Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Śmierć przyjaciela

Już od jakiegoś czasu liczyłam się z jego odejściem. Niestety nawet jeśli człowiek wie, że ta chwila jest nieunikniona, nigdy naprawdę nie jest gotów. Odkrycie tego faktu jest tak samo bolesne, jakby było zupełnie niespodziewane.

W piątek wieczór wróciłam do domu do czarnego monitora mojego laptopa. W lewym górnym rogu widniały białe litery czcionki DOSa: „Operating system not found...” Twardy dysk obracał się ze zgrzytem. Wiedziałam, że to koniec, ale podjęłam wszelkie możliwe próby przywrócenia go do życia: włączałam i wyłączałam komputer i grzebałam w Bios. Nic. Twardy dysk odmówił posłuszeństwa. Maszyna nadal chodziła, ale już nie rozpoznawała dysku: „Hard drive: none”. Wszystko poszło w diabły, bo od dawna nie robiłam backupu. Mój prawie siedmioletni laptop jeszcze z czasów studenckich, ogromna część mego życia – padł bez uprzedzenia. Ze smutkiem po raz ostatni wyłączyłam maszynę. Wyciągnęłam zewnętrzną kartę sieci bezprzewodowej, wtyczkę mikrofonu i USB bezprzewodowej myszy. Zamknęłam klapę i odłączyłam zasilacz. Umarł król.

Uświadomiłam sobie, że praktycznie jestem odcięta od świata. Weekendowe rozmowy przez Skype z rodziną, e-mail, blog, płacenie rachunków i robienie przelewów przez internet, arkusz kalkulacyjny z finansami, czytanie wiadomości, robienie zakupów, sprawdzanie pogody, wyszukiwanie map  – właśnie straciłam do wszystkiego dostęp. Pierwsze co zrobiłam w sobotę rano to sprawdzenie, o której otwierają sklep z elektroniką Best Buy. Nie było wstukiwania nazwy sklepu w wyszukiwarkę, aby znaleźć numer telefonu. Trzeba było wertować książkę telefoniczną.

Do domu przywiozłam śliczne białe cacko Sony Vaio. Mały, perłowy, z błyszczącym wyrazistym ekranem ma wszystko czego sobie zażyczyłam. Wypasiony Sony był dwa razy droższy niż najtańszy laptop w sklepie, a mimo to kosztował parę stów mniej, niż mój ś.p. Dell, który w 2002 roku był najtańszym dostępnym modelem na rynku. Niech żyje król!

Swoją drogą, ciekawy to był tydzień. Padły nam obie elektryczne szczoteczki do zębów (w jednej nawalił włącznik, a w drugiej akumulator) oraz przepaliła się suszarka do włosów. Do tego mąż miał stłuczkę, ale bez wielkiej szkody: mąż zatrzymał się do skrętu w lewo, pan za nim również zatrzymał się, ale pani za panem już nie zdążyła i tak mocno wjechała panu w zderzak, że jego samochód uderzył w zderzak męża pomimo znacznej odległości. Cieszymy się jak dzieci, że nie trzeba wymieniać zderzaka oraz z nowych szczoteczek do zębów i laptopa. Suszarkę za to mam zapasową.

poniedziałek, 06 lipca 2009, anetacuse

Polecane wpisy

  • iPhone wytrzymalski

    Jako dorosła osoba "na swoim" nigdy nie miałam telefonu stacjonarnego. Kiedy wyszłam za mąż, w naszym wspólnym domu były tylko jego komórka i jej komórka. Kiedy

  • Sępy krążą wokół ofiar Volkswagena

    Mamy dwa samochody VW TDI. Tak, dwa całkiem nowe, ale obecnie zniesławione brudne diesle. Odkąd wybuchł skandal z emisjami, nasza skrzynka na listy notorycznie

  • Plan na uporządkowanie życia cyfrowego

    Pomiędzy nowym macbookiem , starym pecetem, starym zewnętrzym twardym dyskiem, nieuporządkowanymi tysiącami zdjęć rozsypanymi po komputerach, dyskach, pendrivac

