Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Test z języka polskiego

Test dostępny jest tylko do jutra, ale zachęcam wszystkich do spróbowania. Mnie niestety zabił brak polskiej klawiatury.

http://www.akademiajezykapolskiego.pl/index.php/narodowy-test-z-jezyka-polskiego

wtorek, 21 kwietnia 2009, anetacuse

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/04/21 22:58:45
Przeklejalam z Worda. Wynik sredni, ponizej moich oczekiwan. Cholera no.
-
2009/04/22 04:40:22
Ile, ile?
Ja mam 29 czyli 72.5% :)
-
2009/04/22 04:42:06
ja 27 czyli 67.5% Ach jo....
-
2009/04/22 04:43:07
PS. Swoją drogą nigdy nie słyszałem, żeby pociąg się zbliżał "ku...". Na południu Polski zawsze zbliza się "do". A więc zbliżał się do Wrocławia a nie ku Wrocławiu/owi?
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 19:27:38
Mnie mój wynik nie rozczarował, no i Państwa zapewne też nie zdziwiłby. W końcu to ja, Alicja, a więc musi być, jak jest.
Czytam książek polskich sporo, a oprócz tego codziennie w myślach dziękuję pani nauczycielce polskiego z podstawówki, że była tak ostra, jak była. I rodzicom, i dziadkom też. A wszystkim tym osobom to podziękowałam osobiście już kilka razy.
U mnie w klasie w pewnym momencie było na polskim dyktando codziennie. A że polski był codziennie, to i dyktando też. Nie jestem polonistką, ale moją emigracyjną ambicją jest mówienie i czytanie po polsku na poziomie wyższym niż nawet rodacy w Ojczyźnie. Pozdrawiam.
-
2009/04/22 20:08:57
pozdrawiam alicje.

aneta- ja nie wiem o co ci chodzi z tym, ze nie mmasz polskiej klawiatury. przeciez kazdy ma. wystarczy sobie tylko przelaczyc w ustawieniach i juz masz.
-
2009/04/22 20:39:21
Hjuston: ja pierdzielę! To takie proste? A ja cały ten czas WSZYSTKIE swoje wpisy pisałam w specjalnie do tego zaprogramowanym na shortcuty i symbole Wordzie i wklejałam... Jessssu. Nic to, lepiej późno niż wcale, dzięki! Teraz będę się musiała przyzwyczaić.

Test moim zdaniem był zbyt wyszukany jak na mowę potoczną, więc specjalnie niskimi wynikami bym się nie przejmowała.

Alicja: gratuluję. Z ciekawości spytam jakie środki stosujesz w przekazaniu mowy swoim dzieciom? Czy panujesz również uczyć je pisać?
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 21:12:50
Pani Houston dziękuję za pozdrówko i odwzajemniam się.

Moje środki do nauczania polskiego są bardzo proste. Ja rozmawiam z dziećmi w domu prawie wyłącznie po polsku, a jak są goście, to oczywiście nie. Zawsze cierpliwie i bez zdenerwowania poprawiam blędy, ale to dopiero od jakiegoś 4 roku życia, bo do wtedy dzieci same uczą się słysząc mowę i do lat 4 poprawianie nie działa (to jest normalne u wszystkich dzieci w każdym języku. One same sobie podświadomie układają reguły gramatyczne, stąd do 4 lat słyszy się "I goed" i poprawianie nie działa - a potem, jak czar, działa! ). Książki polskie czytamy wszyscy, i bajeczki jak dzieci były małe. Męża nauczyłam też po polsku mówić, ale dzieci znają polski lepiej. Raz na tydzień robię dzieciom dyktando i teraz to już mogę im wyjaśniać zasady gramatyczne, no i oczywiście dzieci świetnie znają pojęcie "wyjątków". Kiedyś to było ich ukochane słowo - "wyjątek!". Polskich książek i gramatyk mamy w domu masę, więc jak nie jestem pewna, to zawsze sprawdzam. Gramatyka jest bardzo logiczna i można wszystko cierpliwie wytłumaczyć. Oczywiście metoda marchewki czyli "positive reinforcement" działa bardzo dobrze. Dzieci piszą po polsku zupełnie nieźle. W sumie to jest dużo pracy, ale ja zawsze do tego podchodziłam lekko i z entuzjazmem i z radością i jakoś to fajnie zaowocowało.
Są jeszcze tak zwane czynniki pośrednie (praca głownie z domu) itd., które ogromnie pomagają w tej sprawie, ale o tym może innym razem.

