Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu

Amerykański szatan nazywa się HMO

Nie pamiętam kiedy ostatnio osiągnęłam takiego wkurwa. Wczoraj wszystko we mnie wezbrało i wybuchłam jak napakowany gorącą lawą wulkan. Czułam podnoszące się ciśnienie, szum w uszach, zakleszczający się żołądek, zaciskającą się klatkę piersiową, aż w końcu mną zatrzęsło, przelało się i wybuchłam histerycznym płaczem wrzeszcząc prosto do słuchawki do reprezentanta firmy ubezpieczeniowej.

Wszystko zaczęło się rok temu kiedy zmieniłam pracę. Ze zmianą pracy nastąpiła zmiana ubezpieczenia zdrowotnego. Nie miałam pojęcia, jak dobrze miałam w poprzedniej firmie, bo była to moja pierwsza praca i moje pierwsze ubezpieczenie. Moje nowe ubezpiecznie otrzworzyło mi oczy na problemy gryzące Amerykę, które trafnie opisane zostały przez Salon Nowojorski.

Oboje z mężem jesteśmy zdrowi jak przysłowiowy koń. Poza usługami dentystycznymi, mąż potrzebuje co jakiś czas nowych wkładek ortopedycznych, a ja soczewek kontaktowych; on regularnie korzysta z usług kręglarza, a ja raz w roku chodzę do ginekologa na badania kontrolne. I to wszystko.

Moja poprzednia firma była self-insured, co znaczyło, że sama pokrywała koszta medyczne według ustalonego planu zarządzanego przez wynajętą firmę ubezpieczeniową. Płaciłam składkę $120 miesięcznie za dwie osoby, własny wkład co-pay wynosił $15 od wizyty i mogłam pójść do jakiegokolwiek lekarza bez skierowania. Wkładki ortopedyczne pokryte były w 80%, a wizyta profilaktyczna u dentysty w 100%, czyli za czyszczenie zębów dwa razy do roku i rentgena szczęki raz na rok nie płaciłam nic. Przez ponad dwa lata składka nie podrożała ani razu.

Moja obecna firma używa planu HMO. Na dzień dobry plan kosztuje mnie prawie $500 miesięcznie za dwie osoby, przy $20 co-pay od wizyty. Mogę używać jedynie lekarzy z ich listy (participating network), więc jeżeli np. chodzę do Dr. Wspaniałego od wczesnego dzieciństwa, ale Dr. Wspaniały nie jest na ich liście, to mi za wizytę nie zapłacą i już, więc nie mogę do niego chodzić. Na początek trzeba wybrać lekarza rodzinnego bądź internistę z ich listy. Do niego się idzie bez skierowania, jak również do ginekologa. Ani do kręglarza, ani do podiatry, ani do żadnego innego lekarza bez skierowania pójść nie można, nawet jeśli się tam chodziło od lat. Mało tego, że trzeba płacić za wizytę po skierowanie, to trzeba to skierowanie co rok odnawiać. Zanim się pójdzie do lekarza trzeba się nasprawdzać, czy aby ten lekarz na pewno jest na liście. Za wkładki ortopedyczne, które kosztują $800, ubezpieczenie nie płaci wcale, choć te zapobiegają rozwijaniu się chorób kostnych wymagających interwencji chirurga, za które ubezpieczenie musiałoby zapłacić. Klapki na oczach, biurokracja, marnowanie pieniędzy i czasu, że rzygać się chce. Żeby tego było mało, nową pracę zaczęłam pod koniec października zeszłego roku, a od stycznia składki za ubezpieczenie drastycznie podrożały.

Kiedy byłam biedną i nieubezpieczoną studentką, korzystałam z usług kliniki ginekologicznej Family Planning prowadzonej przez rząd. Klinika działa na zasadzie sliding scale fee, co oznacza, że osoby nieubezpieczone płacą tylko określony procent od swoich zarobków. Chodzi o to, żeby podstawowe usługi były dostępne nawet biednym kobietom. Według ich skali płatniczej na podstawie moich ówczesnych zarobków za usługi nie płaciłam wcale. Kiedy skończyłam szkołę i dostałam „prawdziwą” pracę z ubezpieczeniem i solidnymi zarobkami – nadal chodziłam do kliniki, tylko teraz płaciłam całą sumę za usługi – ja co-pay, a moje ubezpieczenie resztę. Klinika jest otwarta w soboty i było mi na rękę korzystać z ich usług zamiast z usług prywatnej praktyki. Poza tym, klinika rządowa jest tańsza od prywatnych praktyk, więc ubezpieczyciel tylko oszczędzał na moim wyborze.