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/06 17:45:44
Nam ostatnio padl dvr. Zadnych znakow ostrzegawczych nie bylo. Backupu nie da sie zrobic, jak z kompa, wiec wszystkie nagrane filmy poszly w cholere, wlacznie z moim odcinkiem "Check, Please!".
-
2009/07/06 17:52:47
Ania: a to niefajnie. Ja się pocieszam, że (chyba) nic specjalnie ważnego tam nie miałam. Teraz muszę wymyśleć jakby tu utłuc HD zanim oddam laptopa do recyclingu.
-
2009/07/06 17:53:05
backup swieta rzecz. ja robie 1 w tygodniu. szkoda, ze nie kupilas maka (btw- backup na makup robi sie bardzo prosto i sympatycznie).
nam sie w weekend zepsula klima.
-
2009/07/06 17:57:04
Hjuston: no właśnie przeczytałam o Twojej klimie i nie zazdroszczę. Od prawie 9 miesięcy myślałam nad makiem i doszłam do wniosku, że zostanę przy pececie. Zaczęłam słyszeć różne niefajne rzeczy na temat spapranej jakości w makach ostatnimi czasy, nie chciało mi się kupować nowego ofisa ani uczyć nowego OS (taa, teraz mam Vistę i też się muszę uczyć, bo zeszłam z XP - a w październiku mam free upgrade do Windows 7), no i jednak one są nadal drogawe. Chociaż Best Buy miał maka Air za $999...
-
2009/07/06 18:57:00
Juz myslalem, ze cos sie stalo a Tobie po prostu padl komp:)

Do laptopow mozna bardzo tanio kupic nowe, wieksze dyski, wiec mozesz sobie taki nabyc i zostawic starego della jako maszyna zapasowa.

Ja nie lubie Makow, niczego czlowiek nie moze sam wymienic ani ulepszyc, nie mowiac o tym, ze wiele programow, ktorych uzywam istnieje tylko w wersji PC.

Uzywalem wszystkich wersji Windows, od 3.11 do Visty i Vista zdecydowanie najbardziej mi sie podoba. Szybka, stablina, ladna. Poza tym lubilem 2000.
-
2009/07/06 19:06:41
Resvaria: No wypraszam sobie, że mi PO PROSTU padł komp! Dla mnie, panie tego, to tragedia życiowa była! W oczach zrobiło się ciemno i świat podupadł... ;) Całe szczęście w pełni i prędko rozwiązywalna przy pomocy $$$. A tak na poważnie, to cieszę się, że choć jedna osoba ma pozytywne zdanie o Vista. Bo ja nie miałam wyboru... Albo Mac albo PC z Linuxem lub Vista, a ani do Maca ani do Linuxa mi się nie paliło. Czas pokaże, jaki Windows 7 będzie.
-
2009/07/06 19:31:34
No wiem wiem, jak pada komp to jest tragedia. Ja sam nie robilem dawno kopii zdjec. muzyki i dokumentow... Jak mi padnie to chyba sie wsciekne, ale przed wakacjami nie za bardzo mam zbednych $150 na zapasowy dysk.
Z Linuxem sie probowalem zaprzyjaznic kilka razy. Dzialal, dogadywalismy sie ale doszedlem do wniosku, ze mi sie nie chce spedzac godzin na grzebaniu w kernelu albo na szukaniu sterownikow. Poza tym ten sam problem - nie dzialaja moje niezwykle potrzebne mi programy jak Adobe Acrobat, Photoshop, EndNote, Zune i gry:)
-
2009/07/07 04:17:34
siedmioletni Dell! wow. ostatnimi czasy slysze tylko niezbyt pochlebne opinie o Dellu a tu taki staruszek sie uchowal ;-)) przepraszam jesli urazilam ;-)
ja tez jakos sie sklaniam w strone windowsow, niestety nie wszystkie porgramy, ktore uzywam sa na maka, no chyba zeby miec dwa systemy na jednym laptopie, ale to juz troche za duzo zabawy jak dla mnie.
-
2009/07/07 05:24:18
Ja mam Della i się bardzo lubimy, tyle, że to nie laptop a desktop, bo na czyms muszę odpalać gry a Wiedźmin jest wymagający:) Dodam, że to mój pierwszy "firmowy" komp, do tej pory zawsze sobie sam składałem. M. ma "składaka", któreś tam z kolei wcielenie w Kanadzie. Nie gra, ale używa Photoshopa, więc musi mieć szybki procesor i dużo pamięci. Poza tym mamy staruszka-laptopa HP/Compaq. Kupiliśmy go niedługo po przyjeździe do Toronto, więc też już wiekowy. Działa całkiem nieźle, ale dysk mu dawno wymieniłem na szybszy i większy. Ma też drugą baterię, bo oryginalna siadła. Zasilacz jest połatany, bo to jedna z dwóch albo trzech rzeczy, które nasz pies postanowił zjeść. Odgryzł końcówke zasilającą, ale tę od strony laptopa, więc nie tak łatwo to było naprawić. A wiłaśnie miałem wtedy jakiś pilny deadline na uczelni i myślałem, że psa uduszę... Laptop jest cięzki jak sto diabłów i jak go tachałem z sobą do Lwowa to sklinałem w duchu. Dodam, że wszystkie nasze komputery od zawsze mają imiona. Laptop to Maciek, komp M. to Prosiak a mój to Franz. Wy nazywacie jakoś swoje kompy?
-
2009/07/07 06:29:42
A mnie sie 4 lata temu kwas z baterii laptopa wlal do hard drive i bylo po laptopie... Otworzylam go rano i dostalam podobna wiadomosc jak Ty: operating system not found... Myslalam, ze zejde na zawal!... A teraz mam dwa, i Maca i PC, ale do obydwu mam zastrzezenia. I czesto z obydwu wyjmuje baterie i sprawdzam, czy nic z nich nie cieknie...