Też uważam, że test wcale nie był dostosowany do mowy potocznej, wbrew przeciwnie - do mowy poprawnej i takiej formalnej.

Pozdrowienia.
Alicja
-
2009/04/22 21:51:48
Mowa potoczna wcale nie musi być niepoprawna. Wydaje mi się, że jest wręcz odwrotnie - polskie teksty formalne i prasowe aż roją się od błędów logicznych i stylistycznych.
Co do ortografii to nie do końca rozumiem fiksację co poniektórych Polaków na tym punkcie. W końcu język się zmienia i reguły ortografii również. Jeśli macie wątpliwości to zerknijcie do jakiejkolwiek książki polskiej wydanej przed wojną albo wcześniej. Nigdy nie miałem problemu z dyktandami, też mieliśmy ich w szkole sporo, ale nie do końca rozumiem ich sens. Ktoś kto ma ciekawy styl i dobre pióro przez sporą częśc polonistów będzie lekceważony tylko dlatego, że nie potrafi opanować dżungli reguł polskiej ortografii, za to ktoś kto pisze bezbłędnie dostanie dobre oceny, choć polotu w jego pisaniu tyle co kot napłakał. Dlatego podchodzę do tego typu testów i ogólnie do tak lubianych w Europie "norm" z dystansem.
Alicja pisze, że polska gramatyka jest logiczna. Śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie. To wyjątki a nie reguły są jej podstawą i dlatego tak piekielnie trudno jest się polskiego nauczyć obcokrajowcom. Nie twierdzę, że się nie da, ale jest to bardzo trudne. Skoro większość Polaków wykłada się na fleksji i składni i fonetyce to jak mają się tego nauczyć ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć o co u licha chodzi z tymi rodzajami, końcówkami i tak dalej. Trzy rodzaje w liczbie pojedyńczej ale tylko dwa w mnogiej, monstrualna ilość grup deklinacyjnych (łatwiej mówić o wyjątkach niż regułach), makabryczne koniugacje (proszę sobie odmienić przez czasy, tryby i osoby takie miłe czasowniki jak żąć, zmagać, mleć itp.) i formy pochodne tego samego czasownika... Do tego duża dowolność szyku i formy pochodne czasowników (pisać, wpisać, przepisać, rozpisać, zapisać, odpisać, wypisać, spisać, napisać, dopisać, podpisać...) i tak dalej i tak dalej.
-
2009/04/22 21:57:58
Resvaria: nie mowie, ze mowa potoczna jest niepoprawna, a raczej, ze jest mniej wyszukana. Rest byl niepraktyczny o postawionej zbyt wysoko poprzeczce. Ktos kto nie mieszka w Limanowej (?), Suwalkach, Losniu, czy Jablonnej nie musi wiedziec jak sie to odmienia. Co do gramatyki to zgadzam sie: same wyjatki.
-
2009/04/22 21:58:29
Miało być: TEST był niepraktyczny...
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 22:12:55
Nie zgadzam się z resvaria w zupełności, bo po intensywnym przestudiowaniu polskich gramatyk doszłam do wniosku, że naprawdę można sobie wybrać regularne i logiczne rzeczy do nauczania i to wystarcza do niezłego poziomu języka. Dodatkowe przyjemności typu wyjątkowe odmienianie zostawia się na później. Na pewno w polskim jest masa wyjątków. W pisowni ja dzieci uczyłam takowych przez pisanie całych wyjątkowych wyrazów innym kolorem długopisu (zielonym w naszym przypadku). A więc "pszczoła" i "pszenica" są bardzo zielone na zawsze u mnie w mózgu. Skąd ta metoda? Oczywiście od mojej pani polonistki ze Szk. Podst.!
W historii ortografii polskiej było w sumie tylko kilka reform w ciągu XIX i XX wieku, a więc te książki o których resvaria wspomina, to są świadectwa ortografii polskiej sprzed 1 czy drugiej reformy.
A pisanie z polotem i pisanie ortograficznie to zupełnie dwie sprawy i moim zdaniem, mają ze sobą niewiele wspólnego. Najlepiej to polot mieć zawsze, a jak się nie ma, to ja nie wiem co należy zrobić.:)
A jakoś pisaniny z polotem lecz niegramatycznej to ja nie mogłabym spokojnie czytać. Może to świadczy coś o mnie, ale ja jestem ogólnie raczej zrelaksowana i nie denerwuję się, ale brak znajomości PODSTAWOWYCH zasad gramatycznych drażni mnie. Mogę to porównać do przepisów jazdy drogowej. Przepisy są po to, żeby wszystkim było łatwiej i bezpieczniej poruszać się. W przypadku języka, to, żeby było łatwiej porozumiewać się. I każdy nie powinien sobie własnych reguł układać, bo robi się zamęt.