W sierpniu nadszedł czas na moje coroczne profilaktyczne badanie ginekologiczne. Na wszelki wypadek zadzwoniłam do swojego ubezpieczyciela sprawdzić, czy potrzebuję skierowania i czy moja klinika jest na liście. Dowiedziałam się, że skierowania nie potrzebuję, ale że powinnam sprawdzić na stronie internetowej, czy jest na liście, bo chyba jest, ale powinnam się upewnić. Na stronie internetowej nie mogłam się niczego doszukać, bo nie wiem kogo klinika zatrudnia z nazwiska, a pod nazwą kliniki nic nie wyskakiwało. Postanowiłam zaryzykować i poddałam się badaniu. Dwa miesiące później, czyli wczoraj, dostałam list od ubezpieczalni z odmową zapłacenia za badanie, bo lekarz był spoza listy i nie miałam do niej skierowania. Natychmiast zadzwoniłam do ubezpieczalni to wyjaśnić. Już wtedy powoli zaczynała mi lecieć para z uszu. Chytra firma miała nagranie mojej rozmowy telefonicznej sprzed wizyty, więc mi babka powiedziała, że mi powiedzieli, że nie potrzebuję skierowania i klinika JEST na ich liście, ale że mi także doradzili żebym dokładnie sprawdziła. W moim przypadku okazało się, że klinika była na liście, ale pielęgniarka, która mnie badała nie była. Więc oni za to nie zapłacą, bo pielęgniarka mnie badająca nie figuruje na liście. Kiedy już puściły mi nerwy i wybuchłam płaczem, wykrzyczałam babie w słuchawkę, że jestem zdrowa jak koń, płacę grubą kasę za ubezpieczenie i jedyne o co proszę to zapłacenie za jedyną w roku wizytę, a oni mi nawet tego odmiawiają. I że skąd ja mam niby wiedzieć jak idę do kliniki kto mnie tego dnia przyjmie? Babka przyczepiła się do tego, że mi powiedzieli, żebym jeszcze raz sprawdziła, ja zaś do tego, że mi powiedzieli, że klinika była na liście. Stanęło na tym, że oni to rozpatrzą. Oddzwonią. Kiedyś-tam. Na koniec naszej rozmowy babka spytała, czy coś jeszcze może dla mnie zrobić. Ja jej na to: „Ależ jak najbardziej: proszę mnie zastrzelić i zakończyć tą torturę.” Jak dziś powiedziałam o tym swojemu szefowi, a pracuję w wydziale zdrowia psychicznego, gdzie o samobójstwach się nie żartuje, to powiedział, że miałam szczęście, że do moich drzwi nie zapukała policja.

Badanie kosztowało $201. Mnie stać na zapłacenie tej sumy, ale nie po to płacę tysiące dolarów rocznie za ubezpieczenie, żebym jeszcze musiała sama płacić za wizyty. Dziś wszyscy w pracy o tym usłyszeli, a przede wszystkim mój szef i kierowniczka kadr. Pomogą mi z tym wnioskiem. Póki co mój ubezpieczyciel trzy tygodnie temu poinformował mnie listownie, że od 1 stycznia mój plan już nie będzie dostępny, więc nawet nie wiem jakie ubezpieczenie będę miała od Nowego Roku.

Pieprzone amerykańskie ubezpieczalnie. Bez serca, bez duszy, chciwe i głuche na logikę. Jeżeli taką łaskę mi robią o rutynowe badanie ginekologiczne, to co będzie jak się kiedyś naprawdę rozchoruję?

środa, 22 października 2008, anetacuse

Polecane wpisy

  • Dylematy egzystencjalne, czyli o wschodach i zachodach

    Od pewnego czasu rozglądamy się za miejscem do przeprowadzki gdzie niebo jest bardziej niebieskie, powietrze bardziej rześkie, słońce promienniejsze, podatki ni

  • Dlaczego grubi

    Wchodzę do atrium biurowca w najwyraźniej popularnej minucie przed ósmą. Po drugiej stronie schodów zgromadził się pokaźny tłum. Zastanawiam się co się stało. P

  • Trzy nowe zimowe rekordy Syracuse, NY

    Wszystkim chyba wiadomo, że w tym roku zima jest wyjątkowo paskudna nie tylko w centralnej części stanu Nowy Jork, ale w większości USA nie wyłączając południow