p.s. Myslalam, ze rzeczywiscie ktos znajomy odszedl... :)
-
2009/07/08 02:44:36
Resvaria: grzebanie się jest dla pasjonatów, ja też nie lubię się grzebać, i tak mało czasu mam.

Atsanik: kiedy kupowałam Della 7 lat temu to był wielkim "wow" na rynku i cieszył się rewelacyjną reputacją. Do tego dawał zniżki nauczycielom i studentom, a ja wtedy studentką byłam. Z ich help desku korzystałam dwa razy przez cały ten okres i w obu przypadkach byłam bardzo zadowolona. Nie wiem jak jest teraz. Tyle, że ta sama marka mi się nudzi i pomimo dobrego doświadczenia z Dellem miałam ochotę na coś innego.

Sorbet5: wiadomo, rzeczy się psują i nic nie jest idealne. Ale z tą baterią to nigdy bym nie pomyślała. Brr.
-
2009/07/08 12:25:33
Witam serdecznie. Czytam Pani bloga od kilku miesiecy, ale dopiero dzis odwazylam sie napisac komentarz. Smierc takiego przyjaciela to wielka strata. Kiedys stracilam zawartosc calego dysku(jeszcze w stacjonarnym PC-cie), najbardziej bylo mi zal muzyki, zdjec, tego co wywolywalo wspomnienia, emocje. Pamietam ze lzy mi wtedy pociekly po policzkach. Rozumiem Pani strate calkowiecie. Eh.. sentyment... Choc ja mam od kilku lat inny problem. Nie wiem dlaczego ale wiekszosc sprzetow elektronicznych po prostu zaczyna sobie przy mnie platac figle. Kilka przykladow: 1.Zawsze jak wpadalam do jednej kolezanki zaczynal jej sie ciac internet az w koncu padal. 2.Zawsze jak siadalam do kompa innej kolezanki zaczynaly jej sie przycinac strony, komp wolniej chodzil - zazwyczaj konczylo sie resetem, albo moim odejsciem od sprzetu, co sprawialo ze sprzet zaczynal dzialac poprawnie. 3.Zajechalam po 2miesiecznej nieobecnosci do domu na 2 dni, efekt: padla myszka, klawiatura oraz internet. 4.Wrocilam miesiac pozniej - padl internet. 5.Zaszlam do banku aby podjac pieniadze z zagranicznego konta - padly serwery zagraniczne. 6.Ostatnio bylam w banku zrezygnowac z prowadzenia rachunku - zepsula sie xerokopiarka, na ktorej kobieta xerowala mi dokumenty. To tylko niektore z moich przygod z maszynami, sprzetami i wszelkimi dzialajacymi na prad lub baterie urzadzeniami. W domu mowia mi, ze powinnam pojsc do wrozki na odczynienie uroku. No coz, najwidoczniej moja milosc do komputerow objawia sie dosyc dziwacznie. Pozdrawiam i zycze duzo radosci z nowego sprzetu.
-
2009/07/08 12:34:20
Magen007: witam :). Rzeczywiśnie niebywały pech. Mam nadzieję, że w rezultacie naszej wymiany komentarzy nie padnie mi blog ;). Pozdrawiam serdecznie.
-
2009/07/08 18:51:04
resvaria: mysmy tez od zawsze skladali sobie sami (albo kupowali skladaki). przednia zabawa, jak na przyklad kiedys wieki temu jak zle wsadzilismy pamiec i spalilismy ja, tak ze nawet dymek bylo widac ;-)
a komputerow nie nazywamy, choc idea sama w sobie bardzo mi sie podoba ;-)
statystyka