Obstaję przy tym, że mimo, że w polskim jest masa wyjątków, to sama struktura gramatyczna i zdania i części mowy jest bardzo logiczna. Trzeba to samemu rozumieć, żeby logicznie móc uczyć. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Alicja

-
2009/04/22 22:17:37
Aneta, mój komentarz był raczej do tego co napisała Alicja. Zgadzam się z Tobą, że poprzeczka była ustawiona wysoko, ale tak jak napisałem, wcale nie uważam, że to ma jakiś sens poza zabawą. Poza tym nie zgadzam się z "jedynie słuszną" odmianą polszczyzny. W końcu na Śląsku ludzie wychodzą "na dwór", w Małopolsce i na Śląsku Cieszyńskim "na pole" a jeszcze gdzie indziej "na podwórze". Tak samo w okolicach Krakowa ludzie mówią "pora" (warzywo) a nie "por", na Śląsku w wielu miejscach jest "ta wafelka" a nie ten wafelek i tak dalej. Nie wydaje mi się, żeby jedna wersja była lepsza od innych.
-
2009/04/22 22:22:49
Nie moglam sie powstrzymac od ponownego sprawdzenia. Po zastosowaniu polskiej klawiatury (jeszcze raz dzieki, Hjuston), moj wynik poprawil sie o 25%. Teraz mam... 67.5% -whoa! ;) Obciach, bo cale zycie bylam (podobno) dobra z polskiego, ale trudno. Widac juz nie jestem.
-
2009/04/22 22:26:32
Alicja: Trzeba to samemu rozumieć, żeby logicznie móc uczyć.

Sęk w tym, że native speakers jakiegokolwiek języka nie operuje świadomie tymże na poziomie gramatycznym. Innymi słowy, mówiąc nie zastanawiamy się dlaczego używamy tej formy a nie innej.
Skoro polska gramatyka jest taka prosta to bardzo proszę o proste wyłożenie deklinacji. Ot takie dla kogoś kto polskiego nie zna. Jeszcze nie spotkałem takiego podręcznika do polskiej gramatyki, który by miał coś takiego...
-
2009/04/22 22:37:45
Aneta, ten test nie sprawdza poziomu Twojej znajomości polskiego, nie przejmuj się. Nie da się "być dobrym" z polskiego ani innego języka. Ważne jest to jak budujesz zdania, jaki masz zasób słownictwa, jak wymawiasz i akcentujesz a nie to czy wiesz jak się odmienia Romek Kuć albo Wojtek Jóźków... Swoją drogą wstawianie nazwisk do takiego testu jest idiotyzmem, bo najwięcej wyjątków jest właśnie w nazwiskach. Poza tym często trzeba językoznaczwej wiedzy, żeby wiedzieć czy dane nazwisko jest odmienne tak albo inaczej. Skąd mamy na przykład wiedzieć jak odmieniac takie polskie nazwiska jak Degenhardt, Fudali, Maslej, Domagarow, Menżyk?
-
2009/04/22 22:46:34
Resvaria, zgadzam sie z Toba. Probowalam wytlumaczyc mezowi odmiane przez przypadki w jakis logiczny sposob, ale jest to naprawde trudne zadanie. Polska gramatyka jest koszmarnie trudna dla cudzoziemca, zwlaszcza z kregu anglojezycznego, w ktorym nie ma odmiany rzeczownikow i przymiotnikow przez przypadki i rodzaje. Sama nie zdawalam sobie sprawy, jak skomplikowanym jezykiem jest polski, dopoki nie zaczelam uczyc meza.
-
2009/04/22 22:53:57
Aha, ja nie wiem, jak zmienic ustawienia klawiatury. Aneta, mozesz wyjasnic, please?
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 23:04:03
Oczywiście trzeba rozumieć samemu, żeby logicznie uczyć. Stąd wspomniałam o masie polskich gramatyk i o moim zaglądaniu do nich. Oczywiście, native speakers mówią językiem nie uczonym formalnie, a raczej sami formułują reguły podświadomie (stąd częste typowe błędy dziecięce, nie reagujące na poprawy).
Proszę pamiętać, że ja uczyłam swoje dzieci gramatyki od początku ich życia, uczyłam pisania równolegle z ich angielskim pisaniem, mniej więcej godzinę dziennie, chociaż na początku mniej.