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/10/22 21:29:51
ha. chcialoby sie powiedziec "welcome". nie tyle pieprzone amerykanskie ubezpieczalnie, tylko pieprzony SYSTEM, ktory do tego dopuscil. my mamy z mezem wypasiony plan (PPO - przez jego pracodawce, placimy dwa razy tyle co sie placi za HMO) i KAZDA wizyta u najzwyklejszego lekarza konczy sie dziesiatkami listow, firma przewaznie odmawia zaplacenia z kazdego mozliwego powodu, co sie konczy godzinami na telefonie, co w efekcie powoduje taka mieszanke wkurwu i bezsilnosci, ze nic tylko faktycznie sobie strzelic w leb. bo placimy duzo, NIE jestesmy na tym cholernym HMO, a i tak zawsze COS JEST NIE TAK. dlatego gdyby mnie ktos dzis zapytal, jakie jest dla mnie najwazniejsze zagadnienie podcas tych wyborow, to powiedzialabym wlasnie, ze healthcare. nie ze ekonomia, bo ekonomia sie sama naprawi, predzej czy pozniej. nie wiem, czy plan obamy cos zmieni, wiem natomiast ze plan mccaina pusci wszystkich z torbami. dlatego skrycie bardzo zaluje, ze hillary odpadla w przedbiegach
-
2008/10/22 21:33:08
aha, jak sie rozchorujesz, to UTONIESZ w rachunkach. znam z opowiadan. sa specjalne firmy(slyszalam na NPR), ktore za oplata zajmuja sie walka z ubezpieczalniami i cala papierowa robota w takich wypadkach.
-
2008/10/22 21:38:38
Ania, dzieki za szczegoly, do tej pory nie mialam porownania a Twoj przyklad daje mi perpektywe. Teraz wiem, ze IT ALL SUCKS!!!. Z jednej strony czuje sie lepiej, ze nie jestem sama, ale z drugiej strony mialam nadzieje, ze ogolnie jest lepiej tylko ja mam kiepski plan. Ogolnie nie jest lepiej :(. Na dodatek mam dostep do bazy danych Medicaid i czasem mysle sobie, ze jak malo zarabiasz, to ci rzad wszystko oplaca, a jak zarabiasz dobrze, to przechodzisz przez wkruwy z prywatnymi firmami. Oczywiscie upraszczam i wcale nie jest fajnie byc biednemu i kwalifikowac sie na Medicaid, ze juz nie wspomne tych nieubezpieczonych. Jestem po prostu zfrustrowana. Czlowiek nie powinien musiec blagac o pokrycie podstawowych potrzeb.
-
2008/10/22 23:01:56
Skoro o tematach medyczno-ubezpieczeniowych, to ja wlasnie wrocilam z wizyty u lekarza, ktora z dojazdami i czekaniem (2,5 h!!!) zajela mi 6 godzin (!!!), wiec jestem maksymalnie wkurwiona, totez solidarizuje sie we wkurwieniu i moze, jak mi przejdzie napisze cos wiecej.
-
2008/10/22 23:50:58
ja w sumie tez mialam ostatnio kilka przygod z ubezpieczaniem, ale takich bardziej w stylu ze trzeba paniom od papierkow patrzec na rece. przyszedl do mnie ostatnio rachunek na 8 tysiecy dolarow za porod. bo niby ubezpieczalnia nie pokryje. okazalo sie, ze ktos tam gdzies zera nie wpisal i mieli zly nr ubezpieczenia i niby nie mielismy pokrycia. teraz od jakis 3 miesiecy (od czasu urodzenia franka) przychodzi do mnie rachuneczek za badanie krwi na 3$. nie place.
no i apropos nie placenia- mam kolezanke, ktora takich wlasnie niewyjasnionych spraw w ogole nie oplaca. amerykanka, vice president do spraw HR - twierdzi, ze nikt cie nigdy nie bedzie scigal za niezaplacone rachunki medyczne. nie wiem czy ma racje, ale tak wlasnie robi.
-
2008/10/23 00:46:44
oj to wspolczuje. chyba jednak przestane narzekac na kanadyjski system. wprawdzie brakuje lekarzy i na wizyte u specjalisty trzeba sie sporo naczekac, to jednak nic nie musze za to bezposrednio placic. gdyby jeszcze na tych moich preriach byla opcja pojscia prywatnie do lekarza (za zaplata) to byloby calkiem calkiem.
to jednak prawde mowia w "sicko"...
-
2008/10/23 01:00:50
wejda ci na "credit" jak nie zaplacisz. niestety. jak masz swoj dom i wszystko(samochod, te sprawy) kupujesz za gotowke to luz, ale jak nie - to kupa
-
2008/10/23 01:21:33
Atsanik, co to jest "sicko" w tym kontekscie?

Hjuston, z tego co wiem, to Ania K. ma racje. Podadza cie do collecting agency, zrujnuja ci credit history i potem albo nie dostaniesz kredytu, albo na b. wysoka stope procentowa. A wyczyscic jakakolwiek zadre na raporcie kredytowym zajmuje lata, jesli w ogole sie da. Jak nie placisz, to masz judgement przeciwko tobie, ktore figuruje w jakistam ksiegach i wplynie na sprzedarz/zakup domu. Moj maz sie tym po czesci zajmuje i mowi, ze te judgement to wlasnie glownie od niezaplaconych rachunkow medycznych. Kurcze, nie znam polskiej terminologi na te pojecia :(.
-
2008/10/23 02:52:59
no za 200$ to na dom ci raczej nikt nie wejdzie. ja o takic hrachunkach mowie, a nie o takich za operacje serca czy inny porod. za te wieksze to wiadomo, ze sie idzie w dlugi. ale nie wiem- nie kloce sie- tak mi tylko ta kolezanka powiedziala. domu nie ma wiec pewnie nie maja jej na co wchodzic. a moze nie ma bo wlasnie nie splaca tych rachunkow ;)
-
2008/10/23 15:49:20
a propos "sicko" - chodzilo mi o ostatni film Micheala Moore'a, w ktorym opisuje amerykanski system zdrowotny i m.in. krytykuje HMO. Filmy Moore'a sa bardzo "bialo-czarne" jesli chodzi o i ich przeslanie, wiec zwykle podchodze do nich z pewna doza ostroznosci. Ale jak widze, czytajac Twoja historie, duzo w tym filmie prawdy...
-
2008/10/23 16:07:25
Chciałem dodać komentarz ale filtr antyspamowy mi zatrzymał. Nie wiem czy dasz rade odblokować czy mam pisać jeszcze raz?
-
2008/10/23 16:26:21
Kw, jesli nie mialbys nic przeciwko temu, to prosilabym, abys zamiescil jeszcze raz.

