|
Z Syracuse o kajakarstwie i życiu w USA
Blog > Komentarze do wpisu
Mlecze to chwastyW moim domu rodzinnym roboty domowe były podzielone według płci: kobiety zajmowały się domem, tzn. gotowaniem, sprzątaniem, szyciem i niańczeniem dzieci, a mężczyźni zajmowali się wszystkim wokόł domu, tzn. wszelkimi naprawami, paleniem w piecu centralnego ogrzewania, malowaniem dachu, koszeniem trawy, rąbaniem drewna itp. itd. Chyba jedyną „zewnętrzną” robotą rόwnież przypadającą kobietom było zajmowanie się ogrodem, czyli sianiem, sadzeniem, pieleniem i zbieraniem, ale jakoś ja się nigdy tego nie nauczyłam. Cόż, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało, aż do czasu zakupu domu. Wprawdzie sam fakt zakupu domu nie znaczy, że każdy musi być ogrodnikiem, ale człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, że ma pewien standard do utrzymania. No bo wszyscy sąsiedzi pedantycznie koszą trawę, nawożą i tępią chwasty, tak że w końcu ich trawniki wyglądają zupełnie jak pola golfowe. Prześcigają się też w architekturze ogrodόw i od wczesnej wiosny do pόźnej jesieni pielęgnują zapierające cech w piersiach naturalne kompozycje, ktόre upiększają ich domy jakby pochodziły prosto z kolorowej bajki. Ktόregoś razu oglądałam reklamę telewizyjną jakiegoś preparatu do spryskiwania trawy, kiedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że... mlecze to chwasty. Tak, nie żadne kwiatki do plecenia wiankόw, tylko chwasty, ktόrym trzeba wydać wojnę! Wstrząsnęłam się tą wiadomością bo zrozumiałam, że moja ignorancja w oczywisty sposόb wystaje mi z butόw, a dokładniej z trawy, gdzie jaskrawożόłtą barwą informuje wszystkich jaka ze mnie ciapa. Pierwsze do czego poczuliśmy się po zakupie domu był zakup kosiarki. Kosząc regularnie trawę przynajmniej na krόtkie parę dni można ukryć te żόłte głόwki i udawać, że nasz trawnik też jest ładny. Potem głόwki znόw oskarżająco wystają ponad niską trawę i znowu się je kosi. Ktόregoś dnia – powtarzam sobie – nie tylko nauczę się dbać o trawę, ale może nawet posadzę jakieś kwiatki i krzewy, ba, może nawet założę ogrόd warzywny! W tym roku zrobiłam nawet pierwszy krok, bo kupiłam sobie książkę „Gardening for Dummies,” czyli ogrodowanie dla głupich. Książka jest nieprawdopodobnie gruba i bardzo przypomina książkę telefoniczną, zwłaszcza, że też jest żόłta. Jak na razie zawadzała w kuchni, więc została odesłana na pόłkę z książkami w części domu, do ktόrej zagląda tylko pies. A ja nadal powtarzam: Ktόregoś dnia...czwartek, 19 czerwca 2008, anetacuse
TrackBack
Komentarze
2008/06/19 19:21:46
Dzieki za zachete, moze rzeczywiscie kiedys sie na to zbiore, bo mam tez innych znajomych, ktorzy bardzo sobie chwala. Poki co, daj mi znac kiedy nadejdzie czas na sadzenie tulipanow, bo ja tez bym bardzo chciala jakies kwiaty na wiosne, a nie mam zadnych :(. 2 lata temu posadzilam sama zywoplot z arborvitae (ale sie przy tym urobilam!), ale on tak wolno rosnie, ze minie z 10 lat zanim mnie odgrodzi od sasiadow. Czy macie moze kompostnik (compost bin)?
2011/05/13 09:43:42
Cudowny blog - tak dalej. Pozrdrawiam.
|
|
Warzywa sadze od trzech, czy czterech lat i nie taki diabel straszny (zero doswiadczenia przed). Mam zasade nie sadzic nic z nasienia (nie mam cierpliwosci, zeby czekac az cos wylezie z ziemi i pewnie ptaki, ktore dokarmiam by wyjadly), a hodowla pomidorow czy papryki z sadzonek jest naprawde prosta. Dasz rady na pewno, jesli sie kiedys zdecydujesz. Jakby co, sluze swoimi "zlotymi radami".
Z kwiatkami idzie mi gorzej, ale zamierzam w sierpniu sadzic bulwy tulipanow, krokusow i przebisniegow, zeby miec jakies kolorki wiosna.
Dobra, moze wystarczy.