Kiedy uczyłam już z pisaniem, a może i trochę wcześniej, wyłożyłam co to jest rzeczownik i chyba z miesiąc bawiliśmy się w identifikację takowych. W zabawach oczywiście. Wtedy uwrażliwiałam dzieci na końcówki. Od tego należy zacząć, moim zdaniem. Jednocześnie uświadamiałam rodzaj. A więc "myszka, biedronka, małpa, mama, tablica. To wszystko bez formalizowania tabel polskich deklinacji, ale sama wiedziałam, że muszę "przerobić" wszystkie grupy deklinacyjne, bez dawania im numerów, ale porównania (no to biedronka to tak jak myszka). Nauczyłam pytań przypadkowych - i to ułatwiło sprawę. Jeżeli dobrze pamiętam, to grup deklinacyjnych jest 17 albo 18. Dzieciom grupowałam więc deklinacje wedle tego co już znały. Na przykład lala odmienia się tak sala, ale już nie tak samo jak mama. I tak kierowałam, tylko sama musiałam pamiętać kluczowe przykłady. W teorii dla dorosłych to robi się rozpiskę końcówek, oraz tzw. tematów. Czyli wniosek, że NIE wszystkie słowa, które kończą się na -a odmieniają się tak samo. Łąka odmienia się inaczej niż ulica i sedno jest w temacie. W łące, temat kończy się na "k", a w ulicy na "c" i wedle tego postępuje odmiana. Czyli dla samej odmany żeńskich rzeczowników (z wyjątkami, które na razie pomijamy takimi jak), musimy nauczyć się kluczowych chyba z 5 lub 6 słów i potem KAŻDY polski rzeczownik żeński da się odmienić wedle jednej z tych odmian. I potem dorosłemu można mówić, że ten rzeczownik jest wedle grupy 1, gdzie reguły właściwie naprawdę stosują się.

Moja kolejność w nauce deklinacji była bodajże rezpoznanie rzeczowników, rozpoznanie rodzaju, no a potem ćwiczenie grupy, do jakiej dany rzeczownik należy. I w ciągu paru miesięcy widać naprawdę niezłe wyniki. Tylko trzeba się do tego przykładać, ale ja z kolei nie pamiętam, żeby to było trudne. Jak byłam w ciąży nr 1, to przestudiowałam polskie gramatyki, napisałam sobie swoją własną na ich podstawie na moje potrzeby. I wtedy, kiedy inne mamy szydełkują, to ja albo gotowałam, albo uczyłam się gramatyki na potrzeby dzieci. I jak dzieci podrosły, to wtedy już to miałam.

A poza tym to ja jestem bardzo niezorganizowana. Nie mam zrobionych albumów ze ślubu, chociaż zdjęć jest masa. Nie było na to czasu. Sama jednak sprzątam dom i mam
pracę która pozwala mi robić ją z domu w 90% i nie musiałam mieć niań ani pomocy, bo jak były momenty kryzysowe, to wtedy mąż pracował z domu. Nie mam TV, więc czas mi jakoś nie ucieka. Nie chodzę do gymu, ale za to głownie pechotą lub rowerem robię zakupy żywnościowe i to w dodatku codziennie. Nie jestem żadną tam super mamą, od skończenia studiów podyplomowych mam tę samą pracę cały czas, na początku gdzieś ciągle musiałam latać, ale odkąd dzieci są to już do pracy nie latam.