Nie widze zadnych filtrow antyspamowych w moich ustawieniach, wiec nie wiem czemu zablokowalo Ci komentarz. Nie widze go nigdzie, wiec nie moge nic z tym zrobic. Wydaje mi sie, ze nie posiadam zadnego typu filtrow, ale moge sie mylic.
-
2008/10/23 16:53:50
przykro mi :( ja na swoj plan nie moge narzekac... jeszcze?
lacze sie we wkurwieniu, choc moje spowodowane jest czyms zupelnie innym...
-
2008/10/23 17:52:47
Wrrr... zaraz się wścieknę. Czemu polskie sewisy ZAWSZE muszą mieć problemy. Zatrzymało mi już cztery razy.... Składam petycję o przeniesienie się na blogspot albo wordpress....:)
-
2008/10/23 21:10:25
Kw, nie bardzo rozumiem jak to jest, ze jestes w stanie wpisac dwa komentarze informujace o problemie, ale komentarza na temat wpisu nie mozesz wrzucic? Czy masz tam jakies linki? Czy moze chcesz mi to wyslac e-mailem i ja sprobuje? Szukalam wszedzie, ale filtrow antyspamowych nadal sie nie doszukalam :(.
-
2008/10/23 21:43:23
Kw pewnie uzywa jakis wyrazow, ktorych filtr Bloxa nie lubi. Mnie sama kiedys zatrzymywalo, gdy chcialam dodac komentarz do swojego bloga. Pomoglo, gdy troche zmienilam tresc komentarza, choc to bylo takie macanie po omacku, bo nie wiadomo przeciez, ktorych slow Blox nie lubi.

A wracajac do ubezpieczenia. Mnie rozwala podobnie to, co Ciebie, ze moj lekarz jest wymieniony na stronie, ze jest w sieci (network), ale dodatkowo musze sprawdzic, czy szpital tez jest w sieci i czy oddzial, w ktorym pracuje doktor tez. Poza tym, jak ostatnio chcialam dowiedziec sie, jaki procent kosztow malego zabiegu chirurgicznego, ktoremu mam sie poddac, pokryje ubezpieczenie, to nikt nie byl w stanie powiedziec. Poradzili mi, zeby przyslala im opis procedury, to oni to rozpatrza w ciagu 30 dni i mi odpowiedza. No to jakas paranoja. Powiedzmy, ze mi sie nie spieszy i moglabym to zrobic, ale jak ktos ma bardziej podbramkowa sytuacje zdrowotna, a chcialby wiedziec, ile zabuli z wlasnej kieszeni, to co wtedy? Mnie wkurza uznaniowosc ubezpieczenia - moze pokryjemy, moze nie pokryjemy. I, niestety, mimo mojej sympatii dla Obamy, nie sadze, aby cos sie szybko zmienilo. Zmieni sie moze sytuacja tych, ktorzy nie maja ubezpieczenia i to jest chwalebne, ale na jakies rewolucyjne zmiany w systemie dotyczace osob z ubezpieczeniem to nie bardzo licze.
-
2008/10/23 22:00:27
Już wysłałem. Pojęcia nie mam o co chodzi temu filtrowi, może nie lubi słowa "kredyt"? Najbardziej wkurzające jest to, że skoro już trzeba się w Bloxie zarejestrować i zalogować to powinni albo wyłączyć te filtry albo przynajmniej dać właścicielom blogów możliwość moderowania, tak jak w Wordpressie. Wkurzyłem się w każdym razie. Niecierpię gadugadu, naszej klasy i teraz doszedł mi blox;) Wszystko to nieudane klony (ICQ, Facebooka i Blogspota w tym przypadku).

