|
Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu
Równouprawnienie a deska sedesowaWierzę w równouprawnienie kobiet i mężczyzn, również w odniesieniu do deski sedesowej. W moim domu rodzinnym pozycja deski sedesowej nigdy nie była problemem. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy po wejściu w dorosłe życie zostałam uświadomiona o Wielkiej Międzypłciowej Bitwie o Deskę Sedesową. Dostrzegłam to dopiero po wyjściu za mąż. Sprawa deski nigdy nie ujrzała światła dziennego w moim małżeństwie, bo szczerze mówiąc wisi mi w jakiej pozycji jest deska. Od tego mam ręce, żeby położyć lub podnieść deskę do pozycji mi dogodnej. Natomiast dowiedziałam się, że większość moich znajomych płci żeńskiej mego poglądu na deskę nie podziela. Kiedyś gościliśmy u siebie znajome małżeństwo. Moja koleżanka z dumą poinformowała mnie, że jej mąż jest dobrze wytrenowany, bo zawsze opuszcza deskę sedesową. Hę? Wytrenowany??? Pomyślałam, że do trenowania jest pies, a nie mąż. Mąż to partner życiowy, z którym można najwyżej pójść na kompromis jak już komuś bardzo na tej desce zależy. A na głos zapytałam, o co chodzi z tą deską. Koleżanka wytłumaczyła, że skoro w domu mieszkają kobiety, to deska zawsze powinna być opuszczona. To się dopiero zdziwiłam! Argument mnie nie przekonał, bo równie dobrze można powiedzieć, że skoro w domu mieszkają mężczyźni, to deska zawsze powinna być podniesiona. Skoro ja sikam na siedząco, a mąż sika na stojąco, dlaczego on ma mi ustawiać deskę, a ja jemu nie? Wystarczająco miły jest fakt, że facet podniesie deskę, zamiast na nią nasikać. Dlaczego jednak ma podnosić deskę, żeby się wysikać, a potem ją opuszczać, a kobieta ma siadać na gotowe? Z punktu widzenia równouprawnienia, skoro mężczyzna może sobie podnieść deskę, to kobieta może ją sobie opuścić. Zastanawiam się, czy problem z pozycją deski jest rzeczywiście tak szeroko rozpowszechniony jak mi się wydaje i czy tylko w Stanach. Słyszę o tym od wielu ludzi i widzę to w amerykańskich filmach. Np. w filmie „Bruce Almighty” tytułowy Bruce najpierw uczy psa załatwiać się do sedesu, a potem opuszczać deskę. Czyli chyba coś jest na rzeczy. Dla niezdecydowanych proponuję rozwiązanie alternatywne: zawsze zamykać klapę od sedesu. Raz, że wtedy mniej bakterii lata po łazience i osadza się na twojej szczoteczce do zębów; dwa, że twój pies będzie się mógł napić wody jedynie z własnej miski; a trzy, że wtedy nikt nikomu nie musi specjalnie ustawiać deski.wtorek, 27 stycznia 2009, anetacuse
TrackBack
tylko na siedząco
z atsanik
a to a propos postu Anety i mojego komentarza o wytrenowanych niemieckich znajomych mężczyznach, którzy tylko sikają na siedząco :- taką oto kartkę nabyliśmy swego czasu w Niemczech i w ramach sprzeciwu powiesiliśmy w naszej ubikacji :- tut... » Wysłany 2009/01/27 22:47:09
Komentarze
2009/01/27 17:27:27
Ania: Kochana, jestem oburzona! To nie temat fizjologiczny, ale filozoficzny! ;P. A poza tym Terencjusz powiedzial: "Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce." A my tu na blogu same ludzie :).
Z zamykaniem klapy przed spuszczaniem wody absolutnie sie zgadzam. Z niefortunnym zbitkiem slow tez. 2009/01/27 17:37:11
ja znam faceta, ktorego ponoc zona wytrenowala do sikania na siedzaco. zeby nie pryskal.
2009/01/27 17:43:44
Hjuston: a ja znam faceta, ktory z wlasnej woli sika na siedzaco, bo jest pedantem i tez boi sie opryskac swoich czysciutkich sian. To sie nazywa skrajny przypadek Obsessive-Compulsive Disorder.
2009/01/27 19:14:12
wytrenowani to są dopiero Niemcy, przynajmniej tych których znam. wszyscy sikają na siedząco. u jednych znajomych w ubikacji wisiała nawet kartka z napisem "ob gross ob klein sitzen muss sein" czyli czy mały czy duży siedzieć musi (na kibelku oczywiście ;-) no jaja proszę państwa. jak raz pomieszkiwaliśmy u pewnego znajomego Niemca, to wytknął mężowi, że powinien sikać na siedząco właśnie. a wydało się, bo mąż raz deski nie spuścił, he he. mi to generalnie wsje rawno :-) jak komu wygodnie.
2009/01/27 20:11:53
kiedys mialam roomate'a ktory nie opuszczal deski i bylo to przyznam wkurzajace. maz opuszcza, ale nie musialam go trenowac ;-) pewnie tesciowa zrobila to za mnie
2009/01/27 22:32:34
no to wyglada na to, ze wytrenowalam nie tylko meza, ale i syna :D:D:D:D:D nawet tesc sie podporzadkowal :D:D:D
a tak powaznie, to klapa u nas zamknieta zawsze :))) 2009/01/27 23:33:09
Ania K: no wlasnie, a czemu to bylo wkurzajace? To chyba cos zakodowane w naszych glowach :).