Z tą polską gramatyką to naprawdę jest logicznie i da się. Trzeba sobie wyklarować dla kogo ta nauka jest, w jakim celu, no i trzeba z dziećmi gadać. Nasze dzieci do 4 roku życia nie mówiły po angielsku, ale wtedy zaczęliśmy więcej łazić na lokalne spotkania i dzieci nauczyły się angielskiego samiutkie, zmotywowane najpewniej chęcia rozmowy z małymi tubylcami. Do ich angielskiego to nawet palca nie przyłożyliśmy, tylko obswerwowaliśmy. No i zaczęliśmy wypożyczać kasety video (tak!) dla nich, a potem DVDs. I tak życie ciągnie się dalej.
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 23:16:29
Co do regionalizmów języka, to jest to w każdym, a więc w polskim też. Takie rzczy jednak jak słownictwo standaryzuje się na potrzeby środków masowego przekazu, słowników etc. I stąd i słowo "pole"i "dwór" są w porządku i żadno z nich nie jest lepsze niż drugie. jednak tylko jedno z tych słów występuje w Modern Standard Polish (proszę zgadnąć które) jako słowo używane przez spikerów Polskiego Radia i TV na terenie całej Polski, niezależnie od rejonu. I w środkach masowego przekazu nie ma zbyt wielu regionalizmów, bo chodzi o to, aby każdy Polak mógł to rozumieć. I mimo, że "pyry" to śliczne słowo, to jednak jest to regionalizm i w polskich audycjach nie uświadczysz "uprawa pyr jest w tym roku slaba". Zdaje się, że przyjętym standardem ogólnopolskim jest "ziemniak" i nawet chyba "kartofel" jest uważany za regionalizm.

A kto wie co znaczy słowo "nakastlik"? Jest zdecydowanie regionalizmem i nie wiem czy jest w polskich słownikach. Ale jednak to polskie słowo, jak najbardziej!
Alicja
-
2009/04/22 23:26:34
Ania:

1. Start -- Control Panel -- Regional and Language Options
2. Click on the "Languages" tab -- Details
3. Click the "Add" button
4. Wybierz Polish (Programmers) z listy
5. O oknie powinny sie pokazac dwa jezyki. Beda roznie okna z check box, gdzie zaznaczasz, czy chcesz ikonke na pasku i gdzie tam jeszcze. Zaznacz co Ci pasuje. Na pasku bedziesz mogla zmienic jezyk. Wtedy polskie znaki beda dzialac przy wcisnieciu klawisza "Alt."
6. Przetestuj: ąęćśćżźół
-
2009/04/22 23:29:59
Zdaję sobie sprawę, że prawie każdy polski rzeczownik i inne części mowy da się do czegoś tam zaklasyfikować. Ale to wcale nie znaczy, że to jest łatwe albo logiczne, zwłaszcza jeśli ktoś polskiego nie zna i chce się nauczyć. Łacińskie deklinacje wyglądają przy tym dziecinnie prosto... Nawet jeśli ktoś ma przed sobą te wszystkie tabelki to najpierw jeszcze musi wiedzieć jak słowo znaleźć, a już to samo w sobie może być wielkiem problemem, bo najpierw musi wiedzieć jak dany wyraz zamienić w mianownik liczby pojedynczej albo bezokolicznik. Proszę sobie na przykład wyobrazić, że uczący się widzi w tekście słowa:
wierze, pacierze, zwierze, zwierzę, wierzę, wieże, świeże, erze, leżę, bierze .
Choć na pierwszy rzut oka wszystkie słowa (to dosyć podstawowe słownictwo) mają bardzo podobne rdzenie to w słowniku znajdzie hasła:
wiara, pacierz, zwierze, zwierzać się , wiara, wieża, świeży, era, leżeć, brać...

Może to i logiczne, ale wyjątkowo pokrętne, zagmatwane.

-
2009/04/22 23:36:02
Bardzo ładnie działa. Rozpracowałam sama w międzyczasie, bo nie mogłam przestać o tym myśleć, ale dzięki za wyjaśnienie!
-
2009/04/22 23:37:09
Oczywiście miało być:
wiara, pacierz, zwierze, zwierzać się, wierzyć, wieża, świeży, era, leżeć, brać.
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/22 23:47:12
Dorosła osoba powinna sobie znaleźć dane polskie słowo w podręczniku gramatycznym. Nawet jak jest to trudne, jak zwykł mawiać mój śp. ojciec - co z tego? Dla chcącego nic trudnego. (Czy to przypadek, że to zdanie było w teście Anety:)). Polski należy do jednych z trudniejszych jezykow świata na pewno. Potrzebna jest chęć, cierpliwość i wytrwałość. Mój mąż mówi po polsku nieźle, ale nie tak dobrze jak dzieci, natomiast książki polskie spokojnie czyta i gazety też.

Pan ResVaria zapomniał chyba, że w polskim jest jeszcze rozróżnienie gramatycznie odnośnie rzeczy nieożywionych i ożywionych (kamienie pamiętały, a chłopcy pamiętali, a kamień i chłopiec to niby obydwa męskie rzeczowniki). Albo formacja vel morfologia zdrobnień. Bardzo mnie zawsze rozbawiał "król" i "królik", akurat "królik" może być użyty w pewnych kontekstach jako zdrobnienie "króla":)

W naszej pięknej mowie mamy prawdziwy i cenny skarb, dlatego cenię nasz język ogromnie.