A wracając do tematu - system jest rzeczywiście dziwny u Was. W Kanadzie wszyscy jak jeden mąż narzekają na służbę zdrowia (wszędzie wszyscy narzekają) ale prawda jest taka, że pomimo koszmarnych czasem kolejek nikt się nie musi zapożyczać, żeby mu coś zoperowali. Nie wyobrażam sobie składek po $500 na miesiąc szczerze mówiąc. W mojej pracy mamy dodatkowe ubezpieczenie które dofinansowuje pracodawca. Za dwie osoby płacę więc z własnej kieszeni o wiele mniej, $55 za "extended health care" czyli leki na receptę, masażystę, ortopedę itp, $8.24 za "vision care", $29.72 za dentystyczne oraz 4.23 za "semi-private care" czyli pokój dwuosobowy w szpitalu. Razem niecałe $100. Faktem jest też to, że w wielu przypadkach ludzie nie mają dodatkowego ubezpieczenia od pracodawcy. My zanim dostaliśmy stałą pracę płaciliśmy z własnej kieszeni ubezp. dentystyczne koło $150 na miesiąc.
-
2008/10/23 23:23:08
Kw, dopiero teraz na wlasnej skorze doswiadczylam co masz na mysli. Napierw jak wkleilam Twoj komentarz to dostalam informacje, ze ze wzledu na szybkosc wysmarowania komentarza pewnie jestem maszyna spamujaca i musze poczekac, a po 2 kolejnych probach (i usunieciu nazw agencji) dostalam info, ze komentarz zostal zatrzymany przez filt antyspamowy. A przeciez jestem zalogowana jako wlascicielka bloga!!!

Sprobuje pozniej i sprobuje znalezc gdzie to sie ustawia. Teraz lece przespacerowac psa. Pozdrawiam.
-
2008/10/24 00:56:04
No to jeszcze raz, po raz chyba 5-ty, postaram sie wpisac komentarz kw po zmiany opcji uzywania wyrazow zastrzezonych administratora do blokowania:

Oto komentarz Kw:
----------------------------------------------------------------

Pisałem, że historia kredytowa jest bardzo ważna, a wiele osób nie zdaje sobie sprawu z tego, że zapłacony po terminie rachunek za telefon,niezapłacona na czas minimalna spłata karty kredytowej, czek bez pokrycia itp. obniżają bardzo punkty kredytowe. Nawet taka trywialna kwota jak dwadziescia dolarow jest w stanie zepsuć na bardzo długo historię kredytową. Oczywiście, że nikt nikomu nie będzie wchodził na dom przy takich kwotach ale wystarczy notka w biurze kredytowym. A potem bank nie będzie chciał się zgodzić na udzielenie kredytu albo się zgodzi ale przy o wiele wyższym oprocentowaniu.

Nie wiem czy macie taki zwyczaj, ale każdy powinien na bieżąco przynajmniej raz w roku sprawdzać w TransUnion i Equifax (obie agencje działają i w USA i w Kanadzie) swoją historię kredytową i credit score. Kiedy sprawdzicie raport to zobaczycie, że każde zaypatnie o kredyt (zakup na raty, nowy telefon komórkowy, wynajęcie mieszkania, karta kredytowa) jest skrupulatnie odnotowywany w historii kredytowej, razem z historią spłat rachunków i kart. Żeby dostać mortgage w Kanadzie trzeba mieć minimalnie 600 punktów kredytowych, co może być problemem jeśli nie zapłaciło się czegoś w terminie albo wypisało czek kiedy nie było na koncie pieniędzy. Powiem Wam dla przykładu, że prośba o kartę sklepową w Future Shop z mojej strony skończyła się obniżeniem mojego credit score o 20 punktów! A to dlatego, że wcześniej kupiliśmy samochód na raty i od czasu tego zakupu minęło za mało czasu (2 miesiące) od kolejnego zapytania...
-
2008/10/24 00:57:08
Alleluja! Ile ja sie nagimnastykowalam, zeby ten komentarz powyzej wrzucic! Praktycznie juz stracilam nadzieje...
-
2008/10/24 01:41:11
aneta- kredyt score oczywiscie sie obniza, ale to wszystko mozna b szybko odkrecic. wystarczy do nich napisac (do kazdego biura osobno), ze sie nigdy takich zapytan nie przeprowadzalo i ze sie zada aby te zapytania usunieto. i usuwaja. wiem, bo tak kiedys zrobilam. jak tu przyjechalam i nie mialam ciredit history jak glupia skladalam aplikacje o kazda karte kredytowa. i potem nikt oczywiscie nic mi nie chcial przyznac. kolezanka poradzila aby tak zrobic, zrobilam i zadzialalo.
-
2008/10/24 13:55:48
hjuston: można odkręcić

