Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Książki audio

www.playaway.comNa blogu Ewy777 była kiedyś mowa o książkach audio i o ile dobrze pamiętam, większość osób wypowiadających się zdecydowanie wolała sobie poczytać niż posłuchać. Książki audio dostępne są na kasetach, na płytach CD, jak również w formie MP3, gdzie na jednym krążku można zmieścić 16 godzin nagrania, zamiast tradycyjnych 74 minut na CD. Do kupienia są raczej drogie, ale są za to dostępne w bibliotece.

Pierwszy raz przyszło mi do głowy słuchać książek audio podczas długich podróży służbowych, kiedy godziny spędzałam za kierownicą. Byłam zafascynowana faktem, że mogę słuchać czegoś ciekawego i wzbogacającego, a jednocześnie poświęcić uwagę prowadzeniu samochodu. Odkąd przestałam jeździć służbowo, książki elektroniczne poszły w kąt.

Zeszłej jesieni postanowiłam powrócić do czytania. Niestety publicznie ogłoszona akcja „odchamiania” się nie powiodła, gdyż czytać po prostu nie mam czasu. Mam stertę rozpoczętych książek, które czytam po tak maciupkim kawałku, że nigdy nie mogę dobrnąć do końca. Prawie cały wolny czas poświęcam sportom, komunikacją miejską nie jeżdżę, więc w drodze do pracy nie poczytam, a przebrnięcie przez książki na CD w samochodzie zajmuje miesiąc, bo aż tak daleko nie dojeżdżam. Ostatnio jednak dokonałam przypadkowego odkrycia, które—jak domniemam—zmieni moje życie. Playaway.

Playaway jest samogrającą książką audio. Jest to małe lekkie cacko zasilane pojedyńczą baterią AAA, niewiele większe od iPod’a, na którym nagrana jest jedna książka. Wypożycza się to z biblioteki, wtyka własne słuchawki i gotowe. Wypożyczając Playaway nie muszę mieć odwtarzacza MP3 i nie muszę niczego ściągać – po prostu wtykam się i idę. Dzięki temu mogę słuchać książek spacerując z psem, jadąc i idąc do pracy, jedząc lunch, sprzątając kuchnię, czy biegając. Dla mnie to rewolucyjne, gdyż teraz i wilk syty, i owca cała: robię to co zwykle, a jednocześnie „czytam.” Problem jedynie w tym, że biblioteka póki co ma mały wybór Playaway, chyba dlatego, że są bardzo drogie. Ale są inne opcje. W bibliotece można również elektronicznie wypożyczać książki na MP3 bez wychodzenia z domu, więc mam w planie kupić iPod’a – zdaje się, że jestem jedyną osobą na tej planecie bez odtwarzacza MP3. Czas to zmienić – w imię czytania.

P.S. Właśnie przypadkowo natknęłam się na przydatny link na pierwszej stronie GW: http://audioteka.pl/

wtorek, 28 lipca 2009, anetacuse

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/28 18:55:22
Polecam z własnego doświadczenia - zaczęło się zeszłej zimy od słuchania książek audio (dołączanych swego czasu do Wyborczej) w drodze do Helsinek i spowrotem, teraz są to głównie cotygodniowe podcasty magazynów Nature i Science, ale też WorldTechnology Podcast, czy podcast NASA lub mp3 z konferencji TED, wszystko oczywiście ściągnięte z sieci. Gorąco polecam
-
2009/07/28 18:57:39
Finżynier: z tego co słyszę to podcasty to rzeczywiście rewelacyjna sprawa, Hjuston kiedyś o tym pisała. Muszę się tym bliżej zainteresować jak już nabędę odtwarzacz MP3.
-
2009/07/28 19:06:45
o konferencji TED tez kiedys pisalam i tez polecam
-
2009/07/28 19:07:29
acha- jesli masz komputer i itunes to mozesz sobie podkasty sciagac i wypalac na cedeka i tak sluchac w samochodzie.
-
2009/07/28 20:16:11
Pociesze Cie, ze tez mialam ambitny plan czytania, ale od pol roku czytam poradniki ciazowe, a juz niedlugo przerzuce sie na kotki, pieski i kaczuszki ;)