Pozdrowienia gramatyczne dla wszystkich.
Alicja
-
2009/04/23 00:06:27
Alicja: Dorosła osoba powinna sobie znaleźć dane polskie słowo w podręczniku gramatycznym.

Doskonała rada tylko jakaś taka... mało praktyczna...? Nawet znane mi osoby nieźle znające polski nie potrafią "rozszyfrować" wielu słów i znaleźć ich w słowniku.

Nie zapomniał, pamięta:) Pamięta też o czasownikach dokonanych i niedokonanych, trybach, wyjątkach rodzajowych rzeczowników (wierszokleta, śmierć, kadź, baca, mysz itp.), szyku i homonimach... No i oczywiście koszmarnej polskiej modzie na zdrobnienia "pierożki dla pana, kotlecik z ziemniaczkami..." brrrrr...

PS. król działa w dwie strony: "dziś mamy króla na obiad" na przykład:) To tak a propos wpisu o królikach.
-
2009/04/23 00:20:26
Nieee, tylko nie o królikach... Przynajmniej nie przez jakiś czas...
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/23 00:43:07
Ta moja rada jest praktyczna, jak najbardziej, ale nie dla żółtodziobów, tylko dla ludzi uczących się polskiego i to takich, którzy już są poza lekcją nr 1. Jak taki typek czegoś nie wie czy nie pamięta, to minimum co powinien zrobić to sprawdzić to sobie w podręczniku do gramatyki. Ucząc Anglosasów polskiego, zaczyna się zwykle od nauczania ich części mowy i części znania. W szkołach publicznych w USA nie uczy się zbyt dużo gramatyki angielskiej. A więc akademicki nauczyciel najpierw musi przeszkolić w tym, a dopiero potem zaczyna się ostra jazda z polskim. No a bez podręcznika gramatyki to cudzoziemcowi jest ciężko. Podręcznik to konieczność i trzeba nauczyć się z niego korzystać--- oczywiście jak rzeczywiście chce się komuś uczyć polskiego! Nasze dzieci nie miały tego wyboru, ale ja naprawdę robiłam z tego masę zabawy i nawet dyktanda to zabawa, że nie wspomnę już o marchewce, której nauczyłam się używać.
-
Gość: Alicja, adsl-69-109-174-182.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/04/23 00:48:42
"części zdania" oczywiście.

No tak, te polskie zdrobnienia naprawdę mnie drażnią. Na blogach emigracyjnych ich nie widać, ale rodacy to przecież mają jakiegoś bzika na ich punkcie. To jest chyba mój pet peeve numer 1 w Polsce, te zdrobnienia. Z ładnych wyrażeń zrobił się okropny nawyk, zdecydowanie tego za dużo i w złych miejscach (bo to się panoszy wszędzie). U mnie w rodzinie, jak mi kaźą przynieść komuś talerzyk, to nawet jak wiem, że mają normalny talerz na myśli, to przynosze mały (""no bo powiedziałaś "talerzyk' do diaska!"). No ale z latami już się uczą i trudno mi się z nimi przekomarzać na tym punkcie.

No a z tymi królikami, to też sprawa. Akurat na tym blogu to ostatnio smętne wiadomości królewskie :)

Pozdrawiam.

-
2009/04/23 03:08:00
Mnie tez bardzo irytuja zdrobnienia. Do szewskiej pasji mnie doprowadzaja. Jezyk zbytnio zdrobniony brzmi bardzo infantylnie.
-
2009/04/23 03:42:52
a ja nasze polskie zdrobnienia bardzo lubie
-
2009/04/23 17:15:47
Hjustom, ja też zdrobnienia bardzo lubię, ale bez przesady. W Polsce zapanowała jakaś mania na zdrobnienia. W połączeniu z manią na "panowanie" brzmi to wyjątkowo absurdalnie:
"Panie profesorze, czy pan zamawiał ziemniaczki z kotlecikiem? A może spróbuje pan proferosor naszego nowego kompociku? Pierożki wczoraj panu profesorowi smakowały."

Ludzie nie dostają mandatów tylko mandaciki, piją kawę z kubeczków, wpłacają pieniążki na konto, układają chodniczki w ogródkach i tak dalej. Niedobrze się robi, brrr.....
statystyka



free counters