Hm, jakoś mi się nie wydaje, żeby żądanie tego typu ktoś rozpatrzył pozytywnie, przynajmniej w Kanadzie, bo żeby zrobić "credit check" trzeba się zgodzić na przykład własnoręcznym podpisem. Może w Stanach jest inaczej, ale z tego co wiem tam też przykręcili ostatnio mocno śrubę, całe szczęście, bo jak nikt niczego nie sprawdza to kończy się tak jak teraz... Poza tym do niedawna w USA wydawali karty kredytowe wszystkim, nawet nielegalnym, co też ponoć się dosyć zmieniło. W Kanadzie nawet konta w banku bez legalnego statusu nie da się otworzyć...
-
2008/10/24 14:35:55
ja pisze, ze tak zrobilam, a ty ze tobie sie nie wydaje. to se zesmy pogadali...
-
2008/10/24 14:42:32
dodam jeszcze, ze w usa nic nie trzeba podpisywac. zapytanie mozna zlozyc zarowno przez interek, jak i bez podpisu i bez ID w sklepie. wystarczy tylko znac SSN
-
2008/10/24 15:12:54
Hjuston ma racje, ze nie trzeba podpisywac o zapytanie. Ja dwa razy NIECHCACY otworzylam nowe karty kredytowe, za kazdym razem myslac, ze chodzi o otworzenie karty znizkowej, jak w sklepie spozywczym. Glupia dalam im SSN i juz mialam karte kredytowa, ktorej nie chcialam. Czlowiek uczy sie na bledach, a ci, co sie nie ucza, potem maja kasze w raporcie i nie wiedza czemu. Trzeba naprawde uwazac na co i komu daje sie ustna zgode.
-
2008/10/24 15:25:49
No piszę, że wydaje, bo mieszkam w Kanadzie a nie Stanach. Ale jeśli jest jak mówisz (a nie mam powodu wątpić skoro zrobiłas i Ty i Aneta) to szczerze mówiąc nie dziwię się, że rynek kredytowy się sypnął. Nie zrozumcie mnie źle, ale jak ktoś ze złym kredytem i dochodami na poziomie welfare może sobie kupić dom za milion i auto za 50 tysięcy (a były takie przypadki) to coś tu nie gra i cała idea biur kredytowych traci sens. Cieszę się, że w Kanadzie bardzo tego pilnują, przez co nie ma problemu subprime. No i mam nadzieję, że w Stanach zabiorą się za uregulowanie tego bałaganu.
PS. W Kanadzie można dać zgodę przez telefon, na co też się naciąłem na początku... (ale nie da się potem usunąć takiego zapytania, bo wszystkie rozmowy nagrywają i potem mają dowód...) Nawet kiedy kupowałem komórkę musiałem podpisać zgodę na sprawdzenie kredytu...
-
2008/10/24 15:41:06
"Ale jeśli jest jak mówisz (a nie mam powodu wątpić skoro zrobiłas i Ty i Aneta) to szczerze mówiąc nie dziwię się, że rynek kredytowy się sypnął"

Kw: DOKLADNIE! Wszystko wszystkim bez problemu. Tylko w glowe sie puknac!
-
2008/10/24 16:01:48
tez sie tak dalam nabrac. i to ostatnio. facet proponowal rewards card- zorientowalam sie dopiero jak zapytal o SSN. resvaria- ja oczywiscie sie zgadzam, moim zdaniem te biura kredytowe to tylko kolejna biurokracja i caly ten system jest do niczego. gdy tu przyjechalam chcialam kupic samochod. nie przyznano mi pozyczki poniewaz nie mialam credit history, a przeciez bylam idealnym klientem. mialam prace i nie mialam zadnych - zadnych dlugow. woleli pozyczki dawac takim, ktorzy sa zadluzeni i na czas splacaja minimum payment. no to teraz maja ;)
-
2008/10/24 16:25:00
Znam ten ból, bo przyjechaliśmy do Kanady na wizie studenckiej (ja) i pracowniczej (M.), więc oczywiście mieliśmy status tymczasowy, przez co nasz SIN (odpowiednik amerykańskiego SSN) zaczynał się od 9. A jak się zaczyna SIN od 9 to nie dają kart kredytowych, nie pozwalają kupować na raty itp. O ile raty to wygoda to już brak karty w Kanadzie jest bardzo poważną przeszkodą, bo nawet filmu nie da się wypożyczyć, nie wspominając o samochodzie... Do tego M. nie miała prawa jazdy, więc de facto żadnego rządowego dokumentu, przez co kilka razy po piwo musiała się udać z paszportem... Dopiero po kilku latach dali nam karty kredytowe a kiedy dostaliśmy stały pobyt zaczęło być normalnie.
-
2008/10/24 16:30:50
PS. Jak już o opiece zdrowotnej - w Ontario (każda prowincja ma inny system) jest tak, że jak się tu jest na pobycie tymczasowym typu wiza studencka albo open work permit to nie ma się prawa do ontaryjskiego ubezpieczenia zdrowotnego OHIP (Ontario Health Insurance Plan) i trzeba płacić UHIP (University Health Insurance Plan). Jest toto obowiązkowe, dosyć drogie a do tego mało który lekarz to przyjmuje. Więc przerabialiśmy te same cyrki co Wy - umawiamy się na wizytę, wyciągamy kartę UHIP, mina pani recepcjonistce rzednie i mówi, że przeprasza, ale takiego czegoś to oni nie biorą:) A niektórzy lekarze biorą, ale trzeba samemu płacić za usługę i potem zwracają... Najzabawniejsze jest to, że podatki na opiekę zdrowotną (i wszystkie innne) płaciliśmy tak jak każdy mieszkaniec Ontario... Kiedy w końcu "wylądowaliśmy", jak to się ładnie określa (od "landed immigrant" czyli "permanent resident") to musieliśmy czekać kolejne trzy miesiące na OHIP, bo takie są przepisy. Trochę się nie dziwię, bo Ontario się broni przed "turystyką medyczną", ale na pewno nie jest to rozwiązanie idealne.
-
2008/10/24 16:43:24
kw: to chyba jednak przestane psioczyc na moje Saskatchewan. wprawdzie plasko i nudno, ale za to ubezpieczenie zdrowotne z prowincji mielismy od reki jak tylko przyjechalismy (ja na wizie pracowniczej a M z open work permit). ciekawe z tym trzymiesiecznym okresem oczekiwania po landing. na naszej wsi nic takiego nie ma...
-
Gość: jupiterrycho, *.sip.bct.bellsouth.net
2008/10/24 21:46:32
Mam jedna rzecz do powiedzenia: BARACK OBAMA!