Cutie: popieram zamknieta klape! Atsanik: dzieki!!! 2009/01/28 00:04:44
aneta, bo JA musialam ta klape opuszczac, jak se chcialam usiasc. zawsze. z jakiej racji? i bylo nieestetycznie. ;-)
2009/01/28 00:13:21
Oj Aneta, Aneta....poprzez lejki schodzimy nizej do kibelka ;)) Ja lubie jak kibelek jest zamkniety, niestety rzadko go w takim stanie zastaje, a szkoda. Rownouprawnienie uprawnieniem, ale zamkniety kibelek estetyczniej wyglada. Co mnie jeszcze strasznie wkurza, kropelki moczu na desce, przy klapie zostawionej na gorze, okropnosc. Dodam, ze wychowalam sie z kibelkiem zamknietym, pewnie dlatego jest mi ciezko olac.
2009/01/28 03:26:52
rowniez dolaczam sie do grona, ktore uznaja tylko zamkniete klapy.
u mnie w domu wszystkie kibelki sa zamkniete - i rowniez zamkniete drzwi sa do tych kibelkow. nie-na-wi-dze otwartych - drzwi, szuflad, kieblekow. wszystkich w domu wytrenowalam, wycwiczylam, nauczyalam i zamykaja bez problemu- jak zwal tak zwal, moge byc super obsesive compulsive, ale heck, dobrze mi z tym:))) 2009/01/28 03:50:17
Ha, coraz ciekawsze tematy sie tu porusza ;) U nas tez zawsze deska jest zaklapnieta i na szczescie wszyscy mieszkancy maja do tego tak samo skrupulatne podejscie ;) A jak Wam sie podoba rozwiazanie tureckie - ubikacja w podlodze, z miejscem na stopy zeby kucnac w odpowiednim miejscu i wylotem do sciekow zamykanym taka ruchoma klapka, ktora sie otwiera jak sie wode spuszcza albo jak wpada cos ciezszego.... Tam nic nikt nie musi opuszczac ani podnosic oprocz spodni albo spodnicy ;) A na temat ujemnych stron takich ubikacji na razie pomilcze, moze kiedys mnie natchnie...
2009/01/28 04:18:33
Deska powinna byc zamknieta, amen. Kibel to nie klomb z kwiatami :)
Ja musze przyznac ze wyjatkowo mi sie trafialo, bo trzech ostatnich facetow sikalo na siedzaco. Nikt ich nie trenowal, sami doszli do wniosku (mieszkajac solo) ze lepiej usiasc i nie pryskac niz myc sciane i kibel 3 razy w tygodniu... :)))) 2009/01/28 05:09:15
Kobietapracujaca,
usmiechnelam sie na wspomnienie o kucanych kibelkach, czy inaczej dziurze w podlodze, przeszlam przez nie jak bylismy na trzy tygodniowych badaniach na Lotwie, w czasie studiow. Mieszkalismy w akademiku, gdzie byly wlasnie takie toalety, ba to bylo takie jedno, dlugie pomieszczenie, przedzielone na kilka kibelkow, drzwi nie bylo, tylko poprzedzielane bylo sciankami. Oprocz dziur byly kosze i gazeta, zamiast papieru. Niezle sobie po tych trzech tygodniach wyrobilam miesnie ud, cale szczescie, ze w miejscu do ktorego chodzilismy jesc byl normalny kibelek, bo nie wiem jakbym wytrzymala z nie robieniem numerku 2 ;) Wspomnienia kibelkow oczywiscie uwiecznione na zdjeciach, za kazdym wiec razem kiedy je ogladam, usmiecham sie od ucha do ucha. 2009/01/28 15:11:16
Alexa: to moze jest powod, zeby z mezem zrobic wymiane, ze jezeli on zacznie siadac, Ty w zamian zaczniesz robic (lub nie robic) czegos na czym mu zalezy (albo go denerwuje) ;).
Ania_2000: ja tez mam jakas schize na temat niezamknietych szafek i szuflad. To skaza estetyczna w wygladzie kuchni lub lazienki, nie wiem skad mi sie to wzielo. Zawsze sie zastanawiam wiele osob zostawia wszystko otwarte. Skoro otworzyles/as zeby cos wyjac, to logicznym jest z powrotem to zamknac. Moj maz ma taki zwyczaj. Nic mu nie mowie, ale chodze i zamykam. Szafki, bo z kiblem nie ma problemu. KobietaP: ciekawe z ta Turcja. Czy oni tak maja w domach tez? Ja z takimi kiblami do kucania spotkalam sie na Litwie i w starych poniemieckich dworcach PKS na trasie Suwalki-Gdansk (Lidzbark Warminski, o ile dobrze pamietam). Pare lat temu pojechalismy z mezem do Polski i wybralismy sie na wycieczke autokarowa do Wilna. Na granicy polsko-litewskiej byly wlasnie takie kible. Bylo lato, mialam szorty i sandaly. Niezaleznie od tego jak powoli staralam sie sikac, i tak opryskalo mi nogi, ktore potem musialam myc w umywalce. Obrzydlistwo! W tej sytuacji pewnie przydalby sie moj slawny lejek ;). Nina: to fajnie Ci. Po tej dyskusji zaczynam popierac sikanie na siedzaco u facetow. Ale mimo to, chyba tego mezowi NIE zaproponuje. Ale mowie mu o dyskusjach blogowych, moze sam wyciagnie wnioski :). |
|
Z tym wytrenowaniem meza tez sie gdzies zetknelam. Wyjatkowo niefortunny zbitek slow.