieniu i wegetarianizmie sa mi bliskie, a ta dzisiejsza o menu naprawde interesujaca. Chetnie Ci podam przepis na przepyszne nadzienie do tortilli (lub do tradycyjnych nalesnikow, takich jak polskie): podsmazyc duzo cebulki, czosnek, do tego sparzony szpinak, pare pomidorow w kostke, przyprawy. Jak sie przysmazy i przestygnie ja dodaje ser feta, ale Ty widze nie jadasz, wiec mysle alternatywnie jeszcze do smazenia dodac tofu. Ja uwielbiam takie szpinakowo nadziewane nalesniki czy tortille.
-
2009/08/10 16:18:41
Atsanik: dzięki :). Ależ wcale nie trzeba obywać się bez serów. Moim zdaniem podstawą jest jedzenie wystarczającej ilości różnych warzyw i owoców, a sery i mięsa to sprawa drugorzędna.

Resvaria: Dobry zestaw? Bez kazania? Dzięki ;). Zgadzam się, że niskotłuszczowe produkty zawierają często jeszcze gorsze produkty zastępcze, stąd ostatnimi czasy stronię od takich. Jednak na nadmiar tłuszczów nasyconych w produktach mlecznych trzeba uważać.

Alex: dzięki za markę placów ze szpinakiem. I napisz jak Ci tofu wyszło. Tofu to bezsmakowa gąbka, która polega wyłącznie na "pożyczaniu" smaku od innych składników i przypraw z którymi jest przyrządzane (można marynować, polewać sosem sojowym, etc.) To właśnie jest w tofu najlepsze, że w zależności od przyrządzenia za każdym razem smakuje inaczej. Mi pierwsze parę razy niespecjalnie smakowało, ale jak się wprawiłam w przyprawianiu, to teraz uwielbiam.

Anelka: witam na blogu i dzięki za przepis :). Skąd piszesz?
-
2009/08/10 17:14:58
A dlaczego miałbym Ci prawić kazania, he?
Na tłuszcze nasycone owszem trzeba uważać, ale o wiele szkodliwsze są trans, tak więc od jakiegoś czasu do wypieków używam tylko masła albo oliwy (virgin), bo wszelakie shortening i margaryny to same tłuszcze trans i chemia. Natomiast do smarowania chleba używamy margaryny bez soli i tłuszczów trans, z niską zawartością tłuszczów nasyconych:
www.loveyourheart.ca/en_ca/content/heart_healthy_living/product_becel_salt_free.aspx
-
2009/08/10 17:27:56
Resvaria: słuszna uwaga z tłuszczami tras. W ogóle sprawa z tłuszczami jest skomplikowana, bo strasznie dużo się nie wie. Tłuszcze trans a tłuszcze nasycone, oliwy wyciskane na zimno żeby nie zabić enzymów, jaki olej do sałatek, a jaki do gotowania, itp... Ciągle czytam, się uczę, a jeszcze tyle do rozgryzienia!

A kazania spodziewałam się chyba dlatego, że Ty z tych umiarkowanych i lubiących jedzenie z całego świata, a ja się powoli zmieniam w ektremistkę-radykała ;).

P.S. 1: "Twarożek" z miękkiego tofu wyszedł znakomicie: 1/3 kostki miękkiego tofu i połówkę awokado: zgnieść na papkę widelcem. Do tego odrobina mleka sojowego, kiełki, szczypiorek, rzodkiewka, przyprawy i gotowe. Trochę inaczej smakuje, ale całkiem dobry, zwłaszcza na świeżym razowym chlebie.

P.S. 2: Lodów sojowych też spróbowałam porównująć uważnie tabele składników i tabele wartości odżywczych lodów sojowych i zwykłych śmietankowych. Lody sojowe wypadają na korzyść , a i w smaku są niegorsze. Może to i mniejsze zło, ale licho ich tam wie.
-
2009/08/10 17:45:06
E, jak masz skłonności masochistyczne to Twoja sprawa, nic mi do tego:)
Dla mnie jedzenie jest jednym z najważniejszych wytworów cywilizacji, więc nie nadaję się na radykała, zwłaszcza, że lubię gotować a do wielu potraw trzeba użyć konkretnych składników, inaczej nic z tego nie wyjdzie. Jasne, że można do kawy dodać mleka bez tłuszczu zamiast śmietany ale smak nigdy nie będzie taki sam. Jestem więc może radykalny od tej strony, że staram się nie kupować produktów z dodatkiem chemii, konserwantów i podejrzanych dodatków. Radykalnie używam na przykład tylko oliwy tłoczonej na zimno, inna mi nie smakuje.
-
2009/08/10 17:46:21
Ps. Zamiast lodów sojowych polecam YogenFruz i pokrewne. Bez cukru, jogurt niskotłuszczowy z owocami. Samo zdrowie, a do tego pyszne.
-
Gość: Michal, 216-80-81-193.c3-0.lem-ubr1.chi-lem.il.cable.rcn.com
2009/08/14 21:54:22
menu wyglada niezle oprocz tofu (yuck!) - czy Twoja rodzina tez jest vegetraininami?
-
2009/08/14 22:02:46
Michał: moja rodzina składa się z męża. Mąż dobrowolnie przyjął ciekawą zasadę, która mi bardzo ułatwia życie (tzn. gotowanie): w domu je wegańsko, jak ja, a jak kupuje lunch na mieście albo je gdzieś w gościach i po restauracjach, to wtedy je mięso. Tym sposobem nadal jada mięso, ale w dużo mniejszych ilościach niż kiedyś i jest z tego bardzo zadowolony. A tak w ogóle to witam na blogu :).
-
Gość: Leilani_aloha, user-10cm5v6.cable.mindspring.com
2009/08/29 13:12:01
Wspanialymi lodami moze byc zamrozony plain yogurt z dodanymi owocami, mozna dodac nasiona i orzechy. Jesli ktos lubi slodszy, to mozna dac syrop z agawy. Trzeba wyciagnac je z zamrazalnika troche wczesniej, aby nadawal sie do jedzenia. Jak wiadomo, nie powinien to byc beztluszczowy yogurt, bo zawiera duzo niepotrzebnych "swinstw". Im prostsze skladniki, tym zdrowszy produkt.
Tofu mozna samemu robic w domu.
Zgadza sie anetacause, odpowiednia ilosc wapnia moga dostarczyc orzechy roznego rodzaju (migdaly, ziarna sezamowe, itd) oraz warzywa. Wapn z tabletki inaczej sie wchlania w organizmie, tylko maly % w nim pozostaje, jesli chodzi o scislosc. Jednak wybor nalezy indywidualnie do kazdego z nas.
Na zdrowie!
Dobrze jest pamietac o dodawaniu do salatek takze listka lub paru (gorzkawy) mleczu.
Ja od Silk wole bezcukrowe "mleko" West Soy.

Tu przy okazji, jako ze ten blog zapewne czyta wiele ludzi, dla zainteresowanych innymi niz farmakologiczne metodami leczenia powaznych chorob:

Cud Terapii Gersona, dlugi film, ale warto obejrzec:
search.yahoo.com/web?fr=yfp-t-701
oraz
QXCI Biofeedback

-
Gość: Leilani_aloha, user-10cm5v6.cable.mindspring.com
2009/08/30 11:00:27
Ten film o terapii Gersona to oczywiscie:
video.google.com/videoplay?docid=6169050139483021263
Przepaszam, nie sprawdzilam i wyszlo jak wyszlo poprzednio.
statystyka



free counters