PS
Te wszystkie firmy trzesa portkami...matka Obamy umierajac na raka musiala sie z nimi wyklocac o niezaplacone rachunki...On im pokaze..Wiedza i dlatego zwalczaja go jak moga.
-
Gość: ktos, 206.228.222.*
2008/10/24 22:56:08
Ech, glowa troche ruszyc trzeba. :) Zamiast placic $500/msc za PPO z 100% pokrycia i niskim wkladem wlasnym placi sie $200 za to samo PPO z 100% pokrycia ale z wysokim wkladem wlasnym (np. $5000). Jesli nie ma jakiejs katastrofy to wychodzi sie zdrowo do przodu bo musialabys/musialbys wydac ponad $3600 rocznie na lekarza zeby wyszlo na zero. W razie katastrofy trzeba zaplacic wysoki wklad wlasny ale moge sie zalozyc o dowolna kwote ze i tak wyjdze sie lepiej niz przy niskim wkladzie wlasnym i wysokiej stawce miesiecznej. Te wszystkie plany z malym deductible obliczone sa na lapanie "frajerow". Sorry, sam bylem takim frajerem dlugo wiec moge spokojnie to powiedziec :) Problem maja Ci ktorzy duzo korzystaja z lekarzy w ciagu roku. No ale Ci, niestety to i tak maja problem i tu juz raczej duzo sie nie poradzi :( Acha, i jeszcze proponuje mocno uwazac na to skad lekarz wysyla faktury. Potrafi byc numer taki ze lekarz X jest w planie jesli wysle fakture ze gabinetu Y ale jak zrobi to z gabinetu Z to juz nie. Lekarze czesto maja kilka gabinetow i takie sytuacje sie zdarzaja. Wtedy to juz jest jazda bez trzymanki. Z reguly wystarcza opiep$#%$#nie lekarza i zmuszenie go do wystawienia jeszcze raz faktury z wlasciwego miejsca ale .... nie zawsze sie to udaje :(
-
Gość: ktos, 206.228.222.*
2008/10/24 23:06:18
Acha, a na Obame to byl raczej tutaj nie liczyl za bardzo. Ten totalny burdel i towarzystwo wzajemnej adoracji pt. "lekarze i firmy ubezpieczeniowe plus szpitale" jest raczej nie do rozplatania bez powaznego rozlewu krwi. Malymi kroczkami daloby sie to moze zalatwic ale trwaloby to jakies .... 200 lat ;) . Zaczalbym od usuniecia podwojnych stawek jakie szpitale uzywaja w zaleznosci od tego czy sie ma czy sie nie ma ubezpieczenie. Jakim, kurde, prawem szpital kasuje np. $500 jak sie nie ma ubezpieczenia a tylko $200 jak sie ma? Do tego dochodzi "drobiazg" ze tak na prawde nie mamy my pacjenci zadnego wplywu na to co nam robia i ile to kosztuje. Mam przy kazdym badaniu i podejsciu pielegniarki pytac sie "a ile to kosztuje"? Potem sie czlowiek dowiaduje ze za te 3 godziny co je spedzil glownie czekajc na emergency to rachunek opiewa na 56 pozycji i laczna kwote $6000. A zrobili jedynie jeden rentgen i dali np. jeden zastrzyk przeciwbolowy. Tylko co? Mam potem do sadu isc i punkt po punkcie udowadniac ze to nie bylo potrzebne a tamto to kosztuje 10 razy mniej?
-
2008/10/25 06:18:43
To ja jeszcze dodam pare slow o ubezpieczeniu w Kanadzie: ubezpieczenie prowincjonalne sie ma jak sie jest na wizie pracowniczej ktora okresla konkretnie pracodawce, ten kto ma taka wize (atsanik: przypuszczam ze Ty taka mialas) ma ubezpieczenie w prowincji w ktorej mieszka, a czas po ktorym to przysluguje zalezy od prowincji. Poza tym wszycy w rodzinie tej osoby maja takie ubezpieczenie jako "dependants" (czyli Twoj maz). A jak ktos ma juz to ubezpieczenie prowincjonalne i zmienia status z tymczasowego na staly to tez automatycznie od razu jest ubezpieczony, tylko nie musi odnawiac po tym jak odnowi pozwolenie na prace.
-
Gość: Joe from Texas, *.tx.res.rr.com
2008/10/25 13:21:10
Myślę, że w żadnym kraju na świecie nie ma idealnej opieki zdrowotnej, podobnie jak nie ma idealnego systemu politycznego. Rzecz w tym, że wszystko kosztuje. Dobry lekarz długo musi się uczyć i chce dużo zarabiać. Dobra aparatura diagnostyczna drogo kosztuje. W PRL mieliśmy kiepską służbę zdrowia ale za darmo. W Stanach jest bardzo dobra służba zdrowia ale bardzo drogo. Napisalem "bardzo dobra", a szacuje się, że około 100 tys ludzi rocznie umiera w Stanach wskutek błedów medycznych i infekcji, których nabawili się w szpitalu.