Podcasty sa rzeczywiscie fajne, dorzucam swoj glos "za".
-
2009/07/28 21:23:39
na itunes chyba mozna jakies ksiazki nawet i za darmo sciagnac. ja w ogole nie czytam, tragedia, od pol roku ta sama ksiazka lezy przy moim lozku i to nie zaczeta nawet :-( jesli chodzi o moje dojazdy, to dla mnie rzadzi NPR. jestem na tyle uzaleznione, ze sluchanie muzyki czy czegokowliek innego jest dla mnie strata czasu. ale gdyby w moim zyciu zabraklo NPR (odpukac!!), tez bym sie pewnie zainteresowala tym ksiazkami audio.
-
2009/07/28 22:08:39
Ja w metrze spedzam okolo dwoch godzin dziennie. Godzina w kazda strone, z czasem na czytanie nie mam wiec problemu. W dodatku odkad na imieniny mezu kupil mi kindle nie ma tez problemu dzwigania ksiazek. Wynik- czytam wiecej niz kiedykolwiek.
-
2009/07/29 02:30:06
przekonalam sie do audiobookow calkiem niedawno, ale najpierw za sprawa podcastow wlasnie (moje ukochane radio WNYC ma taki genialny program popularnonaukowy RADIOLAB, ktory zawsze mi jakos umknal, a ze probowalam nadrobic zaleglosci, sciagnelam caly cykl w empeczach i sie wreszcie udalo; potem odkrylam kapitalne wyklady the teaching company, od ktorych bylam przez dluzszy czas uzalezniona; a wreszcie siegnelam i po fiction, bo jesli juz czytam ksiazki tradycyjne, to jednak raczej nie beletrystyke... i jestem kupiona! szczegolnie, ze sluchac audiobookow mozna na przyklad na rowerze treningowym, a zawsze mi sie wydawalo,ze samo cwiczenie to troche strata czasu... :)
-
2009/07/29 02:58:23
Hjuston: hehe, jestem do tyłu z całą tą technologią MP3 i wypalania CD. Ze swoim starym komputerem ani wypalarki CD nie miałam, ani na iTunes się nie mierzyłam bo ledwo dychał. Nowy komputer mam dopiero od niecałego miesiąca i zdaje się w najbliższej przyszłości przyjrzę się różnym wymienionym tu opcjom. Nie wiem o co chodzi z tą konferencją TED, ale wygugluję sobie kiedy przyjdzie czas.

AniaB: ale przynajmniej czytasz. Moją ulubioną od wielu miesięcy lekturą są wszelakie poradniki zdrowego żywienia. Tylko wolno mi idzie z tym czytaniem. A pieski i kaczuszki też mogą być, zdecydowanie wpłyną na rozwój, tylko już nie Twój ;).

AniaK: ja mam love-hate relationship z NPR. Lubię, ale od czasu do czasu mnie dobija wieczną negatywnością i przestaję słuchać na całe tygodnie.

Evita_duarte: w sumie Ci zazdroszczę. Kiedy w przeszłości jeździłam komunikacją miejską, bardzo sobie ten czas ceniłam i prawie zawsze czytałam. Syracuse nie jest wielką aglomeracją, jest rozciągnięty w przestrzeni i bez samochodu bardzo trudno jest sobie poradzić. Komunikacja miejska to rzadko kursujące autobusy o kiepskich połączeniach, co czasowo i logistycznie nie wchodzi w rachubę. Kindle to fajna rzecz, ile lżejsza od kilku książek w torbie. Żebym czytała, też pewnie bym kupiła.

Bigapple: dzięki za linki. Jeszcze jedną rzeczą jaką lubię w książkach audio to to, że uczę się wymowy nowych słów. Czytająć po angielsku często trudno jest zgadnąc jak nowe słowo jest wymawiane, przez co nawet znając znaczenie człowiek nie odważy się go użyć. A przy lektorze - wszystko jest jasne. Z tym ćwiczeniem to faktycznie - fajnie jest robić dwie rzeczy pożyteczne na raz. Jak biegam na bieżni to oglądam filmy lub seriale.
-
2009/07/29 05:27:45
o, bigapple napisala o RADIOLAB. a to puszczaja tez na NPR ;-) super jest ten program. nie wszystko jest negatywne, np. wekendowe wait wait don't tell me, click&clack, albo fresh air, this american life, science friday czy wlasnie radiolab. a te wszystkie audycje mozna sciagnac w postaciu podcastow z itunes.
statystyka



free counters