Optymistyczne jest, że widzialem dwa razy na tym forum Polaków sugerujacych głosowanie na Obamę. Zwykle Polacy głosowali na Busha jr, a teraz na McCaina. Cieszyli się, że zarabiający powyżej $250 tys rocznie mogą płacić mniejsze podatki wyobrażając sobie, ze oni też zostaną multimilionerami.
-
Gość: Joe_the_CEO, *.dhcp.insightbb.com
2008/10/25 13:39:24
Moja lepsza polowa przyjmuje lek chroniczny i wymaga regularnego monitorowania poziomu leku we krwii (efficacy / toxicity). Otoz pewnego dnia miala wykonane Complete Blood Count, Metabolic Panel, i poziom leku (robi sie wszystkie 3 na raz).
Mialo to miejsce w ub roku w lipcu. Wczesniej lutym ub roku miala wykonane podobne badania i ubezpieczenie pokrylo bez problemu. Tym razem otrzymalismy Explanation of Benefits w ktorym ubezpieczenie tak po prostu zdecydowalo ze nie zaplaci.
Jak zaczelismy odkrecac sprawe przez telefon, dostalismy takie wyjasnienia:
- referring doctor not in network - szkoda tylko ze za wszystkie wizyty mu do tej pory placili (bo jest "in network")
- lab not in network - ten sam bullshit, pare miesiecy wczesniej zaplacili (bo tez jest "in network")
- you saw the doctor on the xxx day and did the lab 2 weeks later, you should have done the lab the same day - to wyjasnienie przekracza wszystkie normy przyzwoitosci, w trakcie wizyty (ktora ubezpieczenie pokrylo) lekarz kazal zmienic dawke i przyjsc na test po 2 tygodniach, oczywiscie ubezpieczenie wie lepiej i kazdy powod jest dobry aby okrasc klienta

Ubezpieczenie zdrowotne nazywa sie w USA "health insurance" nie bez powodu. Jest ono po to, aby pewne elity mogly bogacic sie kosztem zdrowych.

Dla cierpliwych polecam ta historie:
www.new-mind.com/Library/healthfoods.htm
-
Gość: Joe_the_CEO, *.dhcp.insightbb.com
2008/10/25 13:43:31
Zapomnialem dodac jednej rzeczy. Rachunek z laboratorium za CBC, Met. Panel, poziom leku opiewal na $ 940 (kwota rownowazna mniej wiecej mojej skladce miesiecznej oraz wkladowi pracodawcy, 520 + 450)
-
Gość: , 82.112.150.*
2008/10/25 15:39:11
za KAZDA wizyte u lekarza palce 20 funtow
czyli ok 2h pracy na miernym stanowisku pracy
ubezpieczenie socjalne-emerytalno-zdrowotne to 6% mojej wyplaty
dentysta 100% platny , szpital bezplatny
podatki 20% rocznie od nadwyzki ponad 11.400 funtow dochodu

to sie nazywa cyniczny kapitalizm i kocham ten system
a nie socjalizm made in USA

zaprasza na JERSEY stare JERSEY u brzegow Francji
pozdrawiam

-
2008/10/25 16:24:55
Witam, pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga. Współczuję przeżyć, choć muszę powiedzieć, że mam zupełnie inne doświadczenia, które zresztą opisałam: sporothrix.wordpress.com/2008/10/23/sluzba-zdrowia/
Moje miejsce pracy tez używa HMO, ale wszystko (jak na razie :-)) jest w porządku: szybko, sprawnie, lekarze są dostępni, ze specjalistycznymi badaniami nie ma problemów, itd. Życzę, żeby i u Ciebie się jakoś poprawiło. Pozdrawiam.